UDOSTĘPNIJ

Feministki walczą o prawa kobiet. Słusznie. Kobiety nie powinny być dyskryminowane. Uważam, że odegrały bardzo ważną rolę, jeśli chodzi np. o prawa wyborcze. 100 lat temu Polki pierwszy raz wzięły udział w wyborach i to wtedy rola feministek się wyczerpała. Kim są dzisiaj? Kobietami nieszczęśliwymi, oderwanymi od rzeczywistości. Moimi dwiema ulubionymi są Jolanta Pieńkowska i Monika Richardson. Dlaczego?

Wczoraj obejrzałem Dzień Dobry TVN, dziś Pytanie na Śniadanie.

Ciekawa obserwacja na temat Jolanty Pieńkowskiej. Chyba nie odnalazła się w tym odcinku. Rozmawiała z pewną divą operową, Małgorzatą Walewską i dwiema dziennikarkami: Małgorzatą Chorzewską oraz Katarzyną Nowakowską. Panie mówiły między innymi o męskich i kobiecych irytujących zachowaniach, tekstach dnia codziennego. Temu pani Jolanta przytakiwała. Gdy natomiast jej studyjny partner, Robert Kantereit , wspomniał o męskich (w sensie „typowych”) zachowaniach, zabawna była reakcja Pieńkowskiej. Mierzyła go wrogim wzrokiem i „atakowała” pytaniami: a możesz powiedzieć, czym to się różni? Zaiste, wojowniczka o równouprawnienie. Panie z divą na czele mu radośnie wtórowały. W głowie pani Jolanty zdawało się kołatać pytanie: jak to, przecież on nas dyskryminuje, a one się z nim zgadzają?. Pan Robert jakoś z tego wybrnął (np. przy układaniu rzeczy, bałaganie, braku umiejętności obsługi pralki) i Pieńkowska wyczuła, że w tych różnicach kobiety są lepsze, „zaakceptowała” zdanie Kantereita. Płcie równe, nawet równiejsze.

Ciekawa obserwacja na temat Moniki Richardson, krótsza. Mowa także o zachowaniach, damskich. Także gościły panie i one także mówiły o różnicy między zachowaniami damskimi i męskimi. (to niby naturalne, lecz w dzisiejszej dobie genderyzmu trzeba pisać każdą oczywistość) Panie powiedziały, że dla związku dobre jest to, jeśli kobieta ma przyjaciółkę (cóż za faszystowskie mówienie jedynie o związku hetero?) i tu Richardson wtrąciła, że to prawda – kobiety są bardziej wyrozumiałe, nastawione na uczucia.
Przydałby się Pani Monice chyba ktoś, kto by ją pilnował i w takich sytuacjach szturchnął łokciem, mówiąc: „Moniko, zapomniałaś o czymś, jesteś feministką, wyznajemy gender, kobiety i mężczyźni są tacy sami, różnice to kwestia wychowania i kultury a nie biologii”. Podobnie, jak Pani Jolanta, powinna mieć zawsze jasno sprecyzowanego gościa w programie. By nie było niespodzianek, wątpliwości. Jak na przykład Pana Janusza Korwina-Mikkego. Obie go niegdyś zaprosiły. Wiedziały, czego się spodziewać – okropny szowinista, poniżający kobiety na każdym kroku. Kąsały i atakowały jak kocice broniące kocięta. Na tyle skutecznie, że właściwie mówiły za niego. Jednak to, co udało mu się powiedzieć, nieco odbiegało od jego wyobrażenia według tych pań…

Zabawny jest dla mnie feminizm w wykonaniu tych dwóch pań. Ja nazywam go „feminizmem śniadaniowym”. Uważają, że reprezentują interesy i poglądy wszystkich kobiet w Polsce. Obawiam się jednak, że co najwyżej paru procent Polek. Paru procent, który tyle zarabia i ma takie problemy „pierwszego świata”, jak one. Przemawiają do nich ze szklanych ekranów, tak samo szklanych jak słoiki, w których żyją.

Podobny sposób uprawiania feminizmu praktykuje prof. Magdalena Środa, ale to już zupełnie inna historia…

ministra

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również