UDOSTĘPNIJ

Ostatnio pisaliśmy o katastrofalnym projekcie, który został przyjęty przez ministra Glińskiego. Nowa ustawa zakłada wprowadzenie jednolitej ceny za książki i zakaz promocji. Ceny książek wzrosną, a zmiany mocno uderzą w małych wydawców, księgarnie oraz czytelników. Wiemy jaka będzie przeciętna podwyżka cen.

Kilka dni temu pisaliśmy o fatalnym projekcie przyjętym przez ministra Glińskiego (Horror jak za komuny. Gliński wprowadza jednolitą cenę za książki). Temat budzi gigantyczne kontrowersje, ponieważ na rzekomym sposobie na uzdrowienie branży skorzystają jedynie najsilniejsze podmioty na rynku. Ucierpią z kolei mniejsi wydawcy, księgarnie oraz czytelnicy.

Ledwie 37% Polaków czyta co roku przynajmniej jedną książkę. Dla porównania, większość krajów Europy bez problemu przekracza 50% próg, a w Czechach ten współczynnik wynosi aż 80%. Podwyższenie cen książek niewątpliwie wpłynie na jeszcze bardziej drastyczny spadek czytelnictwa w Polsce.

Dlaczego nowy projekt uderzy w mniejsze księgarnie (zarówno te stacjonarne jak i internetowe), wydawców oraz czytelników? Promocje i niższe ceny są często podstawą biznesu wspomnianych graczy na rynku. Zakaz promocji oraz przymus ustanawiania jednolitej ceny odbierze im klientów. To z kolei wpłynie na podwyższenie cen, spadek czytelnictwa, odpływ odbiorców w kierunku największych graczy oraz bankructwo tych mniejszych. Samorządowa Polska Izba Książki argumentuje te fatalne w skutkach, ostro regulujące rynek zmiany następująco:

– Walka ceną może sugerować konsumentom, że książki są albo niepełnowartościowe, albo ich ceny sztucznie zawyżone. Mówimy cały czas o książce, której należy się trochę inne traktowanie niż pozostałych codziennych dóbr, z uwagi na jej szczególny wkład w rozwój intelektualny społeczeństwa.

O ile wzrosną ceny książek w wyniku zakazu promocji i jednolitych cen? Mówimy tu o drastycznych podwyżkach. Stacjonarne księgarnie będą sprzedawać książki średnio o 10 złotych drożej, zaś te internetowe nawet o 20 złotych. Wyliczenia potwierdzają mniejsi wydawcy, a najgłośniej o temacie mówi znający rynek od podszewki Tomasz Sommer.

Sommer przekonuje, że jedną z motywacji monopolistów takich jak Empik czy Matras, którzy lobbują za ustawą, jest zagrożenie dla ich interesów ze strony księgarni internetowych, które przyciągają klientów atrakcyjnymi cenami.

– O ile wzrosną ceny? W internecie to będzie od 10 do nawet 20 zł. na egzemplarzu. Bo będzie obowiązywała cena detaliczna. A o ile ceny wzrosną półce? Też łatwo to oszacować. W moim przypadku zmniejszenie wolumenu sprzedaży w internecie wymusi podniesienie uzyskiwanych cen o co najmniej 5 zł. Pośrednik doda swoje 55 proc. i w efekcie książka za cenę detaliczną 40 zł, będzie od teraz kosztowała… ponad 50 zł – komentuje Sommer.

Aktualizacja: Pojawiły się informacje mówiące o tym, że MKiDN nie planuje wprowadzenia tak wielkich podwyżek.

14 KOMENTARZY

  1. Nareszcie zniknie przestarzały przemysł książkowy i skończy się wycinanie drzew, a może i ebooki zaczną być tak dostępne jak płyty muzyczne w internecie i co najważniejsze darmowe. Najlepszy jest jazgot książkowych terrorystów, miód na uszy. Zniknęły hieroglify, znikną i książki, pogódźcie się z tym. Teraz będzie się czytało na komputerze/tablecie.

  2. Tak, brawo, podwyższenie cen książek na pewno pozytywnie wpłynie na chęci polaków do czytania, brawo PiS!
    A to całe pierdzielenie o boomie na e-booki to totalna bzdura. Nie każdy będzie wiedział jak go pobrać, nie każdy będzie miał odpowiednie urządzenie.
    + Powodzenia w rozwijaniu umysłów dzieciaków, jeśli mają zamiar liczącą 30 stron książeczkę z kolorowymi obrazkami zrównać cenowo z 700 stronnicowym molochem.

  3. Wy sie tu pucujecie, a prawda taka, ze jesli juz ludzie czytaja, to ebookialbo pdf, bo mozna je po prostu dorwac za darmo, a czasem duzo taniej niz wersje papierowa. Reader, czy tablet, ba nawet smartphone sa wiele podreczniejsze, niz ksiazka papierowa. Technika idzie do przodu i tego nie powstrzymamy. Ja sam mam ladna kolekcje ksiazek zdobiacych regal, ale na codzien uzywam readera, bo w 6″ kwadracie miesci kilkaset(jak nie kilka tysiecy tytulow). Niewazne, czy zmienia przepisy, czy nie b male ksiegarnie juz upadlu badz upadaja, a i duzo to czeka. Jestem w kraju 2-3 razy w roku i co przyjezdzam, to w mojej okolicy tam gdzie niegdys byly ksiegarnie, biblioteki, sklepy plastyczne, etc teraz mozna znalezc jedyne banki, apteki i ciucholandy(dokladnie w takiej kolejnosci). Pierwsze co da sie slyszec w radio po wlaczeniu na Polskiej ziemi to 20 reklam lekow i suplementow diety, 10 reklam pozyczek, a dopiero po tym sklepy elektroniczne i muzyka. Rzad(jakikolwiek) nie musi nic zmieniac, bo czytanie, czy tez inne formy rozwoju czlowieka juz zaczely wymierac, bo niestety nie ma zanteresowania i nie ma kto to zainteresowanie propagowac.

  4. Głupim narodem łatwiej rządzić. PiS już ma poparcie tych glupszych. Wiedząc że poparcia reszty elektoratu nie zdobędzie chce sprawę załatwić w inny sposób. Próbując ogłosić resztę, ograniczając dostęp do wiedzy.

  5. Zmiany raczej durne, bo dadzą zarobić dużym graczom na rynku, czyli widoczny WAŁ (ktoś ma udziały te sprawy), no ale nie bądźmy śmieszni, jak ludzie nie czytają, tak czytać nie będą. To tak jakby podwyższyli ceny DVD i ludzie by filmów nie oglądali. Są biblioteki, znajomi, książki używane (niech takie bonito zrobi opcje – książki secong hand, lekko zagnie okładkę i heja), ebooki ITTTTD czyli dla chcącego nic trudnego.

  6. To jest jakiś bełkot PIKIO . Autor PIKIO. Kto z imienia i nazwiska to napisał? Nie ma. Ustanowienie ceny jednolitej nie ma żadnego związku z jej podnoszeniem. Autor i wydawca chcą od swojej pracy odciąć jakieś kupony. Cena jednolita ma obowiązywać przez konkretny okres np. 12 miesięcy i zapewnić zysk dla tych co w tą książkę zainwestowali. Później mogą wszyscy rozdawać ją nawet za darmo.

  7. Nastepny w kolejce: jednolity ubior. Zakaz kupowania skarpetek za wiecej niz 30zl zeby nie wywyzszac sie nad towarzyszy i zabronienie sprzedazy skarpetek bez twarzy Prezesa. PiS to wieksi komunisci niz Partia Razem.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ