UDOSTĘPNIJ

13.12.1981 w nocy z soboty na niedzielę, kiedy nieprzeniknione, grudniowe ciemności okryły Ziemię a zwykli ludzie wraz ze swoimi rodzinami odpoczywali w swych domach po ciężkim tygodniu pracy, na ulice polskich miast wyległy umundurowane zjawy kierowane rozkazem naczelnego widma, którego długi cień dusił Polskę już od kilkudziesięciu lat.
Stukot tysięcy żołnierskich i milicyjnych butów, zduszone przekleństwa i nawoływania, ryk silników wojskowych motorów, ciężarówek i czołgów były jedynymi dźwiękami przecinającymi mroźne, syberyjskie powietrze zapowiadając zbliżającą się burzę.
Wkrótce rozległy się pierwsze krzyki mężczyzn i kobiet, wrzaski UB-eków i kwilenie dzieci, odgłosy łomotania do mieszkań i huk wyważanych drzwi.
Rozpoczęło się polowanie na ludzi a wraz z nim Stan Wojenny, który kosztował Polskę 10.000 osób internowanych, 4.000 skazanych na karę pozbawienia wolności, około 100 zamordowanych i kilkaset tysięcy naukowców, lekarzy, nauczycieli, ludzi sztuki i młodzieży w wieku poniżej 30 lat, którzy opuścili swoją „Ludową Ojczyznę” brutalnie rozdeptującą ich ostatnie nadzieje.

A jakie były przyczyny tych dramatycznych wydarzeń?
Czy była nią troska o zagrożoną zbrojną interwencją Ojczyznę jak chcą tego pogrobowcy PZPR-u?
A może wola zaprowadzenia ładu i porządku zmąconego przez solidarnościową ruchawkę jak twierdzą ideowi towarzysze jenerała Jaruzelskiego?
Albo próba zahamowania recesji gospodarczej i podwyższenia dobrobytu polskich obywateli jak grzmiały oficjalne komunikaty WRON-u?
Prawda, która po latach wycieka z państwowych archiwów i kartotek zadaje kłam wszystkim powyższym przesłankom dowodząc niezbicie, że za wprowadzeniem Stanu Wojennego nie stało nic poza nieokiełznaną żądzą władzy, panicznym strachem przed odpowiedzialnością i chęcią wykazania się po raz wtóry przed kremlowskimi mocodawcami.

Żeby to zrozumieć musimy przyjrzeć się z bliska ropiejącemu Imperium, które od 1939 roku ciemiężyło polski naród i którego kondycja całkowicie warunkowała wewnętrzną politykę PZPR-u.
Rok 1981 był rokiem wielkich zawirowań politycznych na skalę międzynarodową.
Trwał narzucony przez Amerykanów wyścig zbrojeń, zimna wojna z miesiąca na miesiąc stawała się coraz gorętsza, a Rosjanie wydawali miliardy dolarów na bezowocną wojnę w Afganistanie, która każdego miesiąca oprócz olbrzymich pokładów kapitału i ropy, pożerała również życia młodych rosyjskich żołnierzy płacących olbrzymią daninę krwi za irracjonalne decyzje politbiura. Fatalna sytuacja gospodarcza i świadomość zacofania technologicznego potęgowały poczucie defetyzmu ogarniającego coraz szersze kręgi radzieckich elit. Kremlowska nomenklatura zaczynała się chwiać pod ciężarem własnej zgnilizny a na horyzoncie poczęła migotać Pierestrojka.
Tragiczna sytuacja Związku Radzieckiego nieprzypadkowo zbiegła się w czasie z pogorszeniem sytuacji gospodarczej PRL-u, coraz ostrzejszymi tarciami frakcyjnymi w obrębie PZPR-u, rosnącą radykalizacją stosunków społecznych i olbrzymim entuzjazmem dla inicjatywy powołania NSZZ „Solidarność”. Partia już podczas masowych protestów sierpniowych roku 1980 rozważała użycie rozwiązań siłowych, ale ostatecznie zdecydowano się na ustępstwa obawiając się eksplozji narodowej frustracji i nieprzewidywalnych konsekwencji potencjalnej rewolucji, które przy braku wsparcia ze strony Wielkiego Brata mogłyby zakończyć się dla władzy tragicznie. Był to jednak tylko zręczny fortel mający na celu skanalizowanie i wyciszenie nastrojów antysystemowych.

Tymczasem po cichu cały czas trwały przygotowania do brutalnej rozprawy z opozycją…
Mobilizowano kolejne oddziały, szykowano sprzęt, obsadzano Solidarność agentami, przygotowywano dokładny plan działania, pole propagandowe i listy osób przeznaczonych do internowania, aresztowania i odstrzelenia.
Przede wszystkim jednak czekano na pomoc Związku Radzieckiego.
Dzięki stenogramom komisji Susłowa, zapiskom Jurija Andropowa i marszałka Kuligowa wiemy dokładnie jak brzmiała treść większości rozmów jakie Jaruzelski odbywał w tamtym czasie z przywódcami ZSRR i UW.
Wiemy o tym, że wbrew nomenklaturowym mitom to Jaruzelski prosił sowietów o wsparcie finansowe i militarne celem przetrącenia karku „wywrotowcom”.
Jak stwierdził jeden z czołowych notabli radzieckich Jurij Andropow:

„Jaruzelski dość uporczywie wysuwa wobec nas żądania ekonomiczne i uzależnia przeprowadzenie operacji Z od pomocy gospodarczej z naszej strony, a nawet, powiem więcej, chce pomocy wojskowej choć nie mówi tego wprost”

Ten sam Andropow na wewnętrznej naradzie KC PZPR z 10.12.1981 stwierdził:

„Nie możemy ryzykować. Nie zamierzamy wprowadzać wojsk do Polski. Jest to słuszne stanowisko i musimy się go trzymać do końca. Nie wiem, jak rozwinie się sprawa z Polską, ale jeśli nawet Polska będzie pod władzą ?Solidarności?, to będzie to tylko tyle. A jeśli na Związek Radziecki rzucą się kraje kapitalistyczne, a oni już mają odpowiednie uzgodnienia o różnego rodzaju sankcjach ekonomicznych i politycznych, to dla nas będzie to bardzo ciężkie. Powinniśmy przejawiać troskę o nasz kraj, o umacnianie Związku Radzieckiego. To jest nasza główna linia”.

Decyzja biura politycznego była niemal jednogłośna.
Na tym samym posiedzeniu uznano, że przy „obecnych okolicznościach interwencja w Polsce jest niemożliwa”.

PRL była pokracznym tworem przypominającym mechanizmami swojego funkcjonowania małego warchlaka przyssanego do wymion swojej matki-świni.
Dopóki świnia karmiła i chroniła swoje dziecię warchlak mógł czuć się bezpieczny.
Kiedy jednak słodkie mleko przestało płynąć a matka dała warchlakowi do zrozumienia, że od teraz musi polegać tylko na sobie jego los nagle stał się
niepewny a na jego karku pojawiał się mokry pot wieszczący rychłą zgubę.
Zdesperowany warchlak zaczął więc miotać się i gryźć wszystkich naokoło.
Chwilą ostatecznego odsunięcia Jaruzelskiego od cyca Breżniewa było spotkanie z głównodowodzącym wojsk UW marszałkiem Wiktorem Wiktorem Kuligowem i wicepremierem ZSRR Nikołajem Bajbakowem na bocznicy kolejowej w Brześciu z 8 i 9.12.1980 i późniejszym posiedzeniu KC PZPR z 10.12 kiedy to brutalnie rozwiano nadzieje Jaruzelskiego o pomocy wojskowej i finansowej w jego rozprawie z opozycją a na domiar złego zagrożono mu sankcjami ekonomicznymi jeśli nie zdołałby spacyfikować „wywrotowców”.
Wściekły i przerażony warchlak zaczął więc kąsać…i to niestety boleśnie.
Podobną taktykę zastosował 8 lat później kiedy zręcznie manipulując społecznymi nastrojami, spacyfikował najbardziej wywrotowe elementy i przy pomocy „ugodowców” wymościł sobie razem ze swoimi towarzyszami wygodne gniazdko w III RP, która „obrała go” na swojego pierwszego prezydenta i której fundamenty sam odlał.

A jak Polska odpłaca się świni, która gryzła własny naród, mordowała i więziła własnych rodaków wespół z obcymi okupantami?
Grzebie ją z honorami na najbardziej prestiżowym cmentarzu w Polsce.
Co gorsza świnia ta wydała na świat wielu pogrobowców, którzy nawet po jej śmierci biją jej pokłony i chwalą ją za „patriotyzm” i „wzorową postawę”.
Sprawiedliwość w Polsce pogrążyła się w śnie zimowym, który trwa już od bez mała 70 lat i chyba czas najwyższy aby ją przebudzić.

UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykuł100 tysięcy osób na marszu PiS
Następny artykułStrajk generalny w Belgii sparaliżuje kraj. Setki tysięcy na ulicach przeciwko podniesieniu wieku emerytalnego
Patryk Patey
Z ducha, serca i rozumu- narodowiec, polski patriota. "Jestem Polakiem ? więc mam obowiązki polskie: są one tym większe i tym silniej się do nich poczuwam, im wyższy przedstawiam typ człowieka."