UDOSTĘPNIJ
Źródło: Pixabay, Wikimedia Commons

W Niemczech, pośród wielu mniejszości narodowych, jedną z najliczniejszych jest właśnie mniejszość polska. Chociaż Polacy jeżdżą do naszego zachodniego sąsiada głównie ze względu na pracę, nie po zasiłki, są jednak traktowani z pogardą. Takie przynajmniej można odnieść wrażenie z niektórych artykułów prasowych.

Przykładem może być jeden z niedawnych artykułów w „Frankfurter Allgemeine Zeitung” (FAZ). Autorka Anna Prizkau opisuje trzy grupy imigranckie w Niemczech, jednak to właśnie „reprezentatywni” przedstawiciele polskiej nacji są najciekawiej dobrani i opisani.

 – Bo Niemcy to pedalstwo – mówi Agatha, trzymając papierosa w zaciśniętych, jaskrawo różowych, lakierowanych ustach. Aghata, Polka mieszkająca w Niemczech, wiek ok. 25, mówi tak, odpowiadając na pytanie, „Dlaczego niektórzy Polacy w Niemczech tęsknią teraz za Polską” – pisze autorka artykułu.

Barwny opis postaci to nie wszystko. Dalej dowiemy się, że rozmowa toczy się na tle kościoła, do którego Agatha regularnie przychodzi. Potrzebuje, bo jest prostytutką, a tu może się wyspowiadać.

Innym pochodzącym z Polski rozmówcą autorki jest Katharina. Wprawdzie obecnie, jak się dowiadujemy, jest „super-blondyną”, ale jej poprzedni zawód, to nic innego, jak sprzątaczka. Autorka rysuje nam obraz jej melancholii za ojczyzną.

 – Katharina nie wie i nie chce wiedzieć, że PiS i Jarosław Kaczyński chcą dzisiaj zupełnie innej Polski niż ta, którą przed wielu laty zostawiła i inną też niż są Niemcy, w których mieszka – dowiadujemy się od niemieckiej dziennikarki.

Anna Prizkau z pewnością nie jest wzorem bezstronności, chociaż przyznać jej trzeba, że umiejętnie maluje przed czytelnikiem sytuacje, w jakich się znajduje. Wątpliwym jest jednak dobór rozmówców opisanych w tekście. Nie ma tam lekarza, prawnika, jest za to sprzątaczka i prostytutka.

Źródło: tysol.pl

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również