UDOSTĘPNIJ
fot. Wikimedia Commons/Silar

Minister Macierewicz nie próżnuje. Chce wprowadzić w życie kolejny plan reformy armii. Tym razem jednak na jego drodze pojawiły się poważne kłopoty. Strategiczny pomysł może w ogóle nie dojść do skutku.

Antonii Macierewicz stworzył jeszcze jeden rodzaj sił zbrojnych. Po tym, jak z sukcesem udało mu się uruchomić Wojska Obrony Terytorialnej, teraz powstały oddziały zajmujące się cyberbezpieczeństwem.

Na ten cel minister obrony gotów jest przeznaczyć nawet 2 mld zł. Okazuje się jednak, że pomimo ogromnego funduszu, pomysł nie cieszy się wcale dużym zainteresowaniem. Eksperci dostrzegają problem w tym, że zawody, które mogłyby służyć bezpieczeństwu cybernetycznemu, nie są przystosowane do silnie zhierarchizowanej struktury wojskowej.

Informatycy, programiści i hakerzy nie są przyzwyczajeni do funkcjonowania w sztywnej hierarchii. Dlatego, jak podkreślają eksperci, niewielu widzi w tym swój „pomysł na życie”. Poważnym problemem są też pieniądze. Zawody informatyczne mają to do siebie, że są zazwyczaj wysokopłatne. Tymczasem w wojsku funkcjonują określone stawki pensji, których przekroczenie mogłoby się spotkać z niezadowoleniem innych żołnierzy.

– Zatrudnianie za wyjątkowo atrakcyjne w wojsku stawki, nie może być regułą. Może dotyczyć co najwyżej kilkunastu osób, a nie setek czy tysiąca. Bo to mogłoby wywrócić do góry nogami struktury w armii – podkreśla Krzysztof Liedel z Centrum Badań nad Terroryzmem.

Kto ma lepszą armię: Polska czy Ukraina? PORAŻAJĄCA różnica!


11 teorii spiskowych, które okazały się prawdą

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również