UDOSTĘPNIJ
Democracy will come to you

Czy można walczyć o demokrację jednocześnie nie dając obywatelom prawa do decydowania? Można i to się dzieje naprawdę.

Demokracja jako stereotyp propagandowy od wielu lat jest wykorzystywana do przeforsowania różnych celów, które jedna grupa próbuje narzucić innej. Najczęściej mniejszość większości.

Zdarza się także, że pod pretekstem krzewienia demokracji jakieś państwo zbrojnie atakuje inne. Ukrytym celem często bywa wtedy rozszerzenie własnych wpływów lub dostęp do zasobów.

Ta mało finezyjna manipulacja umożliwia zdobycie tylko krótkoterminowych celów. Jako strategiczne działanie skazane jest na porażkę w dłuższej perspektywie czasowej. Widać to szczególnie wyraźnie w państwach, którym próbowano siłą narzucić tzw. model demokracji zachodniej wbrew ich naturalnym procesom społecznym i tradycji.

Czasem obywatele forsując własne, konkretne rozwiązania mniejszościowe dla ogółu nazywają je demokratycznymi. Często okazuje się, że wykorzystując ten swoisty szantaż emocjonalny wobec większości przedstawiają dobre dla siebie rozwiązanie jako stricte demokratyczne. To narzucanie swojej woli przemocą psychiczną wynikać może z myślenia totalitarnego – związanego z pogardą do ogółu obywateli. Jednocześnie prawdopodobnie duża część współuczestników tej socjotechniki nie ma świadomości, że jest wykorzystywana i aktywizuje się w dobrej wierze.

Znane z psychologii zjawisko, które odgrywa także ważną rolę w wyżej opisanym procesie nosi nazwę projekcji i pojawia się zawsze wtedy, gdy wyolbrzymiamy i silnie emocjonalnie piętnujemy jakąś cechę u innych – nie dostrzegając jednocześnie, że sami ją posiadamy w znacznym nadmiarze (np. gdy sami nie przestrzegamy zasad demokracji, ale wszystkich wokół atakujemy za to, że łamią standardy demokratyczne). Oznacza to tyle, że własne wady dostrzegane u innych są przedmiotem ostrej krytyki, bez uszczerbku na własnej osobie. Projekcja pojawia się zazwyczaj w następstwie wypierania (treści wyparte przenoszone są na innych, gdzie mogą być krytykowane i zwalczane). [1]

Niewielu jest polityków, którzy byliby zainteresowani prawdziwą wolnością decydowania obywateli (prawdopodobnie nie dotyczy to tylko Ruchu Kukiza). Zwiększenie udziału społecznego w podejmowaniu decyzji nie jest na rękę decydentom ani grupom, które korzystają z konkretnych rozwiązań prawnych narzuconych wcześniej ogółowi. To zrozumiałe, ponieważ byt polityków ściśle wiąże się z ich mityczną wiarą w to, że wiedzą lepiej od innych. I proporcjonalnymi do stopnia własnej władzy profitami materialnymi lub emocjonalnymi.

Czy można walczyć zatem o demokrację i jednocześnie nie dawać prawa obywatelom do zmiany prawa lub konstytucji? Można i to się dzieje naprawdę.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również