UDOSTĘPNIJ
źródło: cooperclinic.com, sohvanilla.co.uk

Osłabienie, temperatura, kaszel i zatkany nos? Nie należy bagatelizować tak błahych objawów. Wszystko z jednego powodu – te wcale nie muszą być tak niegroźne jak się wydają. W Polsce coraz więcej osób choruje na grypę. Eksperci już alarmują, że widmo tragedii staje się coraz wyraźniejsze.

Choć dotąd za szczytowy okres zachorowań na grypę uważano końcówkę lutego, sytuacja diametralnie się zmieniła. Lekarze informują o tym, że aktualnie to koniec stycznia wygląda jak okres wzmożonych zachorowań. Notuje się już 30 tys. zachorowań dziennie.

To nie przelewki. Jak podaje rzecznik Głównego Inspektoratu Sanitarnego, takiej fali zachorowań nie było od lat.

 – Ostatni tak duży wzrost zachorowań w styczniu miał miejsce sześć lat temu – mówi Bondar.

Tylko w ostatnim tygodniu zdiagnozowano grypę u 230 tys. Polaków. O zagrożeniu epidemią można mówić już przy 180 tys. przypadkach zachorowań w tygodniu, a co dopiero prawie ćwiartce miliona. Jak mówią eksperci, wszystko wskazuje na to, że taka sytuacja ma potrwać nawet kolejne dwa tygodnie. Niewykluczone, że w Polsce oficjalnie ogłoszona zostanie epidemia.

Polska nie jest jednak odosobniona w tej kwestii. W krajach Europy takich jak Francja czy Finlandia, jest znacznie gorzej. W styczniu do francuskich szpitali zgłosiło się prawie milion osób z objawami grypy. Z kolei w Finlandii zanotowano w ostatnim czasie aż 20 zgonów wywołanych grypą.

Grypę możemy rozpoznać u siebie po jej objawach. Osoba chora ma problem z  gorączką, dreszczami, bólem głowy i gardła, kaszlem czy katarem. U niektórych występują także wymioty i biegunki. Chorobę tę najlepiej przeleżeć w domu i pamiętać o przyjmowaniu dużej ilości płynów.

pt

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również