UDOSTĘPNIJ
źródło: youtube.com

Wystawne przyjęcie u słowackiego konsula wcale nie było tak eleganckie za kulisami, jak wydawało się na pierwszy rzut oka. Wszystko za sprawą dwóch radnych z Wrocławia, które postanowiły załatwić swoje porachunki między sobą, przez co skończyło się na rękoczynach i rynsztokowym języku.

Do ostrej kłótni doszło między dwiema paniami, radną Katarzyną Obarą-Kowalską i radną Agnieszką Kędzierską z Nowoczesnej. Panie spotkały się podczas uroczystych obchodów rocznicy utworzenia Konsulatu Honorowego Słowacji we Wrocławiu. Jak podaje Obara-Kowalska, Kędzierska miała nagle w przypływie furii zaatakować ją. Zgodnie z relacją radnej, chwycono ją za nos i uderzono w czoło. Na odchodne usłyszała od Kędzierskiej, że jest „zdzirą pier*doloną” i usłyszała pytanie „czemu ty mnie, ku*wa, nie lubisz?!”.

Dwie kobiety, dwie wersje

Całą sprawę inaczej widzi Kędzierska. Jej zdaniem obie panie miały się spotkać na przyjęciu prywatnie, a nie jak podaje Obara-Kowalska, jako radne. Celem ich rozmowy było związanie współpracy. Obie miały wcześniej wykazać „chęć rozpoczęcia współpracy we wszelkiej działalności społecznej”.

Radna z Nowoczesnej twierdzi, że rękoczyny i zarzucane jej słowa to wyssane z palca brednie. Żeby tego było mało, zarzuty stawiane jej przez Obarę-Kowalską do tego stopnia miały ją zdenerwować, że zagroziła radnej sądem, jeśli nie odwoła swoich słów. Sprawie nie pomaga fakt, że od kłótni odcina się przewodniczący rady we Wrocławiu, Jacek Ossowski. Jego zdaniem to „prywatne porachunki” i nie ma zamiaru się w nie wtrącać.

Skargi do przełożonych bez odpowiedzi

Obara-Kowalska postanowiła zgłosić sprawę do partyjnego przełożonego Kędzierskiej, Ryszarda Petru. Radna zwróciła się do lidera partii z listem, w którym opisuje całą sytuację i prosi o ukaranie członkini formacji. Dorota Drozd, doradca Petru, przekonuje jednak, że lider Nowoczesnej nie zamierza żadnym komentarzem odnosić się do sprawy. Jak bowiem uważa Petru, sprawą powinien zająć się sąd.

– Korespondencja wpłynęła do biura Nowoczesnej, ale nie będzie komentarza ze strony przewodniczącego. Jedna pani mówi, że doszło do zdarzenia, druga zaprzecza, więc sprawę powinien rozstrzygnąć sąd – komentuje sprawę Drozd.

źródło: wp.pl

Jak kiedyś nazywał się Solorz-Żak? Kto by na to wpadł! Znani Polacy, którzy zmienili nazwiska


Jak relaksuje się Beata Szydło? Na to byś nie wpadł! Zaskakujące pasje polityków

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również