UDOSTĘPNIJ
źródło: wikimedia.org/Artur Andrzej, pexels.com

Lekarze bez wątpienia są w ostatnich tygodniach w centrum zainteresowania nie tylko władzy, ale także i pracodawców. Nie tylko tych, którzy mają w swoim władaniu prywatne szpitale. Ostatnio do walki o lekarzy wkroczyła Biedronka.

To nie żart, a raczej próba zdobycia nowych pracowników w sektorze, którego dotąd dyskont nie eksploatował. Jak podają bowiem studenci Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, na tablicy ogłoszeń w budynku uczelni pojawił się plakat z ofertą pracy w Biedronce.

Jak czytamy na ogłoszeniu, sieć popularnych marketów oferuje swoim pracownikom wypłatę w wysokości 2550 złotych brutto. Dodatkowo chce nagradzać zatrudnionych „za obecność” i informuje, że maksymalna premia wynosi 330 złotych.

Smutna walka o lekarzy

Jak wskazują studenci medycyny, to nic innego jak kolejny rozdział smutnej walki o lekarzy. Młodzi medycy, którzy zaczynają dopiero pracę w zawodzie, mogą liczyć na skromne 1400 złotych na rękę. To o wiele mniej niż zarabiają nawet początkujący pracownicy w dyskontach.

Taka walka z PiS o lekarzy może się opłacić. Dowodem na to jest młody lekarz, który po medycynie zatrudnił się w Biedronce. Jak stwierdził absolwent medycyny, w sklepie „płacą więcej niż w szpitalu, także dodatki są nieporównywalnie lepsze”.

źródło: natemat.pl

Jakie wykształcenie ma Beata Szydło? Nie do wiary! Czego uczyli się nasi politycy


Gdzie żyje się taniej: w Polsce czy na Białorusi? PIORUNUJĄCA różnica!

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również