UDOSTĘPNIJ

Paweł Kukiz bezapelacyjnie będzie hitem wyborów. Porwie antysystemowy tłum, zdobędzie wysoki wynik co najprawdopodobniej zaprocentuje i dołoży cegiełkę do naprawy Rzeczpospolitej. Spośród wszystkich kandydatów spoza mainstreamu to on wygrał wyścig po głosy Polaków zawiedzionych tym co się obecnie w nadwiślańskiej krainie dzieje. Teraz uruchomi się efekt kuli śnieżnej. Elektorat antysystemowy wybierze tego kandydata spoza Układu Sejmowego, który według ostatnich sondaży zdobywa największe poparcie. Przecież tak naprawdę o to chodzi, by zszokować lemingów żyjących w rzeczywistości kreowanej pod Bronisława Komorowskiego i Andrzeja Dudę. 10 maja rozpocznie się marsz ku uzdrowieniu Polski.

Oczywiście nie oznacza to, że tacy kandydaci jak Janusz Korwin-Mikke, Jacek Wilk, Grzegorz Braun i Marian Kowalski zostaną bez poparcia. Mają swoje żelazne elektoraty, ale to nie oni staną na czele antysystemowego ruchu.

Dla przykładu, Korwin-Mikke, którego niesamowicie cenię, nigdy nie będzie liderem dla ludzi, którzy często nie mają zbyt dużej wiedzy o polityce, żyją od pierwszego do pierwszego, utrzymują się z upokarzających płac i cały swój gniew kierują ku władzy i systemowi, lecz nie zawsze pojmują mechanizmy, które powodują, że Polska jest dziś krajem gnijącym. To grupa, która oprócz przedsiębiorczych, młodych Polaków tworzy trzon ruchu antysystemowego. Podczas gdy dla części tych pierwszych Korwin-Mikke jest idolem, dla tych drugich jest osobą z innego świata. To bogaty, zawsze elegancki mężczyzna o niezwykle rozbudowanej osobowości i obyciu. Taki współczesny arystokrata. Prości ludzie nie widzą w nim przywódcy, on nie jest ich odbiciem gotowym do przewodzenia antysystemową armią. Sfrustrowani Polacy bez perspektyw chcą spojrzeć na swojego lidera i widzieć w nim siebie.

Tymczasem Paweł Kukiz pokazuje się w skórze i glanach, ma aparycję i styl „zwykłego człowieka”. Niemal w każdym calu różni się od całej klasy politycznej. Patrzysz na niego i wyobrażasz sobie jak umorusany błotem razem z ludem odbudowuje kraj. I choć nie wątpię, że Korwin-Mikke zrobiłby to samo, to jednak znacznie trudniej jest zamknąć oczy i wyświetlić na powiekach jego obraz zlanego potem w kaloszach z łopatą pośród prostych zjadaczy chleba.

Kukiz jest człowiekiem, od którego bije autentyczność i prawdziwość. To, że nie mógł spać po debacie rozmyślając nad sprytnym ruchem Korwin-Mikkego dobitnie pokazuje, że to osoba o krystalicznej moralności, nie dotknięta brudami polityki. Jedni powiedzą, że przez to nie nadaje się do tego świata, a scena go zniszczy. Do rządzenia krajem może i nie jest stworzony, ale do prowadzenia ku jesiennym zmianom setek tysięcy Polaków zmęczonych aferami, krętactwem i politycznymi ciosami poniżej pasa jest idealnym kandydatem. Szczególnie, że doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, iż Kukiz w maju nie zostanie prezydentem. Jednakże, jego wynik będzie rzutował na przyszłość, pozwoli rozpocząć mu marsz ku zmianom, marsz który może wreszcie odmienić Polskę.

Na pewno nie bez znaczenia jest fakt, że media nieprzychylne antysystemowcom zaczęły pompować Kukiza dając mu więcej czasu antenowego niż pozostałym kandydatom spoza mainstreamu. Zrobili to chcąc urwać głosy Dudzie i podzielić niewygodny elektorat. Nie rozumieją jednak, że Kukiz ciągnie za sobą wyborców, którzy już wiedzą, że Polskę zżera Układ Sejmowy, a PiS nie jest żadną alternatywą dla PO. Media nieświadomie uruchomiły machinę, która podniosła Kukiza z 3% poparcia do 14% w ostatnim sondażu.

Co najważniejsze, Kukiz jako jedyny antysystemowy kandydat jest w stanie zdobyć serca wkurwionych (właśnie takiego słowa należy tu użyć) Polaków od prawicy do lewicy, czego nie są w stanie zrobić Braun czy Kowalski. Ludzi mogących razem wywołać trzęsienie, które obali mury okalające Sejmowy Układ na Wiejskiej. On nigdy nie będzie rządził, jest do tego zbyt poczciwą osobą. Dlatego nie ma znaczenia, że jego głównym postulatem są JOW-y, a o innych kwestiach niewiele mówi. Jego zadanie jest inne.

I być może antysystemowy front zrzeszający ludzi od prawa do lewa zeżre się nawzajem, gdy zakończy się misja Kukiza. Tylko co nam pozostało, jeśli nie ryzyko? Mam jednak wrażenie, że gorzej niż teraz być nie może oraz cichą nadzieję na prawdziwą zmianę. Ludzie też to czują, dlatego zamiast wymuskanych polityków w eleganckich garniturach odróżniających się od całej politycznej mafii tylko nazwiskiem, wybiorą faceta w skórze i glanach, który daje nadzieję.

Polub mnie na FB: LINK

Polub portal Pikio.pl: