UDOSTĘPNIJ
fot. Wikimedia Commons/Prawo i Sprawiedliwość; pixabay.com

Rząd Prawa i Sprawiedliwości wielokrotnie w wypowiedziach swoich przedstawicieli deklarował chęć poprawienia warunków pracy. Najnowsze informacje pokazują, że na utratę pracy przez tysiące Polaków nic nie może poradzić.

Prezydent Francji Emmanuel Macron dąży do zmiany przepisów o pracownikach delegowanych. Firmy delegujące ludzi do pracy za granicę mogą na tym dużo stracić, ale rząd nic nie może z tym zrobić. Macron zupełnie ignoruje polski rząd i nawet nie próbuje z nim negocjować. A Polska jest liderem Europy w delegowaniu pracowników i najwięcej może na tym stracić.

Zgodnie z unijną dyrektywą o pracownikach delegowanych, firma, która wysyła swoich podwładnych do pracy za granicę, musi zapłacić im co najmniej minimalną w państwie przyjmującym pracownika pensję. Macron chce rewizji dyrektywy w taki sposób, żeby stawka nie była minimalna, ale taka sama, jak większości pracujących w danym kraju.

To oznacza, że polskie firmy, delegujące pracowników, przestaną być konkurencyjne w Europie, bo będą musiały więcej płacić swoim pracownikom. To z kolei oznaczać może dramat tysięcy polskich obywateli. Tylko w 2015 roku z Polski oddelegowano do pracy za granicę prawie 500 tys. pracowników.

Najpoważniejszy problem jest taki, że z polskim rządem nikt na ten temat nie chce rozmawiać. Przeciwko rewizji unijnej dyrektywy jeszcze niedawno było 11 państw unijnych, większość z Europy środkowej. Macron stara się ich wszystkich przekonać do swojego pomysłu.

Za 10 dni francuski prezydent ma rozmawiać na ten temat z kanclerzem Austrii. Potem spotka się z premierami Czech i Słowacji. W planie są też spotkania z przedstawicielami rządów Rumunii i Bułgarii. Francuska głowa państwa nie chce rozmawiać tylko z Polakami i Węgrami.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również