UDOSTĘPNIJ

Znowu zawrzało na linii NFZ ? Porozumienie Zielonogórskie. Polacy zdążyli już przywyknąć do corocznych kłótni pomiędzy lekarzami a stroną rządową. Kłótni, jakie odbywają się przy okazji negocjowania kontraktu na nowy rok. Jednak spora ilość pozamykanych gabinetów faktycznie nie napawa optymizmem. Co tu kryć ? gdy brakuje usług, na które jest popyt, robi się nieciekawie. Kto żył w socjalizmie, ten pamięta. Mnie na szczęście jeszcze wtedy nie było na świecie.

Z okazji bieżącego sporu minister Arłukowicz kilka razy ckliwie przemówił, traktując o wątpliwym kręgosłupie moralnym lekarzy, którzy zostawili na lodzie swoich pacjentów. No cóż, do tego chyba też przywykliśmy. Gdzie kończy się merytoryka, zaczynają się złote usta i banialuki o wielkich ideach. Społeczna wrażliwość to jeden z bardziej nośnych tematów, na który powołują się przedstawiciele niemal wszystkich ugrupowań zasiadających w parlamencie. Problem w tym, że to slogan bardzo tani i niewiarygodny, gdy posługują się nim politycy.

Wracając jednak do płomiennych słów pana Arłukowicza, chciałbym mu serdecznie pogratulować odkrycia tajemnicy poliszynela. Lekarze protestują, więc część pacjentów dostanie mniejszego lub większego kopniaka w dupę. Brawo. A w jaki sposób mają protestować? Wysłać jednego z przedstawicieli PZ na pojedynek ?kamień, papier, nożyce? z ministrem Arłukowiczem ? kto wygra, ten forsuje warunki kontraktu strony, którą reprezentuje? Pojedynek w bierki lub makao?
Tak to niestety wygląda, że w warunkach protestu grup zawodowych jako pierwsi obrywają obywatele. Gdy wojsko decyduje się na strajk i przestaje jeść, to obywatele tracą dobrze wyszkolonych i nakarmionych żołnierzy. Gdy strajkuje komunikacja miejska, to studenci zasuwają piechotą na uczelnię. Gdy lekarze nie idą do pracy, bo nie podpisano kontraktu na 2015 rok, przechlapane mają pacjenci. Brutalne, ale prawdziwe.
A może tak naprawdę cały system jest niesprawny, skoro zmusza tych czy innych usługodawców do brania usługobiorców jako zakładników? Może to jest porażka rządzących, że taka czy inna grupa zawodowa musi władzy przykładać przysłowiowy nóż do jaj, żeby zdobyć satysfakcjonujące ich warunki?

Pragnę jednak doinformować co niektórych ignorantów w kwestii protestu lekarzy, ponieważ nie jest to strajk w ścisłym tego słowa znaczeniu. Kontrakt z NFZ obowiązywał do 31 grudnia 2014, co oznacza, że konieczne było podpisanie nowego kontraktu na rok 2015, by po sylwestrowej zabawie nie odbić się od drzwi gabinetów, które okazały się nieczynne. Każdy oczywiście ma prawo spierać się, czy to minister Arłukowicz pogrywa z lekarzami w kulki, czy to lekarze są zbyt roszczeniowi, faktem jest jednak, że kontraktu nie podpisano. A trudno wymagać od pracownika, by pracował, nie podpisując wcześniej żadnej umowy.

W całym tym zgiełku występuje kilka zjawisk naraz.
Lekarze protestują, podobnie jak wiele innych grup zawodowych, kiedy uznają propozycje zmiany warunków za nie do przyjęcia.
Ktoś dzwoni na policję, by zgłosić zaginięcie premier Kopacz, co osobiście odbieram jako całkiem zabawny i skuteczny trolling.
Rząd twardo walczy, bo wie, że przy użyciu populistycznych haseł o złych lekarzach można wygrać w oczach społeczeństwa.
Za moment swoje trzy grosze dorzuci też pewnie opozycja, która przed wyborami będzie głośno szczekać, że koalicja rządząca nie zaspokoiła potrzeb pacjentów, więc trzeba jej dać czerwoną kartkę.
Porozumienie Zielonogórskie przekonuje, że ilość pieniędzy będzie niewystarczająca w warunkach zaproponowanych przez NFZ. Minister Arłukowicz odpowiada, że Porozumienie Zielonogórskie jest w błędzie.
A ja się zastanawiam, co mi to wszystko przypomina. NFZ coś tam planuje i podlicza pieniądze. Porozumienie Zielonogórskie oświadcza, że te wyliczenia są gówno warte.
Chyba już wiem, z czym to kojarzyć. Władza ludowa też tworzyła plany iluśletnie i kombinowała, jaka suma pieniędzy będzie przeznaczona na to i owo. Ponoć na planach zazwyczaj się kończyło, bo miłościwa partia nie zawsze potrafiła odgadnąć, jakie będą potrzeby ludu. I na tym zakończę – sami, drodzy Państwo, wyciągnijcie wnioski.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas
UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułBelgia: Seryjny gwałciciel i morderca zostanie poddany eutanazji
Następny artykułDecyzją PO-PSL podniesiono pensję minimalną
Paweł Jankowski

Konsekwentnie zawsze pośrodku. Ani wierzący, ani ateista- czyli agnostyk. Ani prawicowy, ani lewicowy- znaczy centrowiec. Zwolennik uczciwej oceny i przeciwnik podwójnych standardów. Fanatyk dobrej literatury i punk rocka. Poszukiwacz przygód i bokserski kibic.

Zobacz również