UDOSTĘPNIJ

Strażnicy Graniczni widzieli już wiele w swoim życiu – od kół samochodowych wypchanych przemycanymi paczkami papierosów po ludzi schowanych przed kontrolą pod tapicerką. Dwie Ukrainki sprawiły jednak, że polscy strażnicy stanęli jak wryci. Ich transport był bowiem tak nieprawdopodobny, że zająć się nim musiały służby specjalne.

Kobiety zostały zatrzymane na przejściu granicznym w Dorohusku. Kontrola ich pojazdu wykazała, że to, o czym mówiły „części hydrauliczne”, okazało się w rzeczywistości… działkiem przeciwlotniczym o kalibrze 30 mm. Strażnicy zdębieli na widok broni i przekazali sprawę lokalnej delegaturze ABW i poinformowali o niej ministra koordynatora służb specjalnych, Mariusza Kamińskiego.

 – W wyniku kontroli celnej na przejściu granicznym w Dorohusku, udaremniono próbę wwiezienia do Polski elementów działa systemu artyleryjskiego AK-630, kaliber 30 mm. Działko z zamkiem, produkcji sowieckiej, przewożone było samochodem dostawczym na ukraińskich tablicach rejestracyjnych. Broń została zgłoszona jako element hydrauliczny – skomentował rzecznik ministra, Stanisław Żaryn.

ABW zajęło się też lokal, do którego Ukrainki wiozły działko przeciwlotnicze. Okazało się, że na miejscu już czekało na nich dwóch innych Ukraińców. Służby po przeszukaniu miejsca znalazły także 1300 paczek papierosów bez akcyzy, które Ukraińcy mieli przewieźć do Polski już wcześniej.

Na wniosek prokuratury cała czwórka została aresztowana na trzy miesiące. Nikt spośród zatrzymanych nie przyznaje się do przemytu. Ukraińcy twardo obstają przy tym, że nawet nie wiedzieli, iż przewożą sprzęt wojskowy.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również