UDOSTĘPNIJ

Od wielu miesięcy cała Polska ma okazję obserwować propagandowy spektakl pod wdzięcznym tytułem ?Darmowy Podręcznik?. Rząd Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego, kierowany jeszcze przez Donalda Tuska, kontynuuje realizacje swojej demagogicznej polityki. Tym razem prezentem od ?dobrego wujka? jest podręcznik dla pierwszoklasistów, za którego rzekomo ich rodzice płacić nie muszą.

Zdemontujmy więc piękną kurtynę wizji wykreowanej nam przez rządzących i podajmy kilka faktów. Po pierwsze samo nazywanie podręcznika ?darmowym? czyni z logiki obumarłą gałąź nauki. Nie ma bowiem nic, co byłoby na tym świecie darmowe! Czy komuś się wydaje, że mądrzy ludzie za darmo usiądą i taki podręcznik zredagują? Drukarz równie nieodpłatnie go wytworzy, wydawnictwo wyda, a fabryka dostarczy kartek? Wszakże to jest absurd! Za to wszystko płaci budżet państwa, a więc MY wszyscy ? podatnicy. Tak więc mamy do czynienia z sytuacją, kiedy koszty, które normalnie powinna ponieść tylko określona grupa osób, ponosi całe społeczeństwo. Nie jest przypadkiem bowiem, że ten podręcznik w praktyce kosztuje sporo więcej, od jakiegokolwiek innego, do tej pory wydanego.

Drugim mitem propagandowym, uszytym przez zręcznych mistrzów PR?u z Platformy Obywatelskiej jest przeświadczenie, że na takim podręczniku zaoszczędzą głównie rodzice. Pomijam już fakt, że oni również płacą podatki, z których ta książka jest finansowana. Innym aspektem jest zwiększenie ceny komercyjnych elementarzy do innych klas. Według szacunków te podrożały o ok. 10%. Ekonomia jest nieubłagana. Wydawnictwa tracą na wydaniach podręczników dla klas pierwszych, więc podnoszą ceny pozostałych, aby nieco sobie te zyski odpracować.

Po trzecie: jednolity, ?darmowy? podręcznik dla klas pierwszych wcale nie wywinduje wysoko i nie wyrówna poziomu nauczania wszystkich dzieci. Przyczyn jest wiele. Przede wszystkim jeden, odgórnie narzucony elementarz, likwiduje całkowicie jakąkolwiek konkurencje w zakresie książek dla tego rocznika. Do tej pory wydawnictwa i autorzy wręcz ?walczyły? ze sobą aby opracować skrypt lepszy, przyjemniejszy, tańszy i bardziej przyswajalny dla dziecka. Dzisiaj ten mechanizm odszedł w zapomnienie. Przenieśliśmy się w czasy najgorszego, sowieckiego socjalizmu! Mamy jeden, zindoktrynowany i przymusowo narzucony wzór. Dodatkowo zapomina się, że potrzeby dzieci są różne. Nie ma dwóch identycznych umysłów. Do tej pory nauczyciel miał szansę dobrać odpowiedni tytuł dla uśrednionego profilu intelektualnego klasy. Nie mówię, że był to system idealny, ale na pewno o niebo lepszy od tego zaaplikowanego nam przez Ministerstwo Szkolnictwa. W mojej ocenie najlepszym systemem edukacji byłaby mnogość sprywatyzowanych i różnie sprofilowanych placówek, spośród których każdy rodzic mógłby wybierać dla swojego dziecka. Któż bowiem zna pociechy lepiej niż ich mama i tata?

Propaganda rządowa żyje sobie w najlepsze, wmawiając nam w co mamy wierzyć i co uznawać za słuszne. Dzisiaj rząd w celu zdobycia popularności i poklasku społecznego położył swoją łapę na umysłach najmłodszego pokolenia Polaków, wmawiając nam równocześnie, że robi to dla naszego wspólnego dobra. Nie mamy prawa w to uwierzyć. Walka toczy się o dobro naszych dzieci i zasobność naszych portfeli!

16 KOMENTARZY

  1. Co za pieprzone brednie. Pisząc taki też artykuł znajdź większa ilość argumentów, osobiście wole aby za te pieniądze były kupowane książki niż rozdawać złodziejom. W każdym akapicie wracasz do podatków.

  2. 1. Placa za niego wszyscy, dzieki czemu rodzice, szczegolnie biedni, maja lzej. To jest czesc polityki prorodzinnej.
    Ze to nie fair? Trudno, nie wszystko musi byc fair, panstwo ma jednak obowiazek zapewnic takie same mozliwosci ksztalcenie kazdemu dziecku, niezaleznie, czy pochodzi z bogatej czy biednej rodziny.
    "Koszty ponosi cale spoleczenstwo" – bo to wlasnie to spoleczenstwo bedzie potem zbierac plony w postaci wyedukowanych ludzi.

    2. Oczywiscie, ze ucierpialy, bo wczesniej na 1 klase przypadaly: podrecznik, cwiczenia, osobne cwiczenia do matematyki, 2 zeszyciki do nauki pisania, wycinanki. Tak przynajmniej bylo jeszcze kilka lat temu. Koszt takiej wyprawki byl duzy, wiec wydawnictwa zbijaly na tym niezly hajs. Skoro teraz jest 1 podrecznik (wielorazowego uzytku) to naturalna kolej rzeczy, ze wydawnictwa stracily. Byc moze niektore upadna. Ale to tak samo, jakby powiedziec, ze biurokracja jest dobra, bo generuje ruch w przemysle papierniczym.

    3. "Przede wszystkim jeden, odgórnie narzucony elementarz, likwiduje całkowicie jakąkolwiek konkurencje w zakresie książek dla tego rocznika. Do tej pory wydawnictwa i autorzy wręcz ?walczyli? ze sobą aby opracować skrypt lepszy, przyjemniejszy, tańszy i bardziej przyswajalny dla dziecka." – do opracowania skryptu zostali zatrudnieni eksperci, ktorzy wczesniej pracowali dla wlasnie tych wydawnictw, sugeruje pan, ze nagle postanowili zrobic krok w tyl? Przeciez mozna co 3-5 lat organizowac przetarg na projekt podrecznika. Wtedy znow bedzie konkurencja.

    4. "Przenieśliśmy się w czasy najgorszego, sowieckiego socjalizmu! Mamy jeden, zindoktrynowany i przymusowo narzucony wzór. " – tego nie skomentuje, z tego mam zbyt wielka beke.

    5. "Dodatkowo zapomina się, że potrzeby dzieci są różne. Nie ma dwóch identycznych umysłów. Do tej pory nauczyciel miał szansę dobrać odpowiedni tytuł dla uśrednionego profilu intelektualnego klasy." Nie, nie mial takiej szansy, szkoly byly kuszone przez wydawnictwa roznymi bonusami. Decydowal dyrektor, a nie nauczyciel, ktory nawet nie mial mozliwosci ocenic "profilu intelektualnego", gdyz podreczniki trzeba bylo kupic PRZED rozpoczeciem nauki. Oczywiscie mowa tu o klasach 1-3.

    6. "W mojej ocenie najlepszym systemem edukacji byłaby mnogość sprywatyzowanych i różnie sprofilowanych placówek, spośród których każdy rodzic mógłby wybierać dla swojego dziecka." Pana ocena niestety mija sie z wynikami badan naukowych, w ktorych wychodzi, ze najlepszy system edukacji w Europie znajduje sie w Finlandi, gdzie szkol przywatnych nie ma w ogole. Podobnie jest w Szwajcarii, choc tam po prostu w szkolach publicznych jest wyzszy poziom nauczania. Jeszcze lepiej jest w Japonii i Korei, ale nie wiem, czy chcialby pan wprowadzenia tamtych rozwiazan. Sprofilowanie klas jest mozliwe juz teraz za pomoca zajec pozalekcyjnych. Tam jest pelna dowolnosc.

  3. 1. Placa za niego wszyscy, dzieki czemu rodzice, szczegolnie biedni, maja lzej. To jest czesc polityki prorodzinnej.
    Ze to nie fair? Trudno, nie wszystko musi byc fair, panstwo ma jednak obowiazek zapewnic takie same mozliwosci ksztalcenie kazdemu dziecku, niezaleznie, czy pochodzi z bogatej czy biednej rodziny.
    "Koszty ponosi cale spoleczenstwo" – bo to wlasnie to spoleczenstwo bedzie potem zbierac plony w postaci wyedukowanych ludzi.

    2. Oczywiscie, ze ucierpialy, bo wczesniej na 1 klase przypadaly: podrecznik, cwiczenia, osobne cwiczenia do matematyki, 2 zeszyciki do nauki pisania, wycinanki. Tak przynajmniej bylo jeszcze kilka lat temu. Koszt takiej wyprawki byl duzy, wiec wydawnictwa zbijaly na tym niezly hajs. Skoro teraz jest 1 podrecznik (wielorazowego uzytku) to naturalna kolej rzeczy, ze wydawnictwa stracily. Byc moze niektore upadna. Ale to tak samo, jakby powiedziec, ze biurokracja jest dobra, bo generuje ruch w przemysle papierniczym.

    3. "Przede wszystkim jeden, odgórnie narzucony elementarz, likwiduje całkowicie jakąkolwiek konkurencje w zakresie książek dla tego rocznika. Do tej pory wydawnictwa i autorzy wręcz ?walczyli? ze sobą aby opracować skrypt lepszy, przyjemniejszy, tańszy i bardziej przyswajalny dla dziecka." – do opracowania skryptu zostali zatrudnieni eksperci, ktorzy wczesniej pracowali dla wlasnie tych wydawnictw, sugeruje pan, ze nagle postanowili zrobic krok w tyl? Przeciez mozna co 3-5 lat organizowac przetarg na projekt podrecznika. Wtedy znow bedzie konkurencja.

    4. "Przenieśliśmy się w czasy najgorszego, sowieckiego socjalizmu! Mamy jeden, zindoktrynowany i przymusowo narzucony wzór. " – tego nie skomentuje, z tego mam zbyt wielka beke.

    5. "Dodatkowo zapomina się, że potrzeby dzieci są różne. Nie ma dwóch identycznych umysłów. Do tej pory nauczyciel miał szansę dobrać odpowiedni tytuł dla uśrednionego profilu intelektualnego klasy." Nie, nie mial takiej szansy, szkoly byly kuszone przez wydawnictwa roznymi bonusami. Decydowal dyrektor, a nie nauczyciel, ktory nawet nie mial mozliwosci ocenic "profilu intelektualnego", gdyz podreczniki trzeba bylo kupic PRZED rozpoczeciem nauki. Oczywiscie mowa tu o klasach 1-3.

    6. "W mojej ocenie najlepszym systemem edukacji byłaby mnogość sprywatyzowanych i różnie sprofilowanych placówek, spośród których każdy rodzic mógłby wybierać dla swojego dziecka." Pana ocena niestety mija sie z wynikami badan naukowych, w ktorych wychodzi, ze najlepszy system edukacji w Europie znajduje sie w Finlandi, gdzie szkol przywatnych nie ma w ogole. Podobnie jest w Szwajcarii, choc tam po prostu w szkolach publicznych jest wyzszy poziom nauczania. Jeszcze lepiej jest w Japonii i Korei, ale nie wiem, czy chcialby pan wprowadzenia tamtych rozwiazan. Sprofilowanie klas jest mozliwe juz teraz za pomoca zajec pozalekcyjnych. Tam jest pelna dowolnosc.

  4. 1. Placa za niego wszyscy, dzieki czemu rodzice, szczegolnie biedni, maja lzej. To jest czesc polityki prorodzinnej.
    Ze to nie fair? Trudno, nie wszystko musi byc fair, panstwo ma jednak obowiazek zapewnic takie same mozliwosci ksztalcenie kazdemu dziecku, niezaleznie, czy pochodzi z bogatej czy biednej rodziny.
    "Koszty ponosi cale spoleczenstwo" – bo to wlasnie to spoleczenstwo bedzie potem zbierac plony w postaci wyedukowanych ludzi.

    2. Oczywiscie, ze ucierpialy, bo wczesniej na 1 klase przypadaly: podrecznik, cwiczenia, osobne cwiczenia do matematyki, 2 zeszyciki do nauki pisania, wycinanki. Tak przynajmniej bylo jeszcze kilka lat temu. Koszt takiej wyprawki byl duzy, wiec wydawnictwa zbijaly na tym niezly hajs. Skoro teraz jest 1 podrecznik (wielorazowego uzytku) to naturalna kolej rzeczy, ze wydawnictwa stracily. Byc moze niektore upadna. Ale to tak samo, jakby powiedziec, ze biurokracja jest dobra, bo generuje ruch w przemysle papierniczym.

    3. "Przede wszystkim jeden, odgórnie narzucony elementarz, likwiduje całkowicie jakąkolwiek konkurencje w zakresie książek dla tego rocznika. Do tej pory wydawnictwa i autorzy wręcz ?walczyli? ze sobą aby opracować skrypt lepszy, przyjemniejszy, tańszy i bardziej przyswajalny dla dziecka." – do opracowania skryptu zostali zatrudnieni eksperci, ktorzy wczesniej pracowali dla wlasnie tych wydawnictw, sugeruje pan, ze nagle postanowili zrobic krok w tyl? Przeciez mozna co 3-5 lat organizowac przetarg na projekt podrecznika. Wtedy znow bedzie konkurencja.

    4. "Przenieśliśmy się w czasy najgorszego, sowieckiego socjalizmu! Mamy jeden, zindoktrynowany i przymusowo narzucony wzór. " – tego nie skomentuje, z tego mam zbyt wielka beke.

    5. "Dodatkowo zapomina się, że potrzeby dzieci są różne. Nie ma dwóch identycznych umysłów. Do tej pory nauczyciel miał szansę dobrać odpowiedni tytuł dla uśrednionego profilu intelektualnego klasy." Nie, nie mial takiej szansy, szkoly byly kuszone przez wydawnictwa roznymi bonusami. Decydowal dyrektor, a nie nauczyciel, ktory nawet nie mial mozliwosci ocenic "profilu intelektualnego", gdyz podreczniki trzeba bylo kupic PRZED rozpoczeciem nauki. Oczywiscie mowa tu o klasach 1-3.

    6. "W mojej ocenie najlepszym systemem edukacji byłaby mnogość sprywatyzowanych i różnie sprofilowanych placówek, spośród których każdy rodzic mógłby wybierać dla swojego dziecka." Pana ocena niestety mija sie z wynikami badan naukowych, w ktorych wychodzi, ze najlepszy system edukacji w Europie znajduje sie w Finlandi, gdzie szkol przywatnych nie ma w ogole. Podobnie jest w Szwajcarii, choc tam po prostu w szkolach publicznych jest wyzszy poziom nauczania. Jeszcze lepiej jest w Japonii i Korei, ale nie wiem, czy chcialby pan wprowadzenia tamtych rozwiazan. Sprofilowanie klas jest mozliwe juz teraz za pomoca zajec pozalekcyjnych. Tam jest pelna dowolnosc.

  5. 1. Placa za niego wszyscy, dzieki czemu rodzice, szczegolnie biedni, maja lzej. To jest czesc polityki prorodzinnej.
    Ze to nie fair? Trudno, nie wszystko musi byc fair, panstwo ma jednak obowiazek zapewnic takie same mozliwosci ksztalcenie kazdemu dziecku, niezaleznie, czy pochodzi z bogatej czy biednej rodziny.
    "Koszty ponosi cale spoleczenstwo" – bo to wlasnie to spoleczenstwo bedzie potem zbierac plony w postaci wyedukowanych ludzi.

    2. Oczywiscie, ze ucierpialy, bo wczesniej na 1 klase przypadaly: podrecznik, cwiczenia, osobne cwiczenia do matematyki, 2 zeszyciki do nauki pisania, wycinanki. Tak przynajmniej bylo jeszcze kilka lat temu. Koszt takiej wyprawki byl duzy, wiec wydawnictwa zbijaly na tym niezly hajs. Skoro teraz jest 1 podrecznik (wielorazowego uzytku) to naturalna kolej rzeczy, ze wydawnictwa stracily. Byc moze niektore upadna. Ale to tak samo, jakby powiedziec, ze biurokracja jest dobra, bo generuje ruch w przemysle papierniczym.

    3. "Przede wszystkim jeden, odgórnie narzucony elementarz, likwiduje całkowicie jakąkolwiek konkurencje w zakresie książek dla tego rocznika. Do tej pory wydawnictwa i autorzy wręcz ?walczyli? ze sobą aby opracować skrypt lepszy, przyjemniejszy, tańszy i bardziej przyswajalny dla dziecka." – do opracowania skryptu zostali zatrudnieni eksperci, ktorzy wczesniej pracowali dla wlasnie tych wydawnictw, sugeruje pan, ze nagle postanowili zrobic krok w tyl? Przeciez mozna co 3-5 lat organizowac przetarg na projekt podrecznika. Wtedy znow bedzie konkurencja.

    4. "Przenieśliśmy się w czasy najgorszego, sowieckiego socjalizmu! Mamy jeden, zindoktrynowany i przymusowo narzucony wzór. " – tego nie skomentuje, z tego mam zbyt wielka beke.

    5. "Dodatkowo zapomina się, że potrzeby dzieci są różne. Nie ma dwóch identycznych umysłów. Do tej pory nauczyciel miał szansę dobrać odpowiedni tytuł dla uśrednionego profilu intelektualnego klasy." Nie, nie mial takiej szansy, szkoly byly kuszone przez wydawnictwa roznymi bonusami. Decydowal dyrektor, a nie nauczyciel, ktory nawet nie mial mozliwosci ocenic "profilu intelektualnego", gdyz podreczniki trzeba bylo kupic PRZED rozpoczeciem nauki. Oczywiscie mowa tu o klasach 1-3.

    6. "W mojej ocenie najlepszym systemem edukacji byłaby mnogość sprywatyzowanych i różnie sprofilowanych placówek, spośród których każdy rodzic mógłby wybierać dla swojego dziecka." Pana ocena niestety mija sie z wynikami badan naukowych, w ktorych wychodzi, ze najlepszy system edukacji w Europie znajduje sie w Finlandi, gdzie szkol przywatnych nie ma w ogole. Podobnie jest w Szwajcarii, choc tam po prostu w szkolach publicznych jest wyzszy poziom nauczania. Jeszcze lepiej jest w Japonii i Korei, ale nie wiem, czy chcialby pan wprowadzenia tamtych rozwiazan. Sprofilowanie klas jest mozliwe juz teraz za pomoca zajec pozalekcyjnych. Tam jest pelna dowolnosc.

  6. @Paweł Chmielak

    1a. Państwo nie ma żadnego obowiązku zapewnienia czegolwiek komukolwiek. To, że Ty tak uważasz nie czyni tego zdania prawdziwym. Tak samo jak Państwo nie dostarcza nam butów, jedzenia, samochodów, mieszkań, pięknych żon i przystojnych mężów, tak samo nie powinno dostarczać edukacji ani żadnych innych usług czy produktów.

    1b. Twierdzenie, że państwo poprzez ustandaryzowany podręcznik dostarcza wszystkim taki sam poziom nauczania jest kompletnym nieporozumieniem. O poziomie nauczania decyduje również zarząd szkoły, kadra, placówka i poziom innych uczniów w szkole. Jak nie wierzysz zapraszam na zajęcia do najlepszych polskich szkól, i najsłabszych. Różnica jest duża, a wprowadzenie jednolitego podręcznika doprawadzi tylko do jednego – do wyrównania pozioma – ALE W DÓŁ. Wyrównywanie poziomu w dół jest konsekwencją centralnie planowanego ujednolicenia, które było wcielane w prawie każdej dziedzinie życia za komuny. Wszystko było "darmowe", wszyscy byli równi – czytaj szarzy, nijacy i podobni do siebie. Właśnie do tego doprowadzi 'darmowy podręcznik' w polskich szkołach.

    1c. Plony to zbiera amerykańskie społeczeństwo, które swoje elity edukuje w prywatnych szkołach – patrz Bill Gates, Mark Zuckerberg, Larry Page + dziesiątki lauretów nagrody Nobla.

    2. O tym co powinno być w wyprawce decydować powinien nauczyciel, ewentualnie dyrektor w prywatnej placówce. Jeżeli taka osoba uważa, że wyprawka jest zbyt obszerna lub za droga dla jego uczniów to sam podejmuje decyzję co z niej usunąć. Jeżeli dyrektor jest przekupny i nie działa w interesie swoich klientów(rodziców uczniów) to klienci od niego odejdą i zapiszą swoje dzieci do szkoły, w której dyrektor o nich dba. W systemie socjalistycznym(a taki cały czas mamy w przypadku edukacji w Polsce) przed "darmowym podręcznikiem" o tym co było w wyprawce decydował urzędnik (dlatego był podręcznik, ćwiczenia, zeszyciki, wycinanki) i teraz też decyduje urzędnik. Oczywiście decyzje może podjąć lepszą lub gorszą, ale jego decyzja zawsze będzie gorsza niż wspólna decyzja dyrektora i rodziców w prywatnej szkole.

    2b. Argument o biurokracji zupełnie nietrafiony. Autor bloga proponuje prywatne szkolnictwo, czyli zlikwidowanie państwowych szkoł, czytaj państwowej biurokracji.

    3. Oczywiście, że zrobią krok w tył. Z bardzo prostego powodu. Ogólnonarodowy przetarg wygra jedna firma, która dostanie bardzo duże zamówienie a reszta firm bez zamówień upadnie. W kolejnych latach, nawet jak ogłosi się kolejny przetarg to już nie będzie konkurencji dla firmy, która wygrała za pierwszym razem. Powstanie monopolu doprowadzi do zwiększenia kosztów oraz zmniejszenia jakości. W konsekwencji za kilka lat będziemy mieli podręcznik o gorszej jakości, który kosztuje dwa razy tyle. Kosztami oczywiście podzielą się podatnicy. Żeby nie było wątpliwości – biedniejsi podatnicy też do droższego podręcznika dopłacą.

    4. Fakt, że to zdanie jest dla Ciebie śmieszne znaczy nie widzisz długoterminowych skutków decyzji podejmowanych dzisiaj. Wystarczy sobie wyobrazić jak będzie wyglądało Państwo gdy nie tylko podręcznik, ale większość dziedzin naszego życia będzie ustandaryzowana, "bezpłatna" i dostępna dla wszystkich. Jeżeli brakuje Ci wyobraźni, aby takie społeczeństwo sobie wyobraźić polecam zajrzeć do książki od historii Polski – lata 1945-1989.

    5. Fakt, że decydował o tym dyrektor jest oczywiście konsekwencją wcześniej podjętej decyzji urzędniczej. Zauważ, że mówiąc, że dyrektor nie miał możliwości oceny 'profilu intelektualnego" krytukujesz system, który był przed wprowadzeniem 'darmowego podręcznika', ale nie odnosisz się do argumentu przedstawionego przez autora bloga. Autor mówi, że istnieje problem braku profilowania uczniów(zarówno przed, jak i po wprowadzeniu 'darmowego podręcznika") na co ty odpowiadasz – 'Przed wprowadzeniem podręcznika dyrektor nie miał możliwości oceny". W nowym systemie też nie będzie miał. Będzie jeszcze gorzej. Wcześniej Ci dyrektorzy czy nauczyciele, którym zależało na tym, żeby uczniowie uczyli się z najlepszych podręczników mogli wybrać najlepszy – nawet jeżeli system od nich tego nie wymagał. Teraz nie będą mieli takiej możliwości. Wszyscy będą uczyli się z tego samego, centralnie planowanego, standardowego podręcznika. Jak władzę będzie miała partia katolicka, to podręcznik będzie przygotowany tak, aby jak najwięcej przykładów w podręczniku odnosiło się do wychowania katolickiego, jak będzie rządziła lewica podręcznik będzie przygotowany zgodnie z wykładnią 'socjalistyczną'. Różnica między tym co było za komuny a systemem edukacji opartym na tzw. 'darmowym podręczniku', jest tylko taka, że zmieniają się partie, które decydują o tym co będzie w podręczniku. System jest dokładnie ten sam i polega na wpajaniu dzieciom od najmłodszych lat 'jedynie słusznych idei i poglądów'.

    6a. Rozumiem, że odnosisz się do badań PISA dotyczących edukacji. Otóż argument, o którym mówisz ma tutaj małe zastosowanie, ponieważ głównym argumentem autora bloga jest – szkoły prywatne są lepsze od szkół państwowych. A ranking PISA porównuje SZKOŁY PAŃSTOWE ZE SZKOŁAMI PAŃSTWOWYMI w różnych krajach. Wynika to z tego, że wszędzie na świecie są państowe systemy oświaty Oczywiście, że szkoły państowe w jednym kraju będą lepsze lub gorsze niż w innym kraju. Jednakże, podawanie przykładu Finlandii czy Szwajcarii jako jest tutaj nieuprawnione, ponieważ porównujesz jeden system państwowy z drugim, a nie system prywatny z państowym.

    Gdy spojrzymy na ranking uczelni wyższych to od razu widać, że szkoły prywatne są lepsze od państwowych:

    http://www.topuniversities.com/university-rankings/world-university-rankings/2013#sorting=rank+region=+country=+faculty=+stars=false+search=

    Jeżeli ciężko Ci to zrozumieć to zastanów się jak wyglądały państowe bary mleczne za komuny, a jak wyglądają restauracje w obecnych czasach.

    6b. Oczywiście, że powinniśmy się porównywać z krajami azjatyckimi, ponieważ mają one NAJLEPSZE SYSTEMY EDUKACJI NA ŚWIECIE, co potwierdziły badania PISA. Szukając wzorów, należy się wzorować na najlepszych a nie na średniakach. Jeżeli cały czas głowisz się nad tym jak to możliwe, że cywilizowane kraje zachodniej Europy wypadają gorzej w rankingu PISA, polecam następujący artykuł:

    Korea has highest reliance on private education market in OECD: report

    http://www.koreaherald.com/view.php?ud=20140910000235

  7. Odnośnie punktu 1: Płacą za niego wszyscy, więc wszyscy, nawet ci, którzy nie mają dzieci, a nawet same dzieci, bo nawet one, kupując batonika w sklepiku szkolnym, płacą podatki. "To nie jest fair, więc trudno." W porządku. W takim razie przystawiam ci gnata do skroni i każę oddać wszystkie pieniądze, ruchomości oraz nieruchomości, po czym połowę pieniędzy oddaję na sierociniec, a połowę chowam do kieszeni. Całe społeczeństwo zyska na wychowaniu w zdrowych warunkach gromadki przyszłych podatników, ja na tym zarobię, tylko ty będziesz siedzieć pod mostem, zastanawiając się, czy aby na pewno twoje rozumowanie jest prawidłowe.

    Punkt 2. Koszt wyprawki był duży, bo państwowe szkolnictwo jest kosztowne (koszty samej szkoły+ ministerstwa oświaty, urzędników, samochodów urzędników itd), więc nie może zafundować dzieciom wszystkiego (albo inaczej, może, ale trzeba by przy okazji tak podnieść podatki, a ludzie ostatnio robią się nerwowi, gdy usłyszą od rządu taką informację).
    Wydawnictwa stracą, być może niektóre upadną. Ha-ha! Dojebiemy tym wstrętnym kapitalistom, którzy myślą tylko o własnym zysku! Dojebiemy tym ludziom, którzy zatrudniają dziesiątki, a nawet setki wykształconych ludzi, po studiach i z dyplomami, i oddamy ich pieniądze biednym, których nie stać na podręcznik dla ich biednych dzieci.
    A gdy ich firmy upadną, powiedzmy, że to dobrze, powołując się na to, że nie ma różnicy pomiędzy ludźmi pracującymi na własny zysk, a takimi którzy żyją z zabierania zysku innych ludzi, pracując w urzędach.

    Punkt 3. Tak, zrobili krok w tył i to cholernie duży. Po pierwsze, przestali działać na zasadach konkurencji, a zaczęli pracować na bezpośrednie (a nie jak wcześniej, pośrednie) polecenie Ministerstwa. Stali się częścią kliki, zarabiającej dużo, lecz nie dzięki jakości, a dzięki kontaktom (chyba nie myślisz że wybór tzw. "ekspertów" był podyktowany ich prawdziwymi umiejętnościami i osiągnięciami na rynku wydawniczym?)
    I oczywiście, za 3 lub 5 lat trzeba będzie zrobić nowy podręcznik. "Bo czasy się zmieniają", "bo w obecnym coś jest nie tak" trata tata, i kolejne miliony w rączki biurokratów, i kolejne kumoterskie interesiki, "załatwianie" pracy przez "przyjaciół", ci sami ludzie, niewielkim kosztem wydadzą przy niewielkim wysiłku "nowy" podręcznik, z którym znowu będzie coś nie tak i tak w kółko.
    Zarobią na tym politycy i ich znajomkowie, a my zostaniemy z tym, co nam z wielką pompą zechce dać rząd.
    Zabierze ci chleb na który sam zapracowałeś, i rzuci okruchy, lecz będziesz się cieszył, bo "coś dostałeś" od rządu. I to za darmo! Politbiuro szczodre…

    Punkt 4. Beka z socjalizmu. Ponad 100 milionów ludzi zdechło z głodu przez chore wizje polityków i filozofów, ale co tam. Beka. W chuj.
    Kolejny raz politycy odbierają ludziom wolność. Kawałeczek, drobny. Kolejna nitka do sznura krępującego ci dłonie. Ale przecież rząd jest dobry, szczodry i wspaniały. Świętszy od papieża, bardziej nieomylny od Boga.

    Punkt 5. Kolejny problem socjalizmu. Przy prywatnym szkolnictwie każdy rodzic mógłby decydować, gdzie posłać dziecko, do jakiej szkoły i za ile. Z podręcznikiem w cenie szkoły lub wersji elektronicznej do ściągnięcia za darmo z internetu. Ale nie, socjal lepszy. Ok.

    Punkt 6. Zawsze mnie interesowało, czy ludzie którzy opierają się na badaniach naprawdę sprawdzają, skąd się owe dane biorą. Socjaliści nie wierzą korporacjom farmaceutycznym, które wystawiają własne certyfikaty własnym lekom, a wierzą urzędom statystycznym, czerpiącym pieniądze z funduszy europejskich. Za PRL-u plany wykonywano w 150%, 300%, normy przekraczano pięciokrotnie… Tylko, cholera, coś sklepy były puste. Pewnie zepsuci kapitaliści nas okradali, ot co!

  8. Odnośnie punktu 1: Płacą za niego wszyscy, więc wszyscy, nawet ci, którzy nie mają dzieci, a nawet same dzieci, bo nawet one, kupując batonika w sklepiku szkolnym, płacą podatki. "To nie jest fair, więc trudno." W porządku. W takim razie przystawiam ci gnata do skroni i każę oddać wszystkie pieniądze, ruchomości oraz nieruchomości, po czym połowę pieniędzy oddaję na sierociniec, a połowę chowam do kieszeni. Całe społeczeństwo zyska na wychowaniu w zdrowych warunkach gromadki przyszłych podatników, ja na tym zarobię, tylko ty będziesz siedzieć pod mostem, zastanawiając się, czy aby na pewno twoje rozumowanie jest prawidłowe.

    Punkt 2. Koszt wyprawki był duży, bo państwowe szkolnictwo jest kosztowne (koszty samej szkoły+ ministerstwa oświaty, urzędników, samochodów urzędników itd), więc nie może zafundować dzieciom wszystkiego (albo inaczej, może, ale trzeba by przy okazji tak podnieść podatki, a ludzie ostatnio robią się nerwowi, gdy usłyszą od rządu taką informację).
    Wydawnictwa stracą, być może niektóre upadną. Ha-ha! Dojebiemy tym wstrętnym kapitalistom, którzy myślą tylko o własnym zysku! Dojebiemy tym ludziom, którzy zatrudniają dziesiątki, a nawet setki wykształconych ludzi, po studiach i z dyplomami, i oddamy ich pieniądze biednym, których nie stać na podręcznik dla ich biednych dzieci.
    A gdy ich firmy upadną, powiedzmy, że to dobrze, powołując się na to, że nie ma różnicy pomiędzy ludźmi pracującymi na własny zysk, a takimi którzy żyją z zabierania zysku innych ludzi, pracując w urzędach.

    Punkt 3. Tak, zrobili krok w tył i to cholernie duży. Po pierwsze, przestali działać na zasadach konkurencji, a zaczęli pracować na bezpośrednie (a nie jak wcześniej, pośrednie) polecenie Ministerstwa. Stali się częścią kliki, zarabiającej dużo, lecz nie dzięki jakości, a dzięki kontaktom (chyba nie myślisz że wybór tzw. "ekspertów" był podyktowany ich prawdziwymi umiejętnościami i osiągnięciami na rynku wydawniczym?)
    I oczywiście, za 3 lub 5 lat trzeba będzie zrobić nowy podręcznik. "Bo czasy się zmieniają", "bo w obecnym coś jest nie tak" trata tata, i kolejne miliony w rączki biurokratów, i kolejne kumoterskie interesiki, "załatwianie" pracy przez "przyjaciół", ci sami ludzie, niewielkim kosztem wydadzą przy niewielkim wysiłku "nowy" podręcznik, z którym znowu będzie coś nie tak i tak w kółko.
    Zarobią na tym politycy i ich znajomkowie, a my zostaniemy z tym, co nam z wielką pompą zechce dać rząd.
    Zabierze ci chleb na który sam zapracowałeś, i rzuci okruchy, lecz będziesz się cieszył, bo "coś dostałeś" od rządu. I to za darmo! Politbiuro szczodre…

    Punkt 4. Beka z socjalizmu. Ponad 100 milionów ludzi zdechło z głodu przez chore wizje polityków i filozofów, ale co tam. Beka. W chuj.
    Kolejny raz politycy odbierają ludziom wolność. Kawałeczek, drobny. Kolejna nitka do sznura krępującego ci dłonie. Ale przecież rząd jest dobry, szczodry i wspaniały. Świętszy od papieża, bardziej nieomylny od Boga.

    Punkt 5. Kolejny problem socjalizmu. Przy prywatnym szkolnictwie każdy rodzic mógłby decydować, gdzie posłać dziecko, do jakiej szkoły i za ile. Z podręcznikiem w cenie szkoły lub wersji elektronicznej do ściągnięcia za darmo z internetu. Ale nie, socjal lepszy. Ok.

    Punkt 6. Zawsze mnie interesowało, czy ludzie którzy opierają się na badaniach naprawdę sprawdzają, skąd się owe dane biorą. Socjaliści nie wierzą korporacjom farmaceutycznym, które wystawiają własne certyfikaty własnym lekom, a wierzą urzędom statystycznym, czerpiącym pieniądze z funduszy europejskich. Za PRL-u plany wykonywano w 150%, 300%, normy przekraczano pięciokrotnie… Tylko, cholera, coś sklepy były puste. Pewnie zepsuci kapitaliści nas okradali, ot co!

  9. 1) Przesadzasz i mowisz o ludzkich wadach, a nie o wadach samego systemu.
    2) Zrozumiales w ogole, co bylo tam napisane? Bo wydaje mi sie, ze niezbyt. No i znowu mowisz o ludzkich wadach (rozbuchanie niepotrzebne wydatkow).
    3) Krytykujesz przetargi co 3-5 lat, bo "co sie tam moze zmienic", jednoczesnie mowiac, ze konkurencja byla potrzebna, bo "produkt sie wciaz poprawial". Wewnetrzna sprzecznosc?
    4) Nadal mam beke. Coraz wieksza
    5) Dobre szkoly bylyby drogie, przez co biedni, ale zdolni uczniowie nie mogliby sie wyrwac ze swojej warstwy spolecznej. To nie jest kapitalizm, a feudalizm. No chyba, ze zorganizowanoby stypendia, ale przeciez to "socjalizm = zlo" w czystej postaci.
    6) Badania PISA sa organizowane przez OECD.

  10. Paweł Chmielak 1) System tworzą ludzie, a te spaczone cechy, które premiuje spaczony system, przejawiają ludzie, którzy go tworzą. Socjalizm premiuje kumoterstwo i nepotyzm (wszechobecne "braterstwo), kapitalizm premiuje rywalizację (dążenie do bycia jak najlepszym)
    2) Owszem, zrozumiałem. Zarówno wypowiedź Pana Conrada, jak i Twoją. Upadek prywatnych przedsiębiorstw, i przejęcie ich zadań przez państwo jest złe dla gospodarki. Dlaczego, chyba nie muszę tłumaczyć, ale jeśli chcesz, mogę to zrobić.
    3) Nie. Różnica pomiędzy doskonaleniem podręcznika przez prywatne osoby, a doskonaleniem przez rząd polega na tym, że w pierwszym przypadku mamy wybór, a w drugim nie. Możemy wybrać, jaki podręcznik kupić dziecku, do jakiej szkoły go posłać, jaki program nauczania wybrać. Nawet jeśli większość wybierze po prostu najbliższą szkołę, i byle jaki program, dokonają wyboru. Gdy ma się państwowy podręcznik, tego wyboru się nie ma. O tym czy podręcznik jest dobry czy zły decyduje rząd wybierany przez większość, a nie każdy obywatel osobiście.
    4. W sumie racja. Patrzenie, jak nieudolnie socjaliści próbują sprawować władzę nad wszystkim w państwie, może wywołać jedynie złośliwy uśmieszek. Wszystko się sypie, ludzie biednieją i schodzą do poziomu dzikich zwierząt. Dopóki nas to nie dotyka, oglądamy to jak dobry film, wcinając popcorn. Niewielu z nas chciałoby jednak do owych 100 milionów dołączyć.
    5. Owszem, dobra jakość wymaga odpowiedniej ceny. W USA np. można założyć lokatę i odkładać na przyszłą edukację swoich dzieci. Gdy jest się naprawdę biednym, można wziąć kredyt studencki i spłacić go po skończonych studiach. Feudalizmowi bliżej do socjalizmu, niż kapitalizmu, tak na marginesie.
    6. Owszem, tu masz rację.

  11. Konkurencji, jakości, celowości, troski o klienta nie było i nie ma. Repowie z wydawnictw korumpowali grono pedagogiczne i w ten sposób wtłaczali wyrób o nazwie podręcznik do szkół i przedszkoli. I nadal w przedszkolach to robią. Są na to dowody materialne i zeznania nauczycieli, którzy wprost przyznają, że bez darmowych pomocy dydaktycznych musieliby je sami opracować lub nic by nie robili. Tyle w temacie. Patologia, która powinna być potępiona, wypalona do zdrowej tkanki.

  12. Konkurencji, jakości, celowości, troski o klienta nie było i nie ma. Repowie z wydawnictw korumpowali grono pedagogiczne i w ten sposób wtłaczali wyrób o nazwie podręcznik do szkół i przedszkoli. I nadal w przedszkolach to robią. Są na to dowody materialne i zeznania nauczycieli, którzy wprost przyznają, że bez darmowych pomocy dydaktycznych musieliby je sami opracować lub nic by nie robili. Tyle w temacie. Patologia, która powinna być potępiona, wypalona do zdrowej tkanki.

  13. "Do tej pory wydawnictwa i autorzy wręcz ?walczyły? ze sobą aby opracować skrypt lepszy, przyjemniejszy, tańszy i bardziej przyswajalny dla dziecka."

    Bezedura! Wcześniej było tak że podręcznik wybierali nauczyciele a płacili rodzice więc nie możemy mówić tu o otwartym i wolnym rynku. Dlatego zresztą był ona tak dochodowy.

  14. AD 1. Płacą za niego wszyscy, dlatego cena może być wywindowana, z tego co widziałem wyliczenia wychodzi 1000zł na jednego pierwszoklasistę! Za taką kasę to rodzice mogli by kupić książki na całą podstawówkę i penie jeszcze część gimnazjum.
    AD 2. była konkurencja i był jakiś wybór, a teraz rodzice zapłacą drożej za inne podręczniki
    AD 3. Jaka konkurencja? Przetargu nie wygrywa ten kto zrobi lepszy podręcznik. Konkurencja dzieje się w rynku, jak ludzie wybierają towar, który wg nich jest lepszy i tańszy.
    AD 4. Ale to fakt – wszystko pod sznur jak w komunie. A już dzieci się indoktrynuje wmawiając im, że globalne ocieplenie spowodowane jest tylko i wyłącznie działalnością człowieka (tak jakby oceany i wulkany w ogóle nie emitowały CO2).
    AD 5. W szkołach do których ja chodziłem, nauczyciele wybierali podręcznik, a nie dyrektor.
    AD 6. Dziwne, bo w rankingach najlepszych szkół są same szkoły prywatne!

    Fakt jest taki że w wyniku działań rządu i MEN poziom nauczania spada!

  15. Katarzyna Maria Łucja Kaiper Nie mówię o Polsce, mówię o rankingach szkół wyższych z całego świata. Prywatne szkoły, które są niezależne od państwa (nie są finansowane przez rząd) i ich program edukacyjny nie jest narzucany przez jakiś MEN, kształcą najlepszych specjalistów. Harvard, MIT i inne znane uczelnie na całym świecie są prywatne. Niestety nie da się tego porównania zastosować do szkolnictwa podstawowego i średniego, bo wszędzie takie szkoły są niestety państwowe. Żadna prywatna szkoła nie może się za bardzo wybić ponad szkoły państwowe, jak program nauczania jest ściśle narzucony. Dodatkowo wiadomo, że zdolni uczniowie bez problemu dostaną się do dobrych szkół państwowych, za które rodzice nie będą musieli płacić. Ci nieco słabsi za to, jak będą chcieli trafić do dobrej szkoły ale punktów im nie starczy, to pozostaje im gorsza państwowa, albo dobra prywatna (dlatego dobre prywatne będą w rankingach niżej w stosunku do państwowych). Ten właśnie czynnik, zaburzający konkurencyjność jest dodatkowym argumentem za zlikwidowaniem szkolnictwa państwowego. Gdyby wszystkie szkoły były prywatne i nie było by MEN, to poziom najlepszych szkół był by wyższy od poziomu obecnych najlepszych szkół państwowych, bo te szkoły musiały by konkurować o klienta, albo świadcząc lepszy poziom edukacji w tej samej cenie lub ten sam poziom co konkurent ale w niższej cenie. Czy chciała byś aby państwo produkowało bułki i finansowało je z podatków? Było by mało rodzajów bułek w sklepie (kształt i skład by by narzucony przez Ministerstwo Wyżywienia Narodu) i ich jakość by spadała, ponieważ państwo (monopolista) miało by zapewniony rynek zbytu, a towar byłby opłacony z podatków. Kto by płacił za bułki z prywatnej piekarni, skoro już pokrywa ich koszt w podatkach?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ