UDOSTĘPNIJ

Dopiero co cała Polska żyła historią zmarłego na komisariacie Igora Stachowiaka a temat stosowania przemocy przez policję powraca. Zatrzymany przez funkcjonariuszy mieszkaniec Szczecina wylądował na wózku inwalidzkim.

Piotr przyznaje, że nie powinien był awanturować się pod sklepem na Warcisława. Wie, że źle zrobił. Spożywając tego dnia alkohol a nawet doprowadzając do szarpaniny nie mógł się jednak spodziewać, że niebawem wyląduje pod kroplówką.

Młody mężczyzna został zatrzymany przez policję po tym jak funkcjonariusze otrzymali wezwanie do awantury pod sklepem. Piotr pamięta, że został wsadzony do radiowozu i wywieziony w niezidentyfikowane miejsce.

– Gdy szliśmy korytarzem, jeden z nich, ten po cywilnemu, kopnął mnie z tyłu w nogi. Kiedy się osunąłem na kolana, zaszedł mnie z przodu i kopnął w twarz. A potem wprowadzili mnie do jakiegoś pomieszczenia i katowali. Mundurowy wiele razy raził mnie paralizatorem. Miałem skute ręce i nogi. Bili mnie pięściami i kopali po całym ciele – relacjonował zdarzenie mężczyzna.

Piotr stracił przytomność. Obudził się w szpitalu z podłączoną kroplówką i cewnikiem. O zatrzymaniu poinformowano jego mamę. Powiedziano jej, że stan Piotra jest dobry i zostanie przewieziony na izbę wytrzeźwień. Następnym punktem na trasie mężczyzny był komisariat. To stamtąd odebrała go rodzina.

– Ledwo weszłyśmy z siostrą Piotra na komisariat powiedzieć, że jesteśmy po niego, Piotr wyszedł z pokoju, jeśli można powiedzieć, że wyszedł. Nie mógł ustać na nogach. Wyglądał strasznie. Siostra go nie poznała. Gdyby nie to, że ja wiedziałam jak był ubrany, też bym go nie poznała. Nie był w stanie sam wejść do samochodu. Od razu pojechaliśmy do szpitala – relacjonowała dziewczyna Piotra.

Mężczyzna przez dwa tygodnie musiał poruszać się wózku inwalidzkim. Na dwa miesiące stracił czucie w dłoniach. Lekarka w szpitalu powiedziała mu, że 9 na 10 przypadków takiego pobicia kończy się dożywotnią dializą nerek.

Piotr dostał mandat w wysokości 100 zł. Tym, co najbardziej zaskakuje w historii jest tłumaczenie policji. Funkcjonariusze twierdzą, że mężczyzna… pobił się sam.

Miałem podłączony cewnik, kroplówkę… Na drugi dzień się zorientowałem, że mam zszytą twarz. Cały byłem poobijany. Policjanci potem opowiadali, że dostałem jakiegoś amoku i nadprzyrodzonych sił. Mówili, że zacząłem walić głową o ziemię i się uszkadzać, że dwóch potężnych funkcjonariuszy na mnie leżało i nie dawało mi rady, chociaż jestem szczupły, a ja wstawałem z nimi z ziemi tak, że mi na plecach wisieli we dwóch, że wychodzili na zmianę przed izbę, bo musieli odpoczywać. W każdym razie mówili, że się sam zacząłem uszkadzać, a oni próbowali mnie powstrzymać – opowiadał mężczyzna.

źródło: kryminalnapolska.pl

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również