UDOSTĘPNIJ

Z całą pewnością tak. Wystarczy choćby pobieżna analiza ?Struktury wynagrodzeń według zawodów w październiku 2012 r.? Głównego Urzędu Statystycznego by stwierdzić: tak, kobiety są dyskryminowane.

Skąd bierze się przeświadczenie, że kobiety są wynagradzane zgodnie ze swoimi kwalifikacjami, a wszelkie nierówności płacowe są spowodowane obiektywnymi przesłankami: kobiety są mniej wydajne, częściej chorują albo ?wybierają mniej płatne zawody?? Niższa wydajność pracy to mit. W większości gałęzi gospodarki kobiety osiągają 0,95-1,03 wydajności mężczyzn. Jest to mit spowodowany XIX-wiecznym wyobrażeniem o pracy w przemyśle czy usługach. Istotnie, kobiety trochę częściej chorują ? czy mówiąc ściślej ? wykazują ?absencję chorobową?. Departament Statystyki i Prognoz Aktualnych ZUS w swoim opracowaniu ?Absencja chorobowa? pisze co następuje: ?Wśród osób ubezpieczonych w ZUS przebywających na zaświadczeniach lekarskich z tytułu choroby własnej w 2012 r. nieznacznie przeważały kobiety, stanowiąc 51,5% tej populacji.”.

Ups, chyba teoria o chorujących na potęgę kobietach upadła. Kobiety zarabiają mniej, bo ?wybierają kobiece, niskopłatne zawody?. Pragnę zauważyć, że ?Struktura?? jest podzielona według zawodów, więc pensje nauczycieli są oddzielnie zliczone, urzędników, rolników, kucharzy i menadżerów też. I wciąż widać duże różnice w płacach. I co ważne różnice rosną wraz z wynagrodzeniem: płace pracowników niewykwalifikowanych są dosyć wyrównane, ale, niestety, także niskie.

Czy kobiety powinny zarabiać dokładnie tyle samo co mężczyźni? Uważam, że tak. Kobieta obarczona jest ryzykiem zajścia w ciążę, co uzasadniałoby obniżenie jej pensji o kilka procent, ale można uznać, że ważniejsze jest zachęcenie kobiet do rodzenia dzieci bez obaw o pogorszenie pozycji na rynku pracy (oraz zmniejszyć przewagę mężczyzn przez wydłużenie urlopu ojcowskiego). Należy też pamiętać, że kobiety żyją na emeryturze dłużej od mężczyzn, a to oznacza niższą emeryturę. Na dodatkową dyskryminację w postaci kilkunastoprocentowej różnicy w płacach pozwolić sobie nie możemy. Istnieje też inny powód niższych płac: kobiety rzadziej awansują i przechodzą szkolenia. Wynika to ze stereotypów kobiety jako złego pracownika, który powinien bawić dziecko albo mdleć przy fortepianie, a nie pracować. Potrzebne są programy równościowe.

Piewcy wolnego rynku twierdzą, że różnice w płacach są naturalne, bo przedsiębiorcy ?umieją liczyć?. To bardzo śmiałe założenie, gdyż ze świecą szukać pracodawcy, który oblicza ryzyko zajścia w ciążę swoich pracownic. Gdyby teorie o pełnej racjonalności przedsiębiorców miały rację bytu to w wolnorynkowym świecie kobieta chcąc awansować jak mężczyzna musiałaby podwiązać jajowody albo przedstawiać zaświadczenie o niepłodności. Trochę straszne, prawda? Ale tak może być.

Po internecie krąży durny obrazek ze słowami ?Jeśli kobiety dostają mniej pieniędzy za taką samą pracę jak mężczyźni to dlaczego pracodawcy nie zatrudniają samych kobiet??. Jak zwykle rzeczywistość jest zbyt skomplikowana dla czytelników Rothbarda i bloga Korwina. Sprawa jest bardzo złożona: pracodawcy chętniej zatrudniają osoby swojej płci (według raportu PARP o stanie sektora MŚP kobiety to 30% przedsiębiorców), bo łatwiej im się dogadać ? efekt psychologiczny, chętniej dają podwyżki i premie mężczyznom, bo wydaje im się, że mężczyźni pracują lepiej, dyskryminują kobiety podświadomie myśląc, że ona jest gorsza, choć nie są w stanie wykazać tego ani udowodnić. Człowiek nie postępuje racjonalnie. Pomyśli raczej: ?pamiętam, że ona wzięła L4 na 3 dni by zaopiekować się dzieckiem, on tego nie zrobił? albo ?ona wychodzi z pracy o 16, a on siedzi dłużej?. Trudno na podstawie takich obserwacji wyciągnąć wnioski rzetelne i świadczące o pełnej i niezachwianej racjonalności w działaniu.

Tacy specjaliści pomijają też fakt, że przedsiębiorca nie żyje w próżni i przejmuje się tym jak jest odbierany w społeczeństwie. To nie jest Ameryka z książki Rand, w której pracodawca jest zimny jak ryba i dąży do maksymalizacji zyski za wszelką cenę. Człowiek chce być szanowany i lubiany, zwłaszcza w mniejszych społecznościach, gdzie nie wypada zwolnić pracownika, który jest rzetelny, wykonuje swoją pracę i zastąpić go kimś tańszym dla bardzo ulotnego zysku. Jeśli ludziom nie spodoba się złe traktowanie pracowników to mogą drastycznie zmniejszyć dochody takiego przedsiębiorstwa i wtedy oszczędności zmieniają się w koszty. Frycowe za niedopasowanie do świata rzeczywistego. Wygodnie pomijają też fakt, że koszty płac w typowym przedsiębiorstwie to kilkanaście procent kosztów (w usługowym mikroprzedsiębiorstwie więcej), więc ?przepłacenie? 2-3% kosztów w zamian za spokój społeczny i przyjazną atmosferę w pracy jest bardzo tanim wykpieniem się.

Do tekstu wykorzystałem następujące prace:

http://inf.stat.gov.pl/cps/rde/xbcr/gus/pw_struktura_wynagr_wg_zawodow_10_2012(1).pdf

http://www.zus.pl/files/Absencja%20chorobowa%20w%202012%20roku%20.pdf

https://www.parp.gov.pl/files/74/81/469/12554.pdf

http://www.irle.berkeley.edu/workingpapers/139-06.pdf

 

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas
UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułPrzegląd łgarstw internetowych
Następny artykułIslam w Europie – ten problem można rozwiązać
Piotr Kosiński

Pepeesowski socjalista. Inteligent pracujący. Kopalnia statystyk i analiz, choć te ostatnie są doceniane tylko przez lewą stronę. Bezlitosny pogromca zaniżających poziom wypowiedzi z prawa i lewa. Krytykował SLD zanim to było modne.

Zobacz również