UDOSTĘPNIJ

W dymach bijących z wojny izraelsko-arabskiej niektórzy próbują uwędzić swoje półgęski ideowe” – pisał w 1967 roku niepowtarzalnym stylem Józef Ozga-Michalski. Wojna izraelsko-arabska tli się do tej pory, od czasu do czasu wybuchając kłębami gęstszego dymu, ale przecież nie tylko w tych dymach można wędzić półgęski ideowe i inne. W dymach bijących z oświęcimskich krematorów też – a właśnie trafiła się ku temu wyjątkowa okazja w postaci 70 rocznicy wyzwolenia obozu przez Armię Czerwoną. Tę samą, która wyzwalając niemieckie obozy, jednocześnie nadzorowała deportacje do syberyjskich łagrów niepokornej ludności obszarów wyzwalanych. I tak, zaraz po wyzwoleniu Majdanka, NKWD utworzył tam już w lipcu 1944 roku obóz dla AK-owców. Stamtąd wywożono ich do łagrów – między innymi na Kołymę, którą stary zek, Aleksander Sołżenicyn nazwał „biegunem okrucieństwa”. Dawny więzień Kołymy Warłam Szałamow twierdzi, że kto tam przeżył, musiał wdeptać w ziemię jakiegoś towarzysza niedoli. Innej możliwości nie było. W Oświęcimiu musiało być inaczej – takie w każdym razie wrażenie można odnieść z relacji niektórych ocalałych więźniów, a zwłaszcza – tak zwanych „świadków historii”. Inna rzecz, że już starożytni Rzymianie zauważyli, iż „fama crescit eundo”, co się wykłada, że wieści rosną po drodze, toteż bez specjalnego zaskoczenia przeczytałem rocznicowe wspomnienia osoby, która przeżyła nawet w komorze gazowej. Czegóż to nie będzie można przeczytać z okazji setnej rocznicy wyzwolenia obozu – o ile, ma się rozumieć, ktoś tego dożyje?

Wróćmy jednak do półgęsków ideowych. Przybrały one nie tylko postać przepychanek, kogo zaprosić, a kogo i z jakich powodów nie, ale również postulatów, by z okazji rocznicy zaostrzyć walkę z antysemityzmem i innymi sprośnymi błędami, Niebu obrzydłymi. Każdy pretekst do zaostrzenia walki, a przynajmniej – do obowiązku wzmożonej czujności – oczywiście jest dobry – chociaż warto zwrócić uwagę, że w ludobójstwie dokonywanym przez komunistów brało udział sporo czekistów semickich, nie mówiąc już o tym, że odsetek semitów wśród teoretyków tego ludobójstwa był bodajże jeszcze większy. Ofiary tego ludobójstwa, gdyby oczywiście żyły, a ktoś miałby ochotę wysłuchiwać ich relacji, mogłyby formułować z tego powodu pod adresem semitów rozmaite pretensje. Takie niebezpieczeństwo nie jest jednak specjalnie duże z powodów przedstawionych przez Carycę Leonidę w poemacie Janusza Szpotańskiego „Caryca i zwierciadło”: „Wot Gitler, kakoj to durak. On się przechwalał zbrodnią swoją. A mudriec, to by sdiełał tak: nu czto, że gdzieś koncłagry stoją? Nu czto, że dymią krematoria? Taż w nich przetapia się historia! Niewoli topią się okowy! Powstaje sprawiedliwszy świat! Rodzi się typ człowieka nowy!” Już na tym przykładzie widać, że polityka historyczna jest znacznie ważniejsza od samej historii, a ocena moralna zależy od interpretacji. Czyja poliityka historyczna weźmie górę, a jeszcze lepiej – czyja stanie się obowiązująca pod rygorem odpowiedzialności sądowej – to właśnie są te półgęski, które trzeba wędzić, żeby były strawniejsze.

W swoim czasie burzę w szklance wody wywołała uwaga o obozie „chwilowo nieczynnym”. A przecież Franciszek ks. de La Rochefoucauld zauważył, że tylko dlatego Pan Bóg nie zesłał na ziemię drugiego potopu, bo przekonał się o bezskuteczności pierwszego. Trochę więcej kryzysu, a nawet niekoniecznie kryzysu – bo wystarczy zaostrzenie obowiązku czujności oraz wzmożenie walki z nienawiścią, ksenofobią, homofobią, no i ma się rozumieć – z antysemityzmem, a trzeba będzie tych wszystkich nienawistników, ksenofobów, homofobów i antysemitów gdzieś koncentrować i reedukować, no i ktoś będzie musiał to robić, w dodatku zdecydowanie – żeby w razie czego nie drgnęła mu ręka. Programów poprawienia świata jest przecież całkiem sporo i sam w Kambodży widziałem rezultaty tej melioracji. Została ona wprawdzie potępiona – jednak przecież nie do końca, bo nawet subtelni filozofowie znajdują dla zbrodni słowa usprawiedliwienia, jeśli tylko przyświecała jej intencja poprawienia świata. Ale – powiedzmy sobie szczerze – któż nie chciałby poprawić świata, może poza obrzydliwymi konserwatystami? Zwolennicy nieubłaganego postępu wobec konieczności poprawienia świata nie mają żadnych zahamowań, więc ponownego otwarcia obozów tylko patrzeć. „Gdy car prorocze ma widzenia, zawsze je spłyci cham i łyk. Dlatego muszą być więzienia, turma i łagier, kat i stryk”.

Z okazji 70 rocznicy wyzwolenia obozu do Oświęcimia zjechali na piknik polityczni celebryci i koronowani playboye. Oni też chcieli podwędzić trochę swoje półgęski ideowe, wśród których nie brakuje przecież programów ulepszenia świata – głównie poprzez usuwanie z niego istnień zbędnych. Na tym etapie nie są to ani Żydzi, ani burżuje – jak na etapie poprzedzającym – tylko albo ludzie bardzo mali, albo ludzie bardzo chorzy. Ich niemych krzyków nikt nie słyszy przede wszystkim dlatego, że nie słucha, ale nawet gdyby ktoś i nasłuchiwał, to i tak nie usłyszy, bo ten niemy krzyk skutecznie zagłusza jazgot niezależnych mediów głównego nurtu, które bez względu na to, jaki akurat mamy etap, zawsze są w awangardzie nieubłaganego postępu. Tymczasem wśród politycznych celebrytów i koronowanych playboyów obecnych na oświęcimskim, rocznicowym pikniku, było wielu takich, być może nawet wszyscy, którzy w swoich krajach albo intensywnie forsują programy ulepszania świata, albo godzą się na nie, „w imię demokracji”, która, jak wiadomo, jest najważniejsza, a w każdym razie ważniejsza od moralnych powinności władcy. Skwapliwie przyłączając się do chóralnego potępienia zbrodni poprzedniego etapu najwyraźniej liczą na usprawiedliwienie zbrodni obecnego etapu poprawiania świata. To jest chyba najważniejszy ideowy półgęsek, jaki można uwędzić tylko w dymie bijącym z oświęcimskich krematoriów.

Felieton pojawił się pierwotnie w tygodniku „Nasza Polska” i jest również dostępny na stronie michalkiewicz.pl..

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas
UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułKNP wystawia kandydata na prezydenta. Jest nim Jacek Wilk
Następny artykułSejm zajmie się projektem ustawy o podniesieniu kwoty wolnej od podatku
Stanisław Michalkiewicz

Pisarz, felietonista, nauczyciel akademicki i współtwórca UPR. Działacz opozycji w PRL.

Zobacz również