UDOSTĘPNIJ

Woodstock już za nami, jednego jego echa będą rozbrzmiewać jeszcze długo. Podczas festiwalu wielokrotnie dochodziło bowiem do wydarzeń o mocno politycznym charakterze.

Znany muzyk i artysta kabaretowy może popaść w niemałe kłopoty po tym, jak podczas swojego występu na Woodstocku miał wykrzykiwać obraźliwe słowa wobec Prawa i Sprawiedliwości. Już teraz może stracić pracę, a internauci nie dają mu żyć.

Piotr Bukartyk, popularny rockmen, w czasie koncertu na Przystanku Woodstock krzyknąć miał ze sceny „J*bać PiS!”. Sam zaprzecza, aby do takiej sytuacji doszło i twierdzi, że krzyczał tłum. Stwierdził jednak, że nie odcina się od tych słów.

–  To ludzie pod sceną krzyczeli, co należy zrobić z PiS-em, a nie ja, Mnie nie wypada tego krzyczeć, więc powiedziałem tylko, że się z nimi zgadzam – powiedział.

Bukartyk przyznaje, że polityką nigdy się nie interesował, lecz to ona zainteresował się nim. Nie podoba mu się sytuacja w Polsce, uczestniczy więc w protestach antyrządowych. Sympatycy partii Jarosława Kaczyńskiego rozpoczęli internetową nagonkę na artystę. Często poddając w wątpliwość jego pochodzenie.

Piosenkarz pracuje w programie trzecim Polskiego Radia, gdzie pojawia się w audycji Wojciecha Manna. Teraz może nawet stracić pracę.

– Od pół roku nie dostałem wynagrodzenia, pojawiam się tylko w audycjach Wojciecha Manna […]. Poglądy mam jakie mam i mam do nich prawo. Jeśli mi podziękują, to wzruszę ramionami, zabiorę swoje zabawki i przeniosę się do innej rozgłośni. Już i tak Trójka nie objęła patronatem mojej najnowszej płyty 

ZOBACZ TAKŻE

źródło: natemat.pl

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również