UDOSTĘPNIJ

Co się dzieje? Tak bezczelnej i jawnej cenzury wielu z nas nigdy jeszcze nie doświadczyło. Facebook blokuje liczące po kilkadziesiąt tysięcy fanów fanpejdże, za udostępnienie jednego kontrowersyjnego materiału. Oczywiście mówimy tutaj o stronach prawicowcych, hołdujących konserwatywnym wartościom. Na lewicowe siedliska nienawiści ręki się nie podnosi.

Zbanowane zostały fanpejdże portalu Fronda.pl, wpolityce.pl oraz Marszu Niepodległości. Ten pierwszy, za udostępnienie wypowiedzi Artura Szpilki na temat gender, pozostałe dwa za wklejenie materiału dotyczącego Anny Grodzkiej. Do tej pory, Facebook usuwał mniejsze strony krytykujące islam czy lewackie trendy, zasłaniając się walką z mową nienawiści i dyskryminacją na tle rasowym. Teraz, moderatorzy Facebooka posuwają się o krok dalej. Wydaje się, że żadna prawicowa strona nie jest już bezpieczna, niezależnie od tego jak długo funkcjonuje w sieci oraz jak szerokie jest grono jej obserwatorów.

Gdyby tylko w owej walce z mową nienawiści kierowano się obiektywizmem, nie pisałbym tego artykułu. Jednakże, w tym przypadku mamy do czynienia z otwartą cenzurą tylko i wyłącznie prawicowej myśli. Lewackie grupy i strony otwarcie krytykujące Kościół czy narodowców, nieraz używające w owej krytyce wulgaryzmów i ohydnych grafik, nie muszą obawiać się żadnych sankcji. Aby skasować ziejący nienawiścią fanpejdż ?Beka z powstania warszawskiego? potrzeba było tysięcy (sic!) zgłoszeń do administracji portalu. Mimo iż treści zamieszczane na tej stronie były wyjątkowo paskudne i krzywdzące, liczni lewicowi komentatorzy powoływali się na wolność słowa i zdecydowanie krytykowali decyzję administratorów Facebooka. Teraz, szaleją z radości i w komentarzach szydzą z prawicowych internautów, którzy skazani są na mozolne odbudowywanie popularności. Hipokryzja pełną gębą.

Skasowane strony, to nie tylko zrujnowanie miesięcy pracy i budowania popularności. W przypadku Marszu Niepodległości, to utrata liczącego ponad 60 tysięcy fanów kanału komunikacji liderów Ruchu Narodowego z potencjalnymi wyborcami. Dziwi Państwa fakt, że akurat za chwilę ludzie idą do urn, aby wybrać posłów do europarlamentu? Mnie nie.

Jeśli administracja Facebooka nie przywróci usuniętych stron, będziemy świadkami potężnego ataku na prawicowe media i znacznego ograniczenia wolności słowa konserwatystów. Od teraz będziemy mogli jedynie nadstawiać drugi policzek. Opluwani przez lewicowych agresorów, zalewani propagandowymi bzdurami nie zdołamy wykonać kontrofensywy. Niechaj właściciele patriotycznych stron na Facebooku ostrożnie dobierają publikowaną treść, gdyż w tym momencie wykorzysta się każdy pretekst, by usunąć kolejne bastiony prawicy. Tylko czekać aż z Facebooka zniknie liczący ponad 170 tysięcy polubień profil Janusza Korwina-Mikke, na którym bardzo często pojawiają się kontrowersyjne wpisy.

grafika od: Leming TV

UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułOlimpiada w Soczi, bojkotować czy nie?
Następny artykułCzerwona Róża
Maciej Sobieski
Naczelny poganiacz kmiotów z polskiej sceny politycznej, biesiadnik i artysta