Strona Główna Opinie Gospodarka Niepodległość Energetyczna Polski – podsumowanie śniadania prasowego

Niepodległość Energetyczna Polski – podsumowanie śniadania prasowego

UDOSTĘPNIJ
fot. publicdomain.com

16 listopada w Warszawie odbyło się śniadanie prasowe „NIEPODLEGŁOŚĆ ENERGETYCZNA POLSKI. Bezpieczeństwo, zasoby, zrównoważony rozwój” zorganizowane przez Polską Radę Koordynacyjną OZE. Spotkanie zostało poświęcone tematyce niewydolności ekonomicznej, ekologicznej i energetycznej obecnego systemu opartego na paliwach kopalnych oraz o alternatywie płynącej z szerokiego wachlarzu źródeł energii odnawialnej. Miało ono na celu przedstawienie możliwości płynących z rozproszonego OZE takich jak gospodarcze przebudzenie wielu regionów, poprawę stanu środowiska oraz uniezależnienie się od dostaw surowców energetycznych z krajów o wątpliwym stanie demokracji.

Dyskusję śniadaniową poprowadził Paweł Sito, dziennikarz REO.pl, a udział w niej wzięli Tomasz Podgajniak z Polskiej Izby Gospodarczej Energetyki Odnawialnej i Rozproszonej (który co warto zaznaczyć, pełnił obowiązki Ministra Środowiska w rządzie Marka Belki), Ewa Malicka z Towarzystwa Rozwoju Małych Elektrowni Wodnych, Kamil Szydłowski ze Stowarzyszenia Małej Energetyki Wiatrowej oraz przedstawiciele prasy. Główne skrzypce rozmowy grał oczywiście Tomasz Podgajniak, któremu wieloletnie doświadczenie w branży energetyczno-środowiskowej pozwoliło na zarysowanie niepokojącej wizji na temat perspektyw naszego kraju, gdzie nie zostanie przeprowadzona odpowiednia transformacja.

Marnowanie energii

W dyskusji poruszony został temat nieefektywności spalania węgla i błędnego traktowania go jako dobro narodowe. Podczas produkcji energii z paliw kopalnych tracimy jej ogromne ilości, które i tak są niewspółmierne wobec naszego zapotrzebowania. Bilans dla energetyki bazującej na paliwach kopalnych nie pozostawia złudzeń – z 1050 TWh energii pierwotnej, po procesie produkcji zostaje 600 TWh, a konsumpcja finalna wynosi jeszcze mniej, bo 560 terawatogodzin. Po optymalizacji zużycia oraz upowszechnieniu przełomowych technologii energooszczędnych czy np. samochodów elektrycznych zapotrzebowanie finalne wynosiłoby tylko 175 TWh. Jest to ogromna różnica w stosunku do energii pierwotnej z wykorzystywanych paliw kopalnych. Różnica, która odbija się na budżecie państwa, a w efekcie na portfelu konsumenta. Nie wspominając o szkodach dla środowiska.

Powrót wodnego koła

Ewa Malicka poruszyła kwestię wygaszania energetyki wodnej w Polsce. W latach 30. ubiegłego wieku funkcjonowało w naszym kraju około 8 tysięcy różnego rodzaju instalacji wykorzystujących energię wody. Dziś działają zaledwie 743 elektrownie wodne. Potencjał płynący z tego źródła energii został w okresie PRL-u uznany za zbędny, ponieważ tworzył konkurencję dla węglowej ekspansji na Śląsku. Rozwojowi tego sektora na pewno nie pomagają tak absurdalne zapisy, jak te w nowym prawie wodnym. Elektrownia zmuszona jest dzisiaj do płacenia za wodę, którą przepuszcza przez turbiny, a która zwracana jest w 100% oraz dodatkowo oczyszczana. W Polsce mamy ponad 6000 lokalizacji nadających się do budowy takich obiektów. Od państwa zależy czy zostanie wykorzystany potencjał ekonomiczny i środowiskowy, który drzemie w małej energetyce wodnej.

Nie bądźmy jak Don Kichot

Kamil Szydłowski skupił się na kwestii mitów na temat działania wiatraków, które narosły przez lata, a które pielęgnuje obecny rząd. Produkcja energii elektrycznej z wiatraków jest przewidywalna, już na 24 godziny naprzód można oszacować na 80%, ile uda się jej wyprodukować w danym okresie, a margines niepewności to około 1,5%. Wbrew powszechnemu przekonaniu turbiny pracują przez długi czas w ciągu roku, a okresy postoju są względnie rzadkie. W północnej Polsce nowoczesne turbiny pracują około 2600 godzin, a w niektórych lokalizacjach czas ten wynosi aż 3000 godzin. W procesie produkcji wiatraków bierze udział wiele Polskich firm więc tym samym przyczyniają się one do tworzenia miejsc pracy w wielu regionach kraju.

Partyjne (nie)poparcie

Jak zaznaczył Paweł Sito, żadna partia w Polsce nie jest wbrew zapewnieniom pro-OZE. Platforma Obywatelska zarzuca rządowi Prawa i Sprawiedliwości podejmowanie działań wymierzonych w rozwój energii odnawialnej. Ustawa antywiatrakowa to tylko jeden z wielu przykładów. Mają w tym oczywiście rację, ale nie można zapomnieć tego, że przez 8 lat rządów nie odważyli się na rozpoczęcie faktycznej transformacji systemu energetycznego. Wszelkie ruchy w parlamencie na rzecz źródeł odnawialnych były wykonywane przez pojedynczych posłów, którzy dostrzegli potrzebę oraz korzyści płynące ze zmiany.

3 wiatraki w każdej gminie

Jak zaznaczali dyskutujący Polska może być niepodległa energetycznie, jeżeli postawi na rozproszone źródła odnawialne. Stopniowe odchodzenie od energetyki opartej na paliwach kopalnych, które poskutkuje większą ilością dostępnych środków finansowych, pozwoli zainwestować je w lepszym celu. Pokrycie ponad 2 milionów dachów domów panelami fotowoltaicznymi. Wykorzystanie już istniejącej infrastruktury do budowy małych elektrowni wodnych i przywrócenie potencjału sprzed PRL-u. Stawianie nowoczesnych wiatraków, które już dzisiaj w około 40% są narodowym kapitałem. Budowa biogazowni w każdej gminie i przy każdym mieście. Na samym koszcie rocznego importu paliw, który w 2014 roku wyniósł aż 70 miliardów złotych, moglibyśmy zaoszczędzić dużo środków potrzebnych do przeprowadzenia transformacji. Mamy potencjał, mamy możliwości, mamy szansę na niepodległość energetyczną. Jedyne co musimy zrobić to zmienić podejście.

Zobacz również