UDOSTĘPNIJ

W ciągu jednego tylko roku 2015 do Europy przybyło około miliona migrantów.
Z miesiąca na miesiąc ich liczba rośnie w tempie lawinowym a tymczasem europejskie elity w dalszym ciągu nie są w stanie zdobyć się na żadne działania mogące zatrzymać katastrofę.
Przeciwnie- zdają się czynić co w ich mocy aby katastrofę przyśpieszyć, zaciekle zwalczając przy tym wszystkich, którzy ośmielają się krytykować obecny kurs którym podąża UE.

Wraz z liczbą migrantów geometrycznie rosną wskaźniki przestępczości, dodatkowo stają się oni również jedyną w pełni zastępowalną grupą społeczną w Starym Świecie jako, że odżegnujący się od tradycyjnych wartości rodzinnych Europejczycy stawiają w pierwszym rzędzie na karierę a dopiero w drugim (o ile w ogóle) na rodzinę- zazwyczaj jednodzietną.
Już w 2012 roku ponad połowa wszystkich noworodków w Amsterdamie miała islamskie nazwiska.

W międzyczasie szerzy się akceptacja dla różnego rodzaju dewiacji i liberalnych trendów obyczajowych, które stoją w silnej opozycji w stosunku do w większości tradycyjnych społeczności imigranckich co tylko potęguje wzajemną niechęć i nieufność.
Zbliżamy się do krawędzi.
Europa umiera.

Wielu prawicowych publicystów utożsamia upadek Europy z odrzuceniem chrześcijańskich wartości. Ludzie Ci przekonują, że Europa zaczęła się staczać w otchłań piekła, już w okresie oświecenia, kiedy to zapanowała moda na „laickość i ateizm.” W myśl tej narracji wszystkie późniejsze wydarzenia z obecnym kryzysem migracyjnym włącznie, były tylko smutnym następstwem antychrześcijańskich nastrojów jakie zapanowały podówczas w krajach Zachodu.
Z twierdzeniem tym zgodzić się mogę tylko połowicznie.

Oświecenie z jednej strony podkopało wiarę w uświęconą wiarą tradycję i zasiało intelektualny ferment w głowach mas, które tracąc hamulce natury ideologicznej szybko stały się taranem rewolucji wszelakich (które notabene były splotem różnorakich czynników- z nieudolnością władcy i społeczną niesprawiedliwością na czele). Z drugiej strony oświecenie stało się matką różnorodnych prądów filozoficznych z których niektóre rzeczywiście przybrały postać morderczych w skutkach utopii(np. idea falansterów i socjalizmu utopijnego, która w drugiej połowie XIX w. przepoczwarzyła się w komunizm), inne jednak pozwoliły Europejczykom na rozwinięcie pełni swoich możliwości i w efekcie podbój niemal całego świata(kapitalizm, absolutyzm oświecony, trójpodział władzy, idea państw narodowych, idea suwerenności narodu).

Upadek Europy nie rozpoczął się od walki z chrześcijaństwem jako religią.
Upadek Europy rozpoczął się od erozji tożsamościowej, która sięgała samych korzeni europejskiego drzewa cywilizacyjnego i która rozpoczęła się na masową skalę po drugiej WŚ z powodu strachu przed krążącym nad światem „widmem faszyzmu.”
Korzeni znacznie starszych od chrześcijańskiej religii.
Korzeni pamiętających czasy starożytnych Greków i Rzymian na równi z barbarzyńskimi Słowianami czy Germanami.

Co jednak łączyło późniejszych gorliwych wyznawców Chrystusa których ideowymi spadkobiercami w prostej linii jesteśmy z tymi tak zwanymi poganami sprzed tysięcy lat?
Z pozoru nic, w rzeczywistości jednak niemal wszystko.
Kult rodziny, wybitnych jednostek, przodków, tradycji, ojczystej ziemi, własnego ludu, honoru, siły, odwagi, wierności, gospodarności, samodoskonalenia i męstwa to wartości stricte „pogańskie” pamiętające zapewne czasy pierwszych Ariów a jednak ochrzczone i połączone świętym węzłem chrześcijańskiego małżeństwa okazały się znacznie trwalsze od swojej pierwotnej religijnej otoczki, dzięki czemu aż po dzień dzisiejszy pozostają ideologicznym rdzeniem europejskiej cywilizacji.
Zaakceptowanie tego rdzenia było jedynym warunkiem umożliwiającym podbój Europy przez chrześcijaństwo.
I to właśnie rozsadzanie Tego rdzenia, walka z naszymi odwiecznymi indoeuropejskimi wartościami i zbiorowa amnezja dotycząca naszych kulturowych korzeni stały się przyczyną tragedii.
Odseparowywanie „chrześcijańskiej Europy” od jej „pogańskich” korzeni w zamierzeniu niektórych prowadzące do jej uświęcenia i przywrócenia dawnej chwały w rzeczywistości tylko przyśpiesza jej upadek poprzez ograniczenie zdrowych wzorców do naśladowania i zredukowania siły jej oddziaływania do grupy gorliwych chrześcijan.

Europa to nie tylko chrześcijański Krzyż. Europa to również pogańska krew. Europa to kultura i natura, cywilizacja i barbaria splecione w uścisku tysięcy lat historii.
Uścisku tego przez setki lat nie rozerwały ani wojny, ani rewolucje, ani epidemie ani masowe ruchy migracyjne.
Do czasu.
O sile tego uścisku stanowiła nasza wielowiekowa tożsamość oparta na rozbudowanej lokalnej mitologii i tradycji.
Europa to zamyślone oblicze greckiego filozofa, który przechodząc między opanowanymi przez winorośl kolumnami próbuje rozgraniczyć to co „naturalne” od tego co „kulturalne” i odnajdując w otchłani tysięcznych myśli właściwą drogę w końcu wykrzykuje: EUREKA!
Europa to także przygarbiona postać
pochłoniętego tą samą problematyką średniowiecznego scholastyka, który czerpie swą mądrość od pogan, ale sens życia, inspirację i wiarę- od Boga.
Syntezę ich twórczości nazywamy filozofią Zachodu która w wyniku militarnych i gospodarczych podbojów białego człowieka, dotarła w niemal każdy zakątek świata.

Europa to marsowe czoło rzymskiego wodza prowadzącego swe legiony na ich ostatni bój z azjatyckimi Partami w tej samej mierze co wenecki marynarz szykujący się do abordażu na tureckie okręty. I nie ma znaczenia to, że jeden z nich umrze z imieniem Jowisza a drugi Chrystusa na ustach. Obaj wyznawali podobne wartości i byli równie dobrymi żołnierzami.

Europa to również zapatrzona w Niebo wychudzona sylwetka zakapturzonego, chrześcijańskiego pustelnika dręczącego swą cielesną powłokę aby w ten sposób jeszcze bardziej zbliżyć się do swojego Zbawcy i rozświetlone blaskiem świętych płomieni nagie ciało pogańskiego kapłana, który tańczy wokół ofiarnych stosów zbryzganych krwią poświęconych ofiar.
Tak jeden jak i drugi tworzą duchowe zręby wielowiekowej tradycji, która przetrwa w umysłach i sercach potomnych- często nieświadomych pierwotnych korzeni praktykowanych przez siebie rytuałów.

Europa to zatopione w morzu, błękitne oczy tęskniącego za ojczyzną i najbliższymi, jasnowłosego wikinga brodzącego we krwi zabitych Arabów, gdzieś w okolicach dzisiejszego Palermo i normańskiego rycerza chrystusowego, który w Ziemi Świętej tak samo tęskni, kocha i zabija. Obaj tak samo pożądali nowych odkryć, sławy i bogactw, które zawsze pchały ich naprzód- niezależnie od przeciwności losu.

Europa to barczysta postać obwieszonego łupami słowiańskiego woja, który po zwycięskiej wyprawie odkłada włócznię aby napić się miodu, zjeść kawał pieczystego i ogrzać się wraz z rodziną przy wspólnym ognisku pod czujnym spojrzeniem Światowida, rozpoczynając wieczerzę od złożenia ofiary duchom przodków.
Ale Europa to również towarzysz husarski, który przy tym samym ognisku opowiada żonie i dzieciom swoje niedawne perypetie wojenne, racząc się przy tym pieczenią wołową i grzanym miodem, raz po raz dziękując świętej panience za swe szczęśliwe ocalenie, niepierwiej jednak wziął pierwszy kęs do ust aż nie zaintonował modlitwy poświęconej Bogu Ojcu i kochanemu ojczulkowi i matuli, którzy już w niebie spoczywają po prawicy Pana.
Obaj tak samo miłowali swą rodzinę, czcili przodków, swoje tradycje i przyzwyczajenia czerpiąc radość z tych samych rytuałów.

Europa to również nordycki skald, który na tle szorstkich fiordów o które rozbijają się rozhukane fale mroźnego morza, posługując się runami uwiecznia bohaterskie dzieje największych spośród władców i wojowników.
Jego blade, rozmarzone oblicze patrzy na nas z XIX-wiecznego malowidła niemieckiego malarza o którego barwnym życiu, wiersze z kolei pisać będzie międzywojenny poeta zaczytujący się w dziełach Homera, Horacego i Wergiliusza.
Na widok taki cieszą się i muzy i Walkirie a może nawet sami bogowie- bowiem twórczość tych szalonych pięknoduchów jest dla nich niczym życiodajna ambrozja- i tym samym jest ona dla całej europejskiej kultury.

A czyż ten długobrody druid, snujący się między świętymi dębami próbując poukładać w swojej zmęczonej starością głowie hektolitry wiedzy na temat obyczajów i historii swoich pobratymców nie przypomina nam średniowiecznego skryby zapładniającego inkaustem niezliczone stronice własnoręcznie wyrabianego pergaminu? Albo współczesnego historyka piszącego swoją nową książkę na komputerze?
Wszystkich ich łączył ten sam cel, ta sama misja, te same potrzeby. Dzieliły tylko środki i forma w której się realizowali.

I tak, wszyscy tworzymy mityczną, duchową jedność, a Ci którzy mienią się „Prawdziwymi Europejczykami” powinni pamiętać o wszystkich jej obliczach, nie tylko niektórych.
Pielęgnujmy Świadomość naszej nie tysiącletniej, lecz prastarej tożsamości, która w ciągu wieków podlegała ciągłym przekształceniom opierając się jednak na tych samych założeniach, była zawsze siłą na której mogliśmy się oprzeć- bez względu na dzielące nas różnice religijne czy światopoglądowe.
Ostatecznie tylko ona może nas uratować przed cywilizacyjną zagładą i tylko na niej możemy zbudować Nowy Ład.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas
UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułAustria: 600% frekwencji na wyborach prezydenckich. Prawica podejrzewa oszustwo
Następny artykułNapisy „złodzieje” i „kradzierz” w kościele. Ksiądz obrażał rodziców i dzieci podczas I komunii
Patryk Patey

Z ducha, serca i rozumu- narodowiec, polski patriota. „Jestem Polakiem ? więc mam obowiązki polskie: są one tym większe i tym silniej się do nich poczuwam, im wyższy przedstawiam typ człowieka.”

Zobacz również