UDOSTĘPNIJ
fot. Wikimedia Commons

Kilka miesięcy temu minister obrony narodowej Antonii Macierewicz napisał list do Pawła Kukiza, lidera ruchu Kukiz’15. Pismo dotyczące osoby Bartłomieja Misiewicza zostało we wtorek przez Kukiza opublikowane. Internet zareagował bardzo żywo. Szczególnie interesująca jest analiza jednego z użytkowników Twittera.

Pismo ministra obrony do lidera ruchu Kukiz’15 wywołało żywą reakcję mediów i dziennikarzy. Niektóre portale podważają autentyczność tego pisma. Część internautów nie może zrozumieć zwłoki z publikacją takiego pisma.

Użytkownik Twittera „Stefan Skrupulatny” spojrzał na to pismo inaczej. Inaczej, to znaczy fachowo. Okazuje się, że list, chociaż brzmi mądrze, zawiera mnóstwo błędów. Nie zaskakują wzniosłe sformułowania o siłach antypolskich, rosyjskich służbach czy dezinformacji. Wzbudza jednak śmiech i politowanie liczba błędów składniowych, interpunkcyjnych i stylistycznych. I to tylko na drugiej stronie (zapisanej jedynie do połowy) listu.

Z analizy przeprowadzonej przez „Stefana Skrupulatnego” możemy dowiedzieć się nawet o błędach ortograficznych, z których jeden wynika zapewne z niedbalstwa. W liście roi się od powtórzeń, niejasnych sformułowań, czy błędnych odmian. W kilku miejscach brak przecinków, by znów w innym miejscu stanął jeden zbędny.

Większość z wymienionych błędów ma to do siebie, że nie podkreśli ich na czerwono typowa autokorekta w elektronicznym edytorze tekstu. Nawet błędy ortograficzne (poddaje w wątpliwość, wypowiedz zamiast wypowiedź) są akurat takie, że tylko wyjątkowo inteligentny automat mógłby je wyłapać.

Nie usprawiedliwia to jednak Antoniego Macierewicza, który, jako minister w polskim rządzie, powinien sprawnie władać polskim językiem.

fot. twitter.com/skrupulatny