UDOSTĘPNIJ
fot. twitter.com

Protesty w Wenezueli osiągnęły apogeum. Tysiące ludzi na ulicach, pacyfikowanie protestujących przez policję i wojsko. W pacyfikacjach biorą także udział nieformalne jednostki cywilów tzw. colectivos, dozbrajani przez rząd.

Protesty rozpoczęły się w środę i trwają nadal. Wzrasta liczba ofiar śmiertelnych. Dziś do dotychczasowej piątki zabitych dołączyło kolejnych troje. Według władz ca obrzeżach stolicy kraju, Caracas, protestujący zabili wojskowego, który był członkiem gwardii narodowej.

Ponadto wcześniejsze doniesienia mówią o śmierci zastrzelonego nastolatka w Caracas oraz kobiety zabitej w San Cristobal, na granicy z Kolumbią. Zabójcami, według świadków, są właśnie colectivos.

Na ulicach przez całą noc dochodziło do starć. Policjanci używają wobec protestujących gumowych kul i gazu łzawiącego. Przywódca opozycji, Henrique Capriles, nieustannie nawołuje do wychodzenia ludzi na ulice.

Protesty w Wenezueli związane są z dramatyczną sytuacją gospodarczą kraju. Socjalistyczna polityka prezydenta Maduro doprowadziła do głodu i zapaści gospodarczej. W kraju brakuje 80% żywności i 95% leków. Ogromnej większości Wenezuelczyków nie stać na pokrycie podstawowych potrzeb życiowych, a 3/4 obywateli w zeszłym roku schudło średnio o 8,7 kg.

Zobacz również