UDOSTĘPNIJ
fot. wikimedia

Pracę rządu nad budżetem państwa na rok 2018 weszły w decydującą fazę. Ministrowie rozpoczynają walkę o jak największe wpływy do ich resortów. Jak się okazuje walczą o pieniądze, których częściowo fizycznie nie ma. 

Nie uchwalono jeszcze wydatków państwa na przyszły rok, a już wiadomo, że pewien jego wycinek będzie pokryty z uszczelnionych podatków i być może nowych danin, czyli z kieszeni podatników. Brakuje około 9 miliardów PLN.

Przewidywania Ministerstwa Finansów mówią o 6 do 8 miliardów złotych, o które rywalizować będą szefowie resortów. Czekają ich jednak oszczędności. Ucierpią zapewne inwestycje publiczne, które grają znaczną rolę w rozwoju gospodarki kraju. Ministerstwo zaoszczędziło także 2 miliardy na wynagrodzeniach. To jednak nie wystarczy.

Minister Morawiecki musi szukać innych oszczędności. Ogromną część pieniędzy ze Skarbu Państwa pochłonie ZUS. Jako, że sam nie obraca pieniędzmi, aby je pomnożyć, potrzebuje 19 miliardów w celu wypłaceni rent i emerytur. Obniżenie wieku emerytalnego też do najtańszych nie należy i kosztować będzie nas miliardów dziesięć.

Do wszystkiego dochodzą wydatki na obronność. Pochłoną one 2% PKB, to znaczy jakieś 37 miliardów. W takiej sytuacji, jak oszczędzić to prawdziwa zagadka.

Warto przypomnieć, że rząd nie zamierza ucinać niczego z programu „Rodzina 500+”, dzięki któremu wygrał wybory i liczy na zwycięstwo w następnych. Kosztuje on państwo 24 miliardy złotych rocznie.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również