UDOSTĘPNIJ
Fot. Magdalena Żuk - Pixabay (Tero Vesalainen)

Chociaż wydawać się mogło, że sprawa śmierci Magdaleny Żuk ucichła już w polskich mediach, niektórzy szczególnie zainteresowani nią dziennikarze wciąż próbują odkryć całą prawdę na temat tego, co wydarzyło się w Egipcie. Aby upewnić się, że z tajemniczą śmiercią młodej Polki nie ma nic wspólnego jej szefowa, właścicielka salonu kosmetycznego, media prześwietliły życiorys kobiety i dotarły do naprawdę zaskakujących faktów.

Magdalena Ż. (zbieżność imion i pierwszej litery nazwiska przypadkowa), dla której pracowała tragicznie zmarła w Egipcie Magdalena Żuk, na pozór zdaje się po prostu zwykłą kosmetyczką prowadzącą swoją działalność. Kiedy jednak dziennikarze zagłębili się w niektóre fakty z jej życia, dotarli do naprawdę kontrowersyjnych szczegółów. Ojciec kobiety, który przez lata współpracował z policją m.in. jako biegły sądowy, dziś jest bardzo majętnym komornikiem. Jej matka za to, dyrektorka szkoły oraz nauczycielka, zajmuje się także inwestycjami w obrót kruszywem. Zanim jeszcze nawet zaczęła dodatkowo zarabiać, jej majątek sięgał już wartości miliona zł.

Sama Magdalena Ż. także miała niezwykle wysokie udziały w spółce dysponującej uprawnieniami do eksploatacji złóż kruszywa naturalnego. Jej wspólnicy, na co dzień mieszkający na Florydzie, którą bardzo chciała zobaczyć zmarła w Egipcie Żuk, są niezwykle majętnymi ludźmi, wspierającymi tamtejsze środowiska LGBT oraz związane z tym ruchem organizacje działające na rzecz młodzieży. Jeden z nich zasiadał także w radach nadzorczych m.in. Onet Holding, Żabka Polska czy Empik Assets, a zarządzane przez niego spółki składować miały ropę dla Orlenu. Na tym lista niezwykle bogatych kontaktów Magdaleny Ż. oczywiście się nie kończy.

Chociaż potencjalnie nie wiązano postaci szefowej zmarłej w Egipcie kobiety z kontrowersyjną sprawą, zaczęto zastanawiać się nad tym po umieszczeniu przez nią na swojej stronie pisma zabraniającego kontaktu z nią w sprawie tragicznej śmierci pracownicy. Groziła ona także dziennikarzom, że jeżeli nie przestaną prosić jej o komentarz, pozwie ich nawet o 50 tys. zł. Jako że kobiety wyglądały i nazywały się podobnie, a także były w zbliżonym wieku, media zaczęły przypuszczać, że może śmierć Żuk wcale nie była przypadkiem, a jedynie… współpracownice zostały pomylone. Tłumaczyć miałby to także fakt, że majętna i wpływowa Magdalena Ż. bardzo szybko domagała się filmu, na którym chłopak podwładnej uwiecznił rozmowę z nią, aby „pomóc z transportem medycznym”. Z czasem w sprawie pojawia się coraz więcej niespodzianek. Trudno stwierdzić, czy przypuszczenia mediów mają cokolwiek wspólnego z prawdą, jednak ich wersja zdecydowanie jest bardzo kontrowersyjna.

 

ZOBACZ TAKŻE 

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również