UDOSTĘPNIJ

Z obecnością komunistycznych działaczy w życiu publicznym po ’89 musiałem się pogodzić. Dogadali się przy Okrągłym Stole, trudno, jest jak jest i w najbliższym czasie się to nie zmieni. Jeśli takie warunki kiedykolwiek by się pojawiły, oni i tak już nie będą żyć. Z jednym jednak nie jestem w stanie pogodzić. Dlaczego córka dyktatora jest celebrytką?

Monika Jaruzelska, 50-letnia pisarka, wystąpiła jeszcze przed śmiercią swego ojca w programie Kuby Wojewódzkiego. Przez większość programu wraz z prowadzącym robią sobie jaja, a na siłę odmładzająca się Jaruzelska opowiada „zabawne” anegdotki o paleniu marihuany i jej życiu w PRL-u. W międzyczasie komentuje swą książkę, w której ujawnia rodzinne sekrety. Przez cały program ma się wrażenie, iż to nie prawdziwa Jaruzelska, tylko aktorka odgrywająca jej postać, a całość poświęcona jest jakiejś komedii opowiadającej o życiu w PRL. Szczególnie gdy twierdzi, iż mało brakło a byłaby tragiczną postacią… Gdy Wojewódzki mówi, iż „Twój tata zrobił co zrobił”, a Jaruzelska dorzuca „czyli mnie” parskając śmiechem, miałem ochotę wyłączyć telewizor. Chwilę później również, gdy Jaruzelska wyśmiewa piosenki stanu wojennego. Albo gdy twierdzi, że za PRL-u państwo rosło w siłę a ludziom żyło się dostatnie. Takim jak ona może tak.

Gdy prowadzący w końcu stwierdził, że „stan wojenny nie był cool”, Jaruzelska śmiejąc się jeszcze z poprzedniego żartu („no zimno było”) mówi: „w tym kraju 50 procent osób uważa, że mój ojciec uratował Polskę”.  Co na to Wojewódzki? Oczywiście nic. Przekaz widzom został przesłany.

Dlaczego Jaruzelska jest celebrytką? Dlaczego informacje z jej życia publikowane są na portalach plotkarskich? Bo w naszym kraju, a przynajmniej w kręgu mediów głównego nurtu, jest trend na ocieplanie wizerunku komunistycznych zbrodniarzy. W celu wykonania tego zadania, najlepiej posłużyć się dziećmi komunistów. Przecież nie wybierały sobie rodziców, a uśmiechnięte buźki nie mogą kłamać, szczególnie gdy wtóruje im prowadzący programu. Bo niby po co? Tak to rozumie ciemny lud.

Tymczasem kłamstwo Jaruzelskiej jest bezczelne. Jeśli wierzyć sondażowi OBOP ponad dwie piąte Polaków (43 proc.) uważa, że wprowadzenie stanu wojennego 13 grudnia 1981 roku było uzasadnione, jedna trzecia badanych (35 proc.) jest odmiennego zdania. 22 proc. respondentów ma trudność z jednoznaczną odpowiedzią na to pytanie. To zdecydowanie nie oznacza, że te 43 procent przyrównuje uzasadnioną decyzję do decyzji, która uratowała Polskę. 

Zobacz również