UDOSTĘPNIJ

Zaledwie 7,6% bezrobocia wśród młodych poniżej 25 lat oraz jedyny spośród trzech krajów (poza Luksemburgiem i Finlandią) posiadający status AAA pośród 3 największych agencji ratingowych świata[1] ? patrząc na nieustające sukcesy ekonomiczne Niemiec, których gospodarka od wielu lat bryluje pośród pozostałych państw strefy euro, mogłoby się wydawać, ze można tylko pozazdrościć. Sami Niemcy podchodzą jednak do sytuacji w swoim kraju o wiele bardziej krytycznie ? o ile dla reszty świata są okazem ekonomicznej prosperity, o tyle sami coraz częściej obawiają się szponów niekontrolowanego kapitalizmu, odczuwają coraz większą nierówność oraz biedę, na co zwraca uwagę nawet liberalny ?The Economist?[2]. Do poprawy nastrojów nie nastraja ich z pewnością obecna sytuacja polityczna w kraju ? mimo, że umowa koalicyjna pomiędzy CDU/CSU została teoretycznie zawarta[3], bardzo możliwe, ze do nowego rządu w Niemczech czeka nas jeszcze długa i wyboista droga.

66 dni czekania, a na finiszu 17-godzinna sesja negocjacyjna ? taką drogę przez mękę musieli przejść przewodniczący chrześcijańsko-demokratycznej CDU/CSU oraz centro-lewicowej SPD, zanim o godzinie 5 rano w środę 27 listopada doszli w końcu do porozumienia w sprawie nowej ?die Große Koalition?. Jeszcze nigdy nasi zachodni sąsiedzi nie musieli czekać tyle czasu na utworzenie nowego rządu, jednak klimat spokoju i umiarkowania, który emanuje od pani kanclerz Niemiec, zaczął udzielać się chyba całej klasie politycznej. Sukces Angeli Merkel (przewodniczącej CDU), Horsta Seehofera (CSU) oraz Sigmara Gabriela (SPD) blednie jednak nie tylko w porównaniu z o wiele ważniejszym paktem jakie niedawno państwa Zachodu zawarły z Iranem w Genewie[4], ale może nie wejść on nawet w ogóle w życie. Wszystko zależy od ponad 470 tysięcy szeregowych członków Sozialdemokratische Partei Deutschlands (SPD), którzy 6 grudnia zagłosują listownie za paktem: ?Ja? albo ?Nein?. W przypadku porażki tego wewnątrzpartyjnego referendum, przewodnicząca chrześcijańskich demokratów będzie zmuszona negocjować z Die Grünen albo rozpisać nowe wybory. Jak widać ? wygrać wybory w cuglach to jedno, ale znaleźć odpowiedzialnych partnerów do rządzenia jest już całkiem odmienną kwestią.

Zupełnie inna atmosfera panowałaby w SPD, gdyby rezultat głosowania był oczywisty. Tak niestety nie jest. Jak pokazały badania terenowe Spiegla, który zapytał się o zdanie dotyczące możliwości koalicji przedstawicieli kilkudziesięciu organizacji terenowych SPD, głosy ankietowanych nie wróżą większości dla ?die Große Koalition? wśród bazy partyjnej socjalistów[5]. Innymi słowy ? socjaliści muszą zacząć mobilizować swój elektorat, bądź liczyć się z porażką, która będzie oznaczała przedłużenie chaosu w najważniejszym państwie Unii Europejskiej. Sprawy zaczynają się wymykać coraz bardziej spod kontroli, czego przykładem chociażby bunt siedmiu organizacji lokalnych Jusosa, młodzieżówki SPD. Działacze z Bawarii, Nadrenii Północnej-Westfalii, Nadrenii-Palatynatu, Saary, Saksonii, Berlinu oraz Bremy zadeklarowali się jako przeciwnicy wchodzenia w bliższe kontakty z panią Merkel[6]. Wydaje się, że utemperowanie idealizmu młodych niemieckich kandydatów na polityków, może być jednym z głównych wyzwań dla Sigmara Gabriela w najbliższym czasie. Nic dziwnego, że na okładce cytowanego Spiegla przewodniczący SPD siedzi na piłowanym od dołu fotelu. Sęk w tym, że to on sam sprowokował całą tą sytuację.

Mimo niepewności jej realizacji, warto bliżej przyjrzeć się umowie koalicyjnej CDU/CSU oraz SPD. Najkrócej można ją podsumować jako kontynuację umiarkowanie konserwatywnej oraz pragmatycznej polityki pani Merkel, z ustępstwami na rzecz socjalistów. Jest to program ciekawy z punktu widzenia również Polaka, ponieważ niemiecka polityka uznaje zjawisko zwane potocznie kompromisem (które nie jest generalnie uznawane przez polskich polityków, szczególnie polską prawicę).

1)      Na pierwszy plan wysuwa się wprowadzenie płacy minimalnej na terenie Niemiec ? rzecz nowatorska, wszak dotąd wszystkie płace ustalane były wyłącznie na podstawie negocjacji pracowników oraz związków zawodowych z przedstawicielami poszczególnych branż gospodarczych. Płaca ta będzie równa 8,5 euro za godzinę, co będzie stanowiło spory wzrost szczególnie dla wielu robotników ze wschodu Niemiec. W ramach przeciągania liny, CDU wywalczyło jednak odroczenie implementacji tej fundamentalnej reformy aż do 2015 roku, na dodatek z dwu-letnim okresem próbnym. Spotkało się to z krytyką chociażby współprzewodniczącego Die Linke, Bernda Riexingera[7].

2)      Innym ustępstwem na rzecz SPD jest wprowadzenie nadzoru nad wysokością czynszów w niektórych z najważniejszych niemieckich miast. Do tych należą chociażby Hamburg, Monachium oraz Berlin.

3)      Kolejną ?okrojoną? reformą jest reforma dotycząca pozyskiwania niemieckiego obywatelstwa. Dotąd osoba z kraju spoza Unii Europejskiej, mieszkająca i wychowująca się w Niemczech, była zmuszona zadeklarować się po ukończeniu 23 roku życia, które obywatelstwo wybiera ? niemieckie czy też swojego drugiego kraju. Pod rządami ?Wielkiej Koalicji? taka osoba będzie mogła zachować podwójne obywatelstwo. Na czym polega haczyk? A no na tym, że reforma tyczy się tylko osób urodzonych i wychowanych w Niemczech, czyli na przykład Turek, który przyjechał 10 lat temu do Niemiec nie będzie miał prawo do podwójnego obywatelstwa ? prawo to za to będzie posiadało urodzone przez niego w Niemczech w tym czasie dziecko.

4)      Temat bardzo na czasie w Polsce ? wiek emerytalny. O ile pan Tusk wydłużył je wszystkim Polakom, o tyle pani Merkel skraca je teraz z 67 do 63 lat dla wszystkich osób, które przepracowały co najmniej 45 lat. Reforma, jeśli uchwalona, ma wejść w życie 1 lipca 2014 roku. Pomysł ten spotkał się jednak z krytyką ze strony Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju[8].

5)      Nie tylko SPD przelała na nowy program swoje fantazje i marzenia ? również CDU/CSU dopięła swego w paru spornych kwestiach. Jedną z nich jest wprowadzanie opłat za przejazd po niemieckiej Autobahn dla zagranicznych kierowców. Niestety, również dla polskich.

6)      Podniesienie emerytur dla matek oraz ojców, których dzieci urodziły się przed 1992 rokiem, o 28 euro miesięcznie (26 dla landów wschodnich). Ten szczytny, prosocjalny plan, został jednak nie tylko skrytykowany przez Organizację Współpracy Gospodarczej i Rozwoju, ale również przez niemiecką Radę doradczą ds. socjalnych (Sozialbeirat), która alarmuje, ze plan ten będzie kosztował państwo niemieckie 6,5 miliarda euro rocznie[9].

7)      Aby zadośćuczynić dumie narodowej Niemców, Angela Merkel chce również zająć się formalnością, jaką jest uznanie języka niemieckiego za oficjalny język roboczy UE, obok angielskiego oraz francuskiego[10].

8)      Do 2030 roku 55-60% energii zasilającej naszego zachodniego sąsiada ma pochodzić z odnawialnych źródeł energii.

9)      Na sam koniec ? nie udało się dojść do porozumienia w sprawie małżeństw homoseksualnych, obie strony ograniczyły się do potępienia dyskryminacji na tle orientacji seksualnej i zapewnień że będą z tym zjawiskiem walczyć.

Ambitnie? Jeżeli komuś wydaje się, że nie bardzo, to należy dodać, że obie strony zadeklarowały się do nie podwyższania podatków przez okres całej kadencji, a od 2015 roku przestanie być zwiększany dług publiczny. Mimo głosów niedowierzania ze strony wielu środowisk, o których już wspomniałem, Wolfgang Schäuble zarzeka się, że wyliczenia są solidne, a założenia w pełni realne[11].

Cały plan nosi nazwę ?Deutschlands Zukunft gestalten? (Kształtując przyszłość Niemiec) i zawiera się na 185 stronach. Możliwość wprowadzenia go w życie, poprawi bez wątpienia warunki bytowe części Niemców, nie da się jednak uciec wrażeniu, że jego kształtowanie przypominało raczej przeciąganie liny, niźli zwarty, spójny i wizjonerski plan ekipy mającej pomysł na Niemcy. Ale Niemcy nie wierzą już chyba w wielkie wizje ? wszystko co im wystarcza, to spokój i zdrowy rozsądek kanclerz Merkel. Pozostaje mieć nadzieję, że socjalistyczni towarzysze pani kanclerz będą kierować się nie tyle populizmem, ile przede wszystkim troską o swoje społeczeństwo. W dzisiejszym zglobalizowanym świecie jest to troska nie tylko osób mieszkających nad Renem, ale również tych mieszkających nad Wisłą oraz w wielu innych krajach. Jakby powiedzieli Niemcy: ?Bis 6 Dezember?.
Mateusz Kuryła

 


[1] http://www.theguardian.com/business/2013/nov/29/eurozone-youth-unemployment-record-high-under-25s

[2] ?The Economist? 30th November-6th December

[3] http://www.bbc.co.uk/news/world-europe-25116115

[4] http://www.aljazeera.com/news/middleeast/2013/11/diplomats-strike-deal-iran-talks-201311242333773209.html

[5] ?Der Spiegel? nr.48/25.11.13

[6] http://www.sueddeutsche.de/politik/spd-mitgliedervotum-sieben-juso-landesverbaende-gegen-grosse-koalition-1.1833490

[7] http://www.theguardian.com/world/2013/nov/27/angela-merkel-german-coalition-social-democrats

[8] http://www.sueddeutsche.de/wirtschaft/wirtschaftsorganisation-oecd-kritisiert-rentenplaene-der-koalition-1.1832096

[9] http://www.sueddeutsche.de/wirtschaft/kritik-an-rentenplaenen-sozialbeirat-warnt-vor-griff-in-die-rentenkasse-1.1832117

[10] http://www.telegraph.co.uk/news/worldnews/europe/germany/10128380/German-should-be-a-working-language-of-EU-says-Merkels-party.html

[11] http://www.spiegel.de/international/germany/german-press-criticizes-social-spending-in-new-government-platforms-a-936162.html

UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułSocjaliści na pokład!
Następny artykułNie pracuję za darmo. A Ty?
Mateusz Kuryła
Zwolennik polityki pragmatycznej, opartej na dialogu; ideowo bliskie są mu lewica oraz skandynawski model gospodarki.

Zobacz również