UDOSTĘPNIJ

Grecy od zawsze mieli talent do tworzenia tragedii. Tym razem jednak ich sztuka to piękna katastrofa – w końcu upadła legenda przyjaznego państwa socjalnego, od lat podtrzymywana przez datki i kredyty. To ostatni dzwonek dla reszty kontynentu, aby obudzić się z tego socjalnego marazmu. W innym wypadku spokojna i bogata Europa będzie tylko częścią mitologii

Kilka lat temu oglądałem materiał wyemitowany przez jedną z polskich stacji telewizyjnych. Dotyczył sytuacji ekonomicznej Grecji i wynikających z tego konsekwencji dla obywateli tego kraju. Jakież to było smutne i chwytające za serce. Na długo zapamiętam obraz młodej Greczynki, która ze łzami w oczach opisywała światu swój osobisty dramat. Kobieta wiedziała, że nie kupi sobie nowego auta, a robi tak, co rok. Przedstawicielka greckich studentów w jednym zdaniu pokazała nam, na czym tak naprawdę polega ta „grecka tragedia”. Polacy zobaczyli, że trwający wtedy kryzys w Grecji, jest jednoznaczny z szarą polską codziennością. Statystyczny Polak zbiera na nowy samochód kilka lat, a studentka z Hellady płacze, bo nie kupi sobie nowego auta w kolejnym roku z rzędu – nic dodać, nic ująć.

Grecy od lat przejadali europejskie pieniądze, żyjąc ponad stan i karykaturalnie udając bogate społeczeństwo. Byli swoistym pasożytem kontynentu. Otrzymywali dodatki socjalne za brak spóźnień do pracy, mycie rąk czy korzystanie ze stołówek. W popularnym niegdyś telewizyjnym show „Europa da się lubić” zaproszony gość z Grecji opowiadał o sielskim życiu w jego kraju i z wyraźną wyższością wznosił peany na cześć spokojnego trwonienia cudzych pieniędzy. Teraz, gdy wiadomo, że wesołe wieczne Dionizje się skończą, w Grecji czuć strach. Przecież oni nie są przyzwyczajeni do ciężkiej pracy, liczenia każdego grosza i ciułania pieniędzy, aby starczyło do kolejnej wypłaty. Podobnie sprawa ma się w innych krajach „starej Unii”, gdzie bardziej opłaca się być na zasiłku dla bezrobotnych, niż podjąć zatrudnienie.

Unia na Grecji straci bardzo dużo, bo nie sądzę, żeby rządy w tym kraju szybko oddawały zapożyczone pieniądze. Jeżeli już to się zdarzy, to (za przykładem Argentyny i jej bankructwa) trzeba będzie się cieszyć z każdego odzyskanego pieniądza. Smutne, że również my dokładaliśmy do greckich samochodów i wielkiej balangi. Smutne też, że w naszym kraju jest tak wielu zwolenników ośmieszonego już państwa socjalnego.

Mam nadzieję, że przykład Grecji uzmysłowi naszym socjalistom, że bezsensowne podwyższanie płacy minimalnej, usilne „ozusowywanie” i „składkowanie” wszelakich umów to droga do upadku. Liczę, że przykład europejskiego bankruta przekona społeczeństwo, że lekiem na gospodarkę nie są dodatki do każdej wykonanej czynności i ogromne zasiłki dla bezrobotnych. Chciałbym, aby politycy uświadomili sobie, że droga na skróty i podwyższanie podatków, które powinny załatać dziurę budżetową to tylko chylenie się ku upadkowi. W innym wypadku za kilkanaście lat będziemy śpiewać w jednym z aktów tej greckiej tragedii.

A reszta Europy? W 2010 roku popularny piłkarz Eric Cantona wezwał do bezkrwawej rewolucji poprzez przeprowadzenie akcji masowego wycofywania pieniędzy z kont bankowych. Co ciekawe – apel będący wtedy raczej częścią fikcji politycznej właśnie spełnia się w Grecji. Czy to początek wielkiej rewolucji? Wszystko okaże się w przyszłości.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas
UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułAmerykanie podpisują petycję w sprawie zmiany flagi USA na tęczową
Następny artykułBojkot ks. Oko i Terlikowskiego w telewizji
Marcin Lewicki

Dziennikarz z powołania. Były radiowiec (Radio GRA, Radio Zet), aktualnie wydawca serwisu chillitorun.pl i prezes charytatywnej organizacji „Jest Fajnie!”. Racjonalista i konserwatysta, daleki jednak od radykalizmu. Przeciwnik opiekuńczego państwa, zwolennik dużej swobody obywatelskiej i niskich podatków.

Zobacz również