UDOSTĘPNIJ

Republika Środkowoafrykańska jest już od wielu lat targana wewnętrznymi konfliktami oraz wojnami. Wydawać by się mogło, że po demokratycznych wyborach prezydenckich w 2011 roku sytuacja nieco się uspokoi. Tak też się stało, jednak nie na długo. Już w 2012 r. przeciwnicy prezydenta François Bozizé utworzyli koalicję Seleka, która skupiła różne (wcześniej walczące ze sobą) organizacje, mające na celu obalenie prezydenta i przejęcie władzy w kraju. W marcu 2013 roku rebelianci wkroczyli do stolicy a prezydent zmuszony był do ucieczki do sąsiedniego kraju, Demokratycznej Republiki Konga. Wtedy też, przywódca rebeliantów, Michel Djotodja, ogłosił się prezydentem opanowanej już przez rebeliantów Republiki.

Ciekawym faktem jest to, że gdy konflikty wewnątrz Republiki Środkowoafrykańskiej zaczęły się zaogniać, władze USA oraz Francji podjęły natychmiast niezbędne, ich zdaniem,  kroki. Stany Zjednoczone zawiesiły działalność swojej ambasady, podobnie postąpiła Francja. Mało tego, gdy walki przybrały na sile, rząd ?najstarszej córy kościoła? wysłał tam żołnierzy, w celu ochrony obywateli francuskich. Moim zdaniem, jest to naturalna i zrozumiała reakcja na tego typu wydarzenia.

Jednak w RŚA przebywają nie tylko rodzimi obywatele, muzułmańscy bojówkarze czy Francuzi. W celach pokojowych, humanitarnych udała się tam także polska misja zakonników katolickich – kapucynów. Zajmują się tam szerzeniem oświaty, pomocą medyczną oraz zapewnianiem wyżywienia dla sierot i osób niepełnosprawnych. Jest to na pewno działalność prowadzona w szczytnym celu (na pewno przeczy ona haniebnemu obrazowi Kościoła, który szerzy lewica). Gdy sytuacja zaczęła wymykać się spod kontroli, a we wtorek (04.02.2014) zaatakowana została miejscowość Ngaoundaye, w której stacjonowała misja polskich kapucynów i sióstr ze Zgromadzenia Służebnic Matki Dobrego Pasterza, szef polskiego MSZ doradził duchownym natychmiastową ewakuację. Bracia kapucyni odmówili, gdyż uznali ten czyn za nieewangeliczny. Pozostawienie ubogich, sierot i niepełnosprawnych na pastwę losu, a samemu ?danie dyla? kłóci się z postępowaniem, propagowanym przez naukę Kościoła Katolickiego.

Jakie jest więc wyjście z tej sytuacji? Ewakuacja nie wchodzi w grę, gdyż sami zainteresowani ją odrzucają. Może dialog z władzami. Pomysł może by i wypalił, gdyby nie fakt, że w Republice Środkowoafrykańskiej panuje anarchia. Rozwścieczone bojówki muzułmańskie ścierają się z rozpaczliwie broniącymi się chrześcijanami. Ok. 1600 żołnierzy francuskich wraz z wojskami rozjemczymi Unii Afrykańskiej stara się przywrócić porządek w stolicy i większych miastach, jednak na terenach trudno dostępnych i odosobnionych następuje eskalacja przemocy. Nie ma więc możliwości pertraktowania z władzami, czy nawet dialogu z rebeliantami. Dlatego jedynym wyjściem jest szybkie zorganizowanie polskiej ekspedycji wojskowej. Jest skandalem, że wysyłamy żołnierzy do Afganistanu czy Iraku, by walczyli o interesy amerykańskie, podczas gdy nasi obywatele, duchowni, służący niewidomym, sierotom, bezdomnym i ubogim, pozostają bez absolutnie żadnej ochrony czy wsparcia!

W takich właśnie przypadkach objawia się niemoc państwa polskiego. Gdy grupka chuliganów spaliła TOI-TOI przed ambasadą rosyjską, polski MSZ składał Rosjanom solenne przeprosiny. Gdy w Afryce zagrożone jest życie polskich misjonarzy, nikomu z miłościwie nam panujących nie przyjdzie na myśl, by wysłać tam naszych żołnierzy i chronić polskich obywateli. 

Zobacz również