UDOSTĘPNIJ
fot. YouTube/Onet News

Były wicepremier, Roman Giertych już od dłuższego czasu nie uczestniczy oficjalnie w polityce, a zajmuje się wykonywaniem swojego zawodu — jest adwokatem. Dzisiaj, z okazji rocznicy ważnego wydarzenia z jego życia, opublikował post nawiązujący do czasów, kiedy uczestniczył w rządzeniu Polską. Tłumaczy w nim kulisy swojej decyzji o opuszczeniu rządu.

„Dokładnie 10 lat temu rozpadła się koalicja rządowa i przestałem być wicepremierem i ministrem edukacji narodowej”, od takich słów rozpoczyna się obszerny post Giertycha. Mecenas ujawnia proces rozpadu rządu oraz, co było kością niezgody pomiędzy nim a ówczesnym premierem, Jarosławem Kaczyńskim.

Na początku lipca 2007 roku premier Jarosław Kaczyński odwołał z funkcji wicepremiera i ministra rolnictwa Andrzeja Leppera z powodu podejrzeń CBA o przyjęcie przez Leppera kontrolowanej łapówki. Zaraz po wybuchu afery Jarosław Kaczyński zaprosił mnie na spotkanie, gdzie poinformował mnie o zarzutach do Leppera i zaproponował współpracę przy przejęciu posłów Samoobrony – pisze.

Jak wyjaśnia, decyzja o wszczęciu postępowania wobec i tak już skompromitowanego Leppera pomóc miała w przejęciu przez LPR części posłów Samoobrony. Z reszty natomiast utworzyć miano poselskie koło całkowicie lojalne wobec rządu.

Roman Giertych poprosił wtedy Jarosława Kaczyńskiego o przedstawienie mu dokumentów poświadczających winę Andrzeja Leppera, ale ich nie otrzymał. To sprawiło, że zaczął podejrzewać, iż cała sprawa jest sfabrykowana. Działanie takie ułatwić miało braciom Kaczyńskim we wprowadzeniu swoistej dyktatury.

Giertych zorientować się miał w ich zamiarach i rozpoczął pertraktacje z Platformą Obywatelską ws. utworzenia nowego rządu. Wtedy jednak Prawo i Sprawiedliwość licząc na zdobycie przewagi w Sejmie, rozpisało wybory, które przegrało, powodując tym samy 8 lat rządów PO.

Jak pisze, nie żałuje politycznego samobójstwa, które popełnił, idąc na wojnę z PiS. Twierdzi, że gdyby przystał na propozycje Kaczyńskich, którzy obiecywali mu współrządzenie krajem i niepominięcie żadnej z jego opinii, przyłożyłby rękę do ustanowienia w Polsce dyktatury na wzór białoruski. Swojej sprzed dekady nie żałuje.

Uważam, że decyzja, którą wówczas podjąłem (miał w niej duży udział mój Ojciec), a w realizacji, której pomógł mi bardzo poseł Wojciech Wierzejski (który utrzymywał klub parlamentarny LPR w lojalności do tej decyzji) była słuszna. Dała ona Polsce 8 lat rozwoju bez niszczenia struktur demokratycznego państwa. Mam nadzieję, że już dzisiaj polska demokracja na tyle się wzmocniła, że niemożliwe jest, aby wprowadzić nam dyktaturę. I dlatego uważam, że było warto – zakończył.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również