UDOSTĘPNIJ

Praktycznie od samego początku po katastrofie smoleńskiej zaczęły pojawiać się spekulacje dotyczące tego, kto mógł ją przeżyć. Część internautów szukało dowodów na dobijanie ewentualnych ocalałych po tragedii. Jest poseł, który nie ma wątpliwości, że nie wszystkie ofiary smoleńska zginęły w wyniku upadku samolotu.

Tym posłem jest Andrzej Melak. To bezpartyjny działacz i samorządowiec, który do sejmu wszedł z listy Prawa i Sprawiedliwości po śmierci jednego z parlamentarzystów w 2016 roku.

W katastrofie smoleńskiej zginął jego brat, Stefan. Od tamtego czasu Andrzej Melak jest prezesem Komitetu Katyńskiego. Andrzej Melak uważa, że katastrofa smoleńska nie była zwykłym wypadkiem.

„To mógł być zamach”

– Katastrofa smoleńska nie była nieszczęśliwym wypadkiem. To mógł być zamach! – stwierdził Melak w wywiadzie dla „Rzeczypospolitej”. – Już godzinę po katastrofie polska strona wykluczyła zamach i winą obarczyła pilotów, co przez lata było powtarzane. To było nienormalne i w tym kierunku szło śledztwo. To nie mógł być normalny wypadek – zaznaczył.

Jego zdaniem, prócz natychmiastowej kwalifikacji zdarzenia jako wypadku jest pierwszym, ale nie jedynym dowodem na niezwykłość katastrofy. Melak twierdzi także, że jest poważne podejrzenie, graniczące z pewnością, że nie wszyscy zginęli w momencie, w którym samolot rozpadł się i uderzył o ziemię.

Ci, którzy przeżyli

 – A jest pan pewien, że trzy osoby nie przeżyły katastrofy smoleńskiej? Bo ja nie. Słyszałem reporterów, którzy byli na miejscu zdarzenia i mówili, że trzy osoby przeżyły. Polski wywiad powinien to zbadać – podkreślił Melak w rozmowie z „Rz”.

Nie jest to pierwszy raz, kiedy pojawiają się spekulacje dotyczące rzekomych ocalałych z katastrofy smoleńskiej. Zaraz po tym zdarzeniu w Internecie często pojawiały się wycinki z amatorskich filmów, w których mają być słyszalne strzały. Widać na nich także chodzących po lesie agentów rosyjskich służb.

Te wszystkie materiały mają dowodzić tezy o zamachu. Zwolennicy tej teorii twierdzą, że Rosjanie przygotowali zamach, w którym miał zginąć prezydent Lech Kaczyński i wszyscy na pokładzie. Tuż po zdarzeniu służby miały zatem dopilnować, żeby wszyscy, którzy weszli do rządowego Tupolewa, byli martwi. Agenci mieli więc chodzić po lesie i dobijać pojedyncze osoby, które przeżyły rzekomy zamach.

Źródło: newsweb.pl

Sztuczna mgła, bomba i sabotaż - popularne teorie spiskowe o Smoleńsku [ZDJĘCIA]


Te katastrofy wstrząsnęły całą Polską!

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również