UDOSTĘPNIJ
źródło: pixabay.com

W szoku byli lekarze jednego z łódzkich szpitali, do którego zgłosiła się 27-letnia matka. Kobieta niosła na rękach swoje 4-letnie dziecko. Córka nie dawała żadnych znaków życia. 27-latka oświadczyła, że mała ledwo spadła z huśtawki.

Lekarze prawie natychmiast stwierdzili, że dziecko jest martwe. Co więcej, 4-latka nie żyła już kilka godzin wcześniej, zanim matka trafiła z nią na pogotowie. Kobieta tłumaczyła, że przyniosła swoje dziecko do szpitala, gdyż to jej konkubent powiedział jej, że córeczka spadła z huśtawki i mocno się potłukła.

Po badaniach ciała 4-latki, lekarze nie mieli wątpliwości – dziecko padło ofiarą przemocy domowej. Mała na całym ciele miała ślady bicia. Szczególnie widoczne były obrażenia głowy i twarzy dziecka. Po zdjęciu ubranka, lekarzom ukazał się widok wybroczyn na całym tułowiu.

27-latka i jej 33-letni partner już zostali zatrzymani przez policję. Funkcjonariusze zajęli się też oględzinami mieszkania. Podczas nich, policjanci doszukali się na poduszkach i ścianach mieszkania plam, które wyglądają jak ślady krwi. Jak podaje prokuratura, 27-latka zamieszkała z partnerem zaledwie kilka miesięcy po tym, jak się poznali.

Kobieta jest matką jeszcze jednego dziecka. Nie sprawuje nad nim jednak opieki. Co więcej, 27-latka jest aktualnie w ciąży.

źródło: wprost.pl
pt

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również