UDOSTĘPNIJ
fot. screenshot/tvp.info

Wśród wielu plotek i informacji medialnych dotyczących rekonstrukcji rządu, jedną z najpopularniejszych jest teza o zmianie na stanowisku premiera. To miałby obsadzić sam Jarosław Kaczyński. Pytanie brzmi, których ministrów chciałby on odwołać?

Główną zmianą, której dokonałby Kaczyński, gdyby został premierem, to – zdaniem mediów – wymiana ministra spraw zagranicznych. Stanowisko straciłby zatem dotychczasowy szef dyplomacji Witold Waszczykowski. Zastąpić go miałby Krzysztof Szczerski, obecny szef gabinetu prezydenta.

Kaczyński vs. Duda

Zmiana szefa dyplomacji wiązałaby się z kilkoma zyskami, na które liczy prezes PiS. Po pierwsze w ten sposób Kaczyński wykonałby gest w kierunku Andrzeja Dudy. Na niego scedowałby część obowiązków dyplomatycznych, takich jak udział w szczytach unijnych. Szef PiS-u nie chce tam jeździć, dopóki szefem RE jest Donald Tusk.

Po drugie Szczerski, jako członek rządu, byłby bardziej lojalny wobec prezesa. W ten sposób Kaczyński chce osłabić ośrodek prezydencki. Szczerski, mając w ręku dyplomację, podlegając prezesowi, mocno osłabiłby realny wpływ Dudy na politykę zagraniczną.

Kto jeszcze straci stołek?

Jeśli Kaczyński zostanie premierem, pewne wydają się dymisje Anny Zalewskiej, minister edukacji narodowej, i Andrzeja Adamczyka, ministra infrastruktury. Także Beata Kempa ma stracić swoje stanowisko – szefowej Kancelarii Premiera. Nie ma jednak pewności, czy w zamian otrzymałaby wymarzone stanowisko ambasadora w Watykanie.

W partyjnych kuluarach mówi się też o zagrożonych pozycjach Jana Szyszki i Antoniego Macierewicza. Problem jest jednak taki, że za pierwszym stoi środowisko Radia Maryja i „Gazety Polskiej”, a dymisja drugiego może spowodować duże zamieszanie wśród elektoratu. Wiadomo jednak, że ta ewentualna dymisja była już omawiana podczas jednego ze spotkań między Kaczyńskim i Dudą.

Szydło buduje pozycję

W tych spekulacjach najwięcej znaków zapytania jest wokół samej kandydatury Jarosława Kaczyńskiego na premiera. Media wprost przyznają, że ten ruch nie wydaje się racjonalny. Obecnie prezes PiS ma w swoich rękach skupione maksimum władzy i minimum odpowiedzialności – jest wszakże „tylko szeregowym posłem”.

– Pamiętam, jakich argumentów używano na Nowogrodzkiej przed dymisją Kazimierza Marcinkiewicza. „On buduje sobie pozycję twoim kosztem” – padało na naradach. Teraz jest podobnie. Szydło rozdaje ludziom pieniądze, wprowadza 500+, a Jarosław jest tym złym, który kojarzy się z awanturami w Sejmie – wyjaśnia anonimowo jeden z posłów partii rządzącej.

Źródło: newsweek.pl

Sztuczna mgła, bomba i sabotaż - popularne teorie spiskowe o Smoleńsku [ZDJĘCIA]


9 największych psychopatów wszech czasów

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również