UDOSTĘPNIJ

Nie. Nie będzie to kolejny tekst o nowych wybrykach polskich kibiców piłki nożnej. Do sieci trafiło zdjęcie, na którym grupa młodych Ukraińców pozuje z flagą UPA w jednej z galerii handlowych w Przemysłu. Wywołało to kolejną debatę na temat ukraińskiego nacjonalizmu i tego, jak nasze państwo powinno się do niego ustosunkować. Jak zwykłe w takich przypadkach, zdanie opinii publicznej jest podzielone.

Ukraina przechodzi przez wielki kryzys. Oczywistą rzeczą jest, że zawsze w przypadku tak napiętej sytuacji oraz konfliktu narodowego potęguję się tożsamość narodowa. Do podtrzymania tej tożsamości potrzebny jest bohater, z którym społeczeństwo mogłoby się utożsamiać. W pewnych, dość niewielkich, kręgach padło na Stepana Banderę. Niewątpliwie nie jest to osoba, która zapisała się dobrze na kartach polskiej historii. Do tego dochodzi burzliwa historia terenów kresowych.

Z jednej strony słyszymy głosy, że banderowcy to mały odsetek społeczeństwa zachodniej części Ukrainy i że karta historii naszych stosunków do mniejszości narodowych nigdy nie była czysta. Zgoda ? do tej pory żaden naród nie ocenił obiektywnie swojej historii ? taka mała, podszyta wrodzonym patriotyzmem przywara. Ludzie wychodzący z takiego założenia wskazują na to, że wspominanie o Wołyniu, czy przeszłości kresowych miast tylko podburza i tak trudne stosunki między dwoma sąsiadującymi ze sobą narodami. Polskę dotyka niż demograficzny, a Ukraińcy są osobami, którym blisko do nas pod względem kulturowym i kiedyś mogą zasilić nasz rynek pracy, więc te stosunki powinny być jak najlepsze. Tu pojawia się całe meritum sprawy. Daleko mi do nacjonalizmu i szydzenia z ludzi o innej narodowości, ale decydując się na migrację, trzeba pogodzić się z kodem obyczajowym kraju do którego się udaje, a przy tym szanować jego historię z której ten kod wynika.

Druga strona wyolbrzymia konflikt. Zdarzają się przypadki nieprzyjaznego nastawienia do Ukraińców zamieszkujących polskie miasta, których liczba wciąż rośnie (głównie wśród studentów). Głównie cała nienawiść podszyta jest burzliwą i zagmatwaną historią Kresów Wschodnich. Osoby te (często ze środowisk nacjonalistycznych) odwołują się do dziedzictwa, jakie pozostawiła po sobie II Rzeczpospolita. Nie zwracają jednak uwagi na jeden fakt: II RP, a tym bardziej Kresy, zamieszkiwały różne narody, żyjące ze sobą we względnej zgodzie. Oczywiście, nie można zapominać o polskich związkach z terenami kresowymi. Tym, którzy śmieją się pod nosem z roszczeń o te ziemie polecam przejechać się na tamtejsze tereny, odwiedzić jednego z kombatantów i powiedzenia mu tego prosto w twarz. Wystarczy zwykła pamięć, tak samo jak o Wołyniu. Rozbrajające jest tłumaczenie kultu UPA przez Jarosława Hryciaka w wywiadzie opublikowanym na łamach ?Polityki?. Mówi w nim o tym, że głównym celem UPA była walka z Rosją, a nie samą Polską. Myśląc analogicznie: Hitler powinien być naszym bohaterem, ponieważ w jego hierarchii ras nie byliśmy nawet w pierwszej piątce.

Jak zdrowo podejść do oceny ukraińskiego nacjonalizmu? Obie strony mają swoją rację. Do tradycji UPA odwołuję się mała część mieszkańców zachodniej Ukrainy. Jak wspomniałem wcześniej, na tle tak wielkiego kryzysu oraz konfliktu zbrojnego, budzenie się pobudek nacjonalistycznych jest rzeczą naturalną. Mimo to, nie powinniśmy ignorować problemu. Nasz rząd powinien jak najszybciej doprowadzić do eskalacji konfliktu związanego z Rzezią wołyńską. Wbrew pozorom nie pogorszy to stosunków między naszymi krajami. Myślę, że dzięki rozliczeniu przez państwo ukraińskie tego wydarzenia, zmieni się podejście Polaków do coraz bardziej licznie migrujących do nas sąsiadów ze wschodu. Zachowania, jak ostatni wybryk studentów z Przemyśla nie mogą być lekceważone. Uderza to w poczucie smaku wielu ludzi, których przodkowie byli mordowani przez UPA. Zachowania takie zasługują na ostracyzm społeczny. Musimy pamiętać o jednym: nie możemy oceniać całego społeczeństwa ukraińskiego na podstawie ideologii, do której odwołuje się garstka osób. Z własnych doświadczeń i kontaktów z tym narodem wiem, że są oni do nas nastawieni przyjaźni a przyjeżdżając do Polski chcą zbliżyć się o krok do ich wymarzonej Europy.

P.S

Na koniec chciałbym zadać jedno pytanie: gdzie jakiekolwiek odwołanie się do zaistniałego wydarzenia ze strony polskich ?antyfaszystów?, którzy tak licznie demonstrowali przeciwko wywieszaniu polskich flagi śpiewaniu Hymnu Narodowego podczas świąt państwowych wskazując przy tym na grożącą Polsce falę faszyzmu?

Zobacz również