UDOSTĘPNIJ
Foto: pixabay.com

Początek nowego roku szkolnego, a tym samym początek zmian w edukacji. Jest ich tyle, że niektórzy mówią o ”rewolucji edukacyjnej”. A wiadomo przecież, że rewolucja zawsze przynosi tyle wspaniałych zmian.

Słynnymi rewolucjami są chociażby rewolucja francuska lub rewolucja bolszewicka. W epoce oświecenia, której największym osiągnięciem była ateizacja społeczeństwa, w bogatym kraju – Francji – odwrócono stary porządek. Bohaterami zostali alkoholicy i kryminaliści. A efektem całej tej rewolucji były masowe mordy, czego przykładem jest chociażby Wandea. Społeczeństwo stało się równe, co stałą się potem główną ideą bolszewizmu.

I tu z kolei wiemy chyba dobrze, jak wyglądała rewolucja bolszewicka. Oczywiście były mordy na kapitalistach i dotychczasowych władcach, grabieże w celu podziału majątków po równo dla wszystkich. Efekty? Narastający głód, bieda, kolejki w sklepach i oczywiście ciągła likwidacja ”niewygodnych” dla bolszewików ludzi.

W Polsce teraz zaczyna się rewolucja edukacyjna. A na czym ma ona polegać? Zostaje wprowadzony obowiązek szkolny dla dzieci sześcioletnych. Mając już 6 lat, dzieci mają trafić do szkolnych ławek, gdzie z krótkimi przerwami przez 5-7 h mają cichutko siedzieć i wykonywać polecenia nauczyciela. Dziecko, które w tym wieku powinno biegać z piłką po podwórku i bawić się w piasku, korzystając tym samym z dzieciństwa i rozwijając kreatywność. Władze jednak postanowiły to zdusić, bo tak będzie najlepiej. Ciekawe tylko dla kogo?

Kolejną zmianą jest wprowadzenie i rozpowszechnienie darmowego, rządowego podręcznika dla dzieci z klas 1-3. Na razie tylko dla nich. Od września przyszłego roku w te podręczniki ma być wyposażona każda szkoła publiczna, podstawówka i gimnazjum. „Nasz elementarz”, jak już wiemy, pozbawiony jest wszelkich wartości chrześcijańskich. Nie ma już tam Bożego Narodzenia, a jest jedynie taki czas, w którym stawia się choinkę i dostaje prezenty. Tyle. Taki bardzo edukacyjny podręcznik ma wzbogacić wiedzę maluchów i pomóc w wychowaniu i edukacji.

Zostają zmienione także egzaminy: dla szóstoklasistów i dojrzałości. Ten dla szóstych klas nie będzie już sprawdzał umiejętności pisania, czytania czy wykorzystywania informacji. Teraz będzie sprawdzanie umiejętności z języka polskiego, matematyki i mają się pojawić jakieś elementy historyczne i przyrodnicze. Drugą częścią egzaminu będzie test z języka obcego. Egzamin maturalny zaś będzie poszerzony o jeden obowiązkowy przedmiot, który uczeń wybierze sam, ale będzie musiał zdać go na poziomie rozszerzonym. Zmieni się także forma i treść pytań w egzaminach. Jedynym tu plusem jest to, że nie będzie już prezentacji na egzaminie ustnym z języka polskiego. Uczeń będzie losował pytanie dotyczące fragmentu tekstu literackiego lub reprodukcji. To faktycznie pomoże sprawdzić realną wiedzę maturzysty, a i ten będzie musiał zapoznać się z dziełami literackimi i charakterystyką epok.

I jak wiadomo, takie zmiany wiążą się oczywiście ze zmianą podręczników. Co dwa/ trzy lata szkoły muszą wprowadzać nowe książki, coraz droższe, bo takie są wymogi resortu edukacji. Przyjrzyjmy się bliżej tym zmianom. Weźmy podręczniki z liceum tego samego wydawnictwa z matematyki. No, okładka różni się kolorami, wielkością czcionki… A zobaczmy środek. I tu zauważamy poważne zmiany. Na początku rzuca się w oczy to, że rozdziały są poukładane w innej kolejności. Następnie patrzymy na treść zadań. No tak. W zadaniu z treścią ”starego” podręcznika występują dwa pieski i trzy kotki, a w ”nowym” cztery króliczki i trzy chomiki. No, ale rozumiem, że bez tej zmiany młodzież mogłaby zostać źle wyedukowana…

Bardzo rozwijane ma być także myślenie w szkołach średnich i praca samodzielna. Teraz zamiast zeszytów uczniowie korzystają z ćwiczeń i kart prac. Tam są już gotowe rysunki i tabelki do uzupełniania, nikt nie musi się zbytnio przemęczać. Pomijam już to, że to są dodatkowe koszty, ale powrót do podstawówki w liceum i technikum… Może to jakaś nowa efektywniejsza forma edukacji?

Nasz polski rząd chce także, aby polskie dzieci i młodzież były wychowywane, jak od wieków w tradycji katolickiej. W związku z tym ułatwia uczniom dostęp do lekcji etyki, dodatkowo lub w zamian za lekcje religii. Rodzice będą decydować, czy ich dziecko ma chodzić na religię, etykę czy na oba przedmioty. Jeszcze trochę i władze stwierdzą, że będzie lepiej przenieść religię do kościoła, bo tam przecież są lepsze warunki do jej nauki niż w szkole. A oni tak dbają o dobre wychowanie dzieci.

„Rewolucja edukacyjna” podobnie jak inne wcześniejsze rewolucje z pewnością przyniesie dobre owoce. Społeczeństwo będzie lepiej wykształcone i wychowane w duchu ateizmu i kultury masowej. Tacy mądrzy ludzie potem będą startować w wyborach i dostawać się do władzy i dbać o losy naszego narodu, tak jak to robią obecni przywódcy. Poczekajmy jeszcze na wprowadzenie gender do szkół. Każdy z nas przecież chce mieć taką Grodzką jako prezydenta, a Palikota jako ministra edukacji.

17 KOMENTARZY

  1. A dlaczego niby edukacja w publicznej szkole, w państwie neutralnym światopoglądowo miałoby się opierać na "wartościach chrześcijańskich", czymkolwiek one są? I co złego w etyce?

  2. Rozumiem, że za nieudane i szkodliwe reformacje szkolnictwa w Polsce odpowiedzialność biorą ateiści?

    edit: Sorry, nie doczytałem z początku gdzie pobiera edukację pani autorka a to bardzo wiele wyjaśnia.

  3. Rozumiem, że za nieudane i szkodliwe reformacje szkolnictwa w Polsce odpowiedzialność biorą ateiści?

    edit: Sorry, nie doczytałem z początku gdzie pobiera edukację pani autorka a to bardzo wiele wyjaśnia.

  4. Rozumiem, że za nieudane i szkodliwe reformacje szkolnictwa w Polsce odpowiedzialność biorą ateiści?

    edit: Sorry, nie doczytałem z początku gdzie pobiera edukację pani autorka a to bardzo wiele wyjaśnia.

  5. Z jednej strony krytykuje pani "jeden podrecznik", bo nie zawiera wartosci chrzescijanskich (straszne, omatko!), a z drugiej podreczniki inne, bo wydawcy korzystaja z okazji i sprzedaja stary podrecznik jako nowy.
    No sorki, ale wlasnie "jeden podrecznik" ma takie sytuacje usunac.

    Co do kart prac zamiast zeszytow – to juz tylko wina wydawnictw, a wnioskujac z pani nastawienia, chce pani obarczyc wina rzad. To kompletna glupota.

    W gruncie rzeczy pani wypociny to jest dokladnie cos, czego moglbym sie spodziewac po studencie/absolwencie pani uczelni. Zaraz pewnie uslysze o przesladowaniach katolikow, bo edukacja odcina sie od katolicyzmu.

    Ps. ach, zapomnialbym, pewnie dane o tym, co jest odpowiednie dla 6-latka (nauka czy zabawa) wziela pani od doswiadczonych psychologow i pedagogow. Z reszta, czego ja wymagam od dziennikarzy.

  6. Ogólnie tekst dobrze napisany do momentu podsumowania.
    Reforma ta jest mizerna a to, że nie ma w tym niepotrzebnej dawki religii jest dla mnie dobrą decyzją. Nie widzę żadnych argumentów dlaczego jest to błędem…

  7. "Jestem zaangażowana w walkę o prawdę historyczną oraz o ochrone życia ludzkiego". Jak zwykle ateiści są fe a chrześcijanie w całej ich historii byli sprawiedliwi i nikogo nie krzywdzili. Tak myślałam, że np. inkwizycja to kłamstwo wymyślone przez heretyków! Jak to dobrze, że jednak istnieją ludzie prawi, którzy zawsze będą bronić prawdy historycznej!
    Osobiście z lekcji religii wyniosłam bardzo dużo (nie miałam do wyboru etyki). Trzy klasy – trzech księży. Pierwszy chwalił się ile ma kasy i jaki dom sobie stawia, drugi alkoholik i kobieciarz, a trzeci nawiedzony idiota, który zmuszał mnie do oglądania "dokumentu" o egzorcyzmach, ponieważ nie chodzę do kościoła :( Myślę, że gdyby nie te zajęcia, byłabym znacznie gorszym człowiekiem.
    Dziękuję Pani Anno za rzetelny tekst poparty badaniami pedagogów!

  8. Skoro nie wiesz czym są wartości chrześcijańskie to uważasz że powinny być neutralne? Neutralne czyli lewicowe, że pedał ma manifestować swoją pedalskość na lekcji, może łamać wszelkie zasady moralne, a kiedy zwróci mu się uwagę to posądzi o nietolerancję i narobi problemów? Powodzenia ;)

  9. Jędrzej Lehmann Skoro Twoją życiową pasją jest dbanie o cudzą moralność i zaglądanie pod cudzą kołdrę to Twój problem, ale nie ubliżaj ludziom, gdyż to chyba nie jest zgodne z "wartościami chrześcijańskimi"

  10. Krzysztof Całus I tu się mylisz. Bo mylisz to co każe KK a co tym co są wartości chrześcijańskie.
    Mówią o tym, aby nie robić drugiemu krzywdy, aby go szanować, że każdy jest taki sam i równy i należy go miłować takim jakim jest.
    To że KK dodaje swoje 5 groszy to już inna para kaloszy. Wartości chrześcijańskie mówią fakt o modelu rodziny mama+tata. Ale nikt nikomu nie zagląda w kołdrę.
    To że nie ubrałem swoich w poglądów w "modne słówka" jak "homoseksualizm" "człowiek wyzwolony" itd to już co innego. Fakt może pedalskość nie jest określeniem pieszczotliwym, ale manifestowanie jej publicznie obraża mnie i wielu innych, a narzuca się to społeczeństwo odgórnie. Wyprzedzę Twoją odpowiedź, jestem przeciwko każdemu "okazywaniu miłości" publicznie. Od tego jest dom, aby zakochane parki sobie czyściły wzajemnie migdały, zarówno hetero jak i homo ;)

  11. Krzysztof Całus I tu się mylisz. Bo mylisz to co każe KK a co tym co są wartości chrześcijańskie.
    Mówią o tym, aby nie robić drugiemu krzywdy, aby go szanować, że każdy jest taki sam i równy i należy go miłować takim jakim jest.
    To że KK dodaje swoje 5 groszy to już inna para kaloszy. Wartości chrześcijańskie mówią fakt o modelu rodziny mama+tata. Ale nikt nikomu nie zagląda w kołdrę.
    To że nie ubrałem swoich w poglądów w "modne słówka" jak "homoseksualizm" "człowiek wyzwolony" itd to już co innego. Fakt może pedalskość nie jest określeniem pieszczotliwym, ale manifestowanie jej publicznie obraża mnie i wielu innych, a narzuca się to społeczeństwo odgórnie. Wyprzedzę Twoją odpowiedź, jestem przeciwko każdemu "okazywaniu miłości" publicznie. Od tego jest dom, aby zakochane parki sobie czyściły wzajemnie migdały, zarówno hetero jak i homo ;)

  12. Jędrzej Lehmann No, udało Ci się mnie zaskoczyć :) Sądząc po poprzednim Twoim komentarzu spodziewałem się, że tu jakiś obelgi polecą. Ale ok, więc po kolei. Doceniam te wartości, o których piszesz, ale nie wydaje mi się, aby one zostały odkryte przez chrześcijaństwo. Poza tym ci, którzy promują "wartości chrześcijańskie" na ogół rozumieją przez nie co innego niż ty, czyli właśnie to co, jak piszesz, Kościół dołożył. Dalej, słowo "homoseksualizm" nie jest kwestią mody, tylko tak się pociąg seksualny do osób tej samej płci nazywa oficjalnie i tak było nawet wtedy, kiedy uważano go za chorobę. Też nie lubię par namiętnie całujących się na ulicy ( hetero i homo, chociaż homo chyba nigdy nie widziałem), ale jakieś tam delikatne czułości, czy trzymanie się za ręce to nie przesadzajmy że mogą kogoś obrazić. I w nawiązaniu jeszcze do tej neutralności, chodzi mi o to, że szkoła powinna przekazywać wartości ogólnoludzkie, nawet te, o których wspomniałeś, ale bez religijnych odniesień, a wiedza jaką przekazuje, powinna być oparta na faktach dowiedzionych naukowo.

  13. Krzysztof Całus to cała przyjemność po mojej stronie :D To nie wiara jest problemem, a religie i ludzie którzy próbują je "ulepszać". Nie no, trzymanie za ręce jest OK, mimo że nieszczególnie nie podoba mi się to w wykonaniu homoseksualistów, to nie zamierzam ich linczować. Miłość nie wybiera, jak to mówią. Ale Unia bardzo sobie upodobała lansowanie "gejów", tych którzy tworzą niesmak co do homoseksualistów, dlatego społeczeństwo jest negatywnie nastawione. Bo ci brukselscy geje propagują dewiacje i odchyły związane ze sprawami łóżkowymi.
    Szkoły powinny być prywatne, wtedy nie byłoby problemu, bo każdy uczyłby się tego co chce, ale do tego potrzebujemy wolnego rynku. Bo w socjalu który mamy to KK jest niestety tymi co pociągają za sznurki, jak i żydzi, bo mimo że skryci to są obecni.
    Nie jestem antysemitą, żeby nie było ;)

  14. Jędrzej Lehmann To nie są brukselscy geje tylko drag queen chyba masz na myśli i też nie uważam że to dobrze, że pojawiają się na Marszach Równości (które, tu ciekawostka, nie są marszami gejów, bo chodzą na nie przedstawiciele też innych grup, które czują się dyskryminowane, np niepełnosprawni, a świętem LGBT jako takim jest Gay Pride), bo drag queen to forma teatru którą nie każdy zrozumie i nie każdemu musi się podobać. Prywatyzacja szkolnictwa doprowadziłaby do anarchii w nauczaniu, bo wyobraź sobie, że jedni uczą ewolucji, a drudzy kreacjonizmu, a tylko ewolucjonizm jest dowiedziony naukowo. Każdy ma prawo do rzetelnej edukacji, a prywatyzacja podzieliłaby szkoły i uczniów na lepszych i gorszych. Rodzic, może chcieć, by jego dziecko np. miało więcej zajęć artystycznych, matematyki, wiesz jakieś autorskie programy nie mówię nie ale jakiś kanon wiedzy, którą każdy ze szkoły ma wynieść powinien być.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ