UDOSTĘPNIJ
źródło: pixabay.com, flickr.com

Afera Pizzagate wzbudziła niemały szok w internautach. Zgodnie z informacjami, jakie w trakcie niej wypłynęły, szef kampanii prezydenckiej Hillary Clinton miał być zamieszany w działania siatki pedofilskiej. Afera ta, prawdziwa czy nie, nie miałaby miejsca, gdyby nie włam na skrzynkę e-mailową Johna Podesty.

Hakerzy wcale nie mieli większych trudności z dostaniem się do Gmaila Podesty. Sposób na włam był tak prosty, że aż zaskakujące, że nikt się nie zorientował, co właściwie się dzieje. Niewiele problemu sprawiło więc dojście do tego, w jaki sposób udało się włamać na skrzynkę demokraty.

Choć zawartość jego skrzynki wypłynęła w październiku niedługo przed wyborami w USA, atak zaczął się w marcu. Wtedy to na skrzynkę pocztową Podesty przyszła wiadomość od Google -właściciel Gmaila. Ostrzegano w niej, że hasło Podesty zostało przejęte. Według instrukcji, miał je zmienić po kliknięciu w podany w mailu link.

Szef kampanii Clinton wykazał się czujnością. Z wiadomością zwrócił się do jednego ze sztabowych informatyków Clinton. Ten stwierdził, że mail jest autentyczny i pochodzi faktycznie od Google. Podesta mu uwierzył i dokonał zmiany hasła po wejściu na odpowiednią stronę.

Tym samym nie tylko zmienił swoje hasło do Gmaila, ale także udostępnił je hakerom. Podesta nie zwrócił bowiem uwagi na to, że obok linku strony nie pojawiła się kłódka symbolizująca bezpieczny adres, a sam link kończy się domeną „.tk”.

Warto zaznaczyć, że hakerzy podczas ataku na Gmaila szefa kampanii Clinton, nie próbowali bawić się z lukami w systemie. Jedyne, co wykorzystali to nieuwagę Podesty. Gdyby tylko ten zorientował się, że mail jest fałszywy, a strona służąca do zmiany hasła jest niewłaściwie zaadresowana, nie doszłoby do włamu. Demokrata sam pomógł hakerom uzyskać dostęp do swojej skrzynki.

pt

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również