UDOSTĘPNIJ

Dziś w nocy, na Latimer Road w Londynie zapłonął wieżowiec mieszkalny. Pożar pojawił się momentalnie, cały budynek zajął się w mgnieniu oka.

Jak relacjonuje Jody Martin, jeden z pierwszych obecnych na miejscy strażaków, z początku nie wiadomo było, jak się zabrać do akcji ratunkowej.

– Chwyciłem siekierę z wozu strażackiego. Wokół panowało zamieszanie, jakby nie do końca było wiadomo, co powinniśmy robić. Obiegłem budynek szukając drzwi wyjścia ewakuacyjnego i nie mogłem żadnego znaleźć. Z wieżowca cały czas spadały elementy konstrukcji.

– Widziałam ludzi uwięzionych na górnych piętrach. Świecili ekranami smartfonów. Widziałam jak ogień błyskawicznie się rozprzestrzeniał i w budynku gasną światła. To było przerażające – relacjonuje jedna z kobiet mieszkające nieopodal.

– Wyszedłem na korytarz, żeby zobaczyć, czy działają windy i czy ludzie wpadli w popłoch. Nie wyczułem zapachu dymu. Wróciłem do mieszkania, wychyliłem się przez okno i zobaczyłem ogień. Płomienie rozprzestrzeniały się błyskawicznie ze względu na łatwopalną elewację. Rozpalała się jak zapałka – powiedział mediom inny mężczyzna.

Wśród relacji świadków pojawiła się też taka, gdzie opisywano, że kobieta z małym dzieckiem pojawiła się w oknie na piętrze, które zostało odcięte przez pożar. Na chwilę obecną nie wiadomo co się z nią stało.

Pożar trwa już cała noc i nie zanosi się na szybkie jego ugaszenie. W środku wciąż są uwięzieni ludzie, a strażacy dotarli dopiero do 20 piętra. Budynek niemal doszczętnie spłonął, z okien wyskakują zdesperowani ludzie.

Na razie wiadomo o sześciu ofiarach śmiertelnych. Jest te wielu rannych i zaginionych.

źródło: wp.pl

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również