UDOSTĘPNIJ
foto: pixabay.com

 

W XIX wieku rozgorzał ogromny spór, który miał zniszczyć fundamenty całej naszej cywilizacji. Pojawiła się teoria ewolucji, którą chętnie przenoszono na inne dziedziny życia. Teoria głosząca rozwój organizmów prostszych w bardziej złożone, przeniesiona została na inne aspekty, także religijne. Siłą rzeczy więc zaczęła się dyskusja nad „naturalnym” modelem rodziny.

Przeciwko Bogu i rodzinie

 

Edward Tylor stwierdził, że Chrześcijaństwo, podobnie jak pozostałe największe religie świata, jest fałszem. Było bowiem ewolucyjnym rozwojem związanym z postępem społecznym. Według Tylora, pierwszymi religiami kierowała prostota. Ludzie nie byli w stanie zrozumieć czegoś bardziej skomplikowanego, dlatego wyobrażano sobie wielu bogów, z których każdy odpowiadał za coś innego.

Podważając zaś monoteizm oraz zasady, które ze sobą niósł, chociażby chrześcijańską czy judaistyczną monogamię, inni na tej podstawie zaczęli podważać istniejący także wówczas tradycyjny model rodziny. Zaczęto dywagować, czy nie lepszym modelem byłaby opcja barbarzyńców mongolskich, którzy wychowywali dzieci wspólnie. Stąd też powstała idea komunistyczna, którą w innej formie realizują dzisiaj socjaliści ? wychowywanie dzieci przez państwo.

Wśród zwolenników Edwarda Tylora znalazł się także Andrew Lang, którego zafascynowała Tylorowska teoria rozwoju religii. Wierzył w nią, ponieważ nikt nie potrafił jej racjonalnie obalić. Aż do pewnego dnia.

 

Wiara w Jednego Boga

Lang przeczytał raport pewnego misjonarza, który udał się na misję ewangelizacyjną do ludów południowo wschodniej Australii. Ludzie ci byli odizolowani od świata i ? w perspektywie ówczesnej epoki ? bardzo prymitywni. Okazało się jednak, że według zapisków misjonarza nie było czego głosić. Mieszkańcy bowiem wierzyli już w Boga-Stwórcę! Dla Langa był to szok. Teoria Tylora bowiem została podważona.

Andrew Lang przeprowadził dalsze badania. Wynikło z nich, że Tylor jest w absolutnym błędzie. Przebadano bowiem wszystkie znane ówcześnie ludy, które były odizolowane od świata i wśród których nikt nigdy nie przeprowadzał akcji konwersji religijnej. Najbardziej rzucali się tutaj w oczy Zulusi, Pigmeje, kilka plemion Indiańskich, Aborygeni oraz Eskimosi. Mamy więc próbę bardzo różnorodną w zupełnie różnych miejscach świata. Okazało się, że mimo absolutnie różnych kultur, regionów, warunków klimatycznych i braku wspólnych korzeni na co najmniej wiele tysięcy lat wstecz, wszyscy wierzą w tego samego Boga. Religię tę nazwano monoteizmem pierwotnym.

 

Wiele ludów ? jedna wiara

Jedynymi różnicami, które można było znaleźć w wierzeniach tych ludów to nazwy i imiona. Wynikały one z oczywistych różnic językowych i kulturowych. Jednak wszystkie istotne rzeczy, które nazwać można quasi-dogmatyką, pozostały takie same. W religii tej był jeden Bóg, który stworzył świat i człowieka. Ponadto ludzie według tej koncepcji są dziećmi Boga i po śmierci spotkają się z Nim twarzą w twarz. On zaś cały czas opiekuje się ludźmi. Niemalże dokładnie jak w Chrześcijaństwie.

Co ciekawe, ludy te wierzyły, że Bóg mieszkał niegdyś między ludźmi. Z winy człowieka jednak opuścił fizycznie ten świat, by kiedyś powrócić i odegnać wszelkie cierpienie. Tu również widać analogię do Chrześcijaństwa, gdzie grzech pierworodny wywołał rozdział Boga i człowieka. Różnica polega na tym, że według naszej wiary nie Bóg, ale człowiek został wygnany z raju.

Kolejnym podobieństwem jest model rodziny. Wbrew nadziejom rewolucjonistów, nie było wśród wyznawców tej religii śladu po politeizmie, rozwiązłości, niewierności czy „kolektywizacji” wychowania dzieci, jak w swoim manifeście głosił Marks. Za wychowanie odpowiadali przede wszystkim rodzice, którymi byli kobieta i mężczyzna. Ponadto wierność obowiązywała jako norma w danej społeczności.

Obecnie monoteizm pierwotny raczej nie istnieje. Misjonarze od XIX wieku dotarli do wszystkich ludów i ? nawet jeśli nie udało się wprowadzić Chrześcijaństwa czy Islamu ? wprowadzili przynajmniej po części znane nam elementy do monoteizmu pierwotnego. Nie można natomiast stwierdzić, że już nigdy nie spotkamy kogoś, kto w niego nie wierzy ? w poprzednim roku przecież odkryto w puszczy Amazońskiej plemię Indian, którzy nie mają w ogóle styczności ze światem. Póki co nie wiadomo o nich prawie nic, włącznie z wyznawaną religią. Może za kilka lat dowiemy się, że to ostatnia wspólnota wierząca w wymarły już monoteizm pierwotny?

Co najważniejsze ? monoteizm pierwotny podważa wszelkie teorie nawołujące do rozbicia obecnego modelu rodziny i wiary. Zapewne dlatego też nie słyszymy o nim nic w mediach, czy nawet w szkołach. W końcu do publicznej wiadomości dotarłby fakt, że kolejny absurd Marksa został wyraźnie obalony, co byłoby nie na rękę obecnym lewicowym rządom świata.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również