UDOSTĘPNIJ

Niemieckie media dotarły do raportu, z którego wynika, że polski kierowca ciężarówki, którą islamscy terroryści wykorzystali do zamachu, robił wszystko, by powstrzymać napastników. Niemcy chcą postawić mu pomnik. 

Niemieckie media tj. „Bild” czy „Die Welt” dotarły do raportu z sekcji zwłok polskiego kierowcy, Łukasza Urbana, którego ciężarówkę wykorzystano do poniedziałkowego zamachu na jeden z berlińskim jarmarków świątecznych.

Z informacji zawartych w dokumencie wynika, że Polak zmarł dopiero na miejscu zamachu. Do tego momentu prawdopodobnie robił wszystko, by powstrzymać terrorystów.

Jak przekonuje osoba zbliżona do śledztwa, z ustaleń niemieckiej policji wynika, że w kabinie ciężarówki doszło do walki, gdy Polak zorientował się do czego potrzebna napastnikom pojazd. Łukaszowi Urbanowi udało się najprawdopodobniej zranić terrorystę (w kabinie znaleziono krew należącą do kogoś innego niż Polak) i złapać za kierownicę, by uratować niczego nie spodziewających się ludzi na jarmarku świątecznym. Wtedy Polak został niestety najpierw ugodzony nożem, a potem postrzelony z pistoletu o małym kalibrze.

Jak czytamy w niemieckich mediach, gdyby nie heroiczne zachowanie Polaka, ofiar i rannych mogłoby być o wiele więcej. Największe gazety i portale w Niemczech nazywają Polaka bohaterem.

Natychmiast po przedostaniu się tej informacji do mediów, niemieccy internauci zaproponowali postawienie polskiemu bohaterowi pomnik.

 – Jeśli to prawda, to należy się Polakowi pomnik, obojętnie w jakiej formie. Może też jeszcze życie bez trosk dla jego żony i 17-letniego syna – domagają się niemieccy internauci.

 W poniedziałkowym ataku na jarmark bożonarodzeniowy w Berlinie zorganizowanym przez islamskich terrorystów zginęło 12 osób, a blisko 50 odniosło poważne rany.

bh

Zobacz również