UDOSTĘPNIJ
fot. wikimedia / JohnRambo PL

W ostatnich miesiącach co chwila możemy usłyszeć o incydentach czy nawet wypadkach z udziałem rządowych samochodów. Tym razem wypadku nie było, a w incydencie uczestniczył dziennikarz Gazety Wyborczej.

Poruszanie się polskich polityków po drogach w ostatnich miesiącach wywołuje spore kontrowersje. Głównie z uwagi na liczne wypadki z udziałem najważniejszych osób w państwie tj. prezydenta Andrzeja Dudy, premier Beaty Szydło czy ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza. Do tego wszystkiego dochodzi poirytowanie części kierowców, którym nie podoba się fakt, iż politycy nadużywają swojej uprzywilejowanej pozycji na drogach.

Dlatego też każdy ruch jakiejkolwiek rządowej limuzyny jest aktualnie bacznie obserwowany, zarówno przez obywateli jak i przez media. Atmosfera wokół rządowych kolumn jest coraz bardziej napięta.

Dzisiaj na ulicach Warszawy doszło do kolejnego incydentu, tym razem nie było wypadku.

Jak wynika z relacji dziennikarza Gazety Wyborczej, poruszał się on ulicą Batorego a za nim ciągnęła się rządowa kolumna samochodów MON.

 – Dojechałem do świateł przy Placu Unii Lubelskiej. Jadąca za mną kolumna domagała się, abym ustąpił im miejsca. Nie mogłem tego zrobić, bo przede mną jechały samochody, a ja miałem czerwone światło. Funkcjonariusz Żandarmerii wyszedł do mnie i domagał się natychmiastowego zjechania z drogi. Powiedziałem, że tego nie zrobię. Dodałem też kilka niepochlebnych zdań pod adresem Antoniego Macierewicza i obecnej władzy – relacjonuje w rozmowie z Wirtualną Polską, dziennikarz Gazety Wyborczej Wojciech Czuchnowski.

Wtedy funkcjonariusz ŻW poinformował go, że w kolumnie nie znajduje się Antoni Macierewicz co sprawiło, że dziennikarz GW jeszcze bardziej utrwalił się w swoim postanowieniu, by nie wykonywać poleceń wojskowego. Dziennikarz ruszył dopiero gdy zapaliło się zielone światło.

Ponadto, wiadomo że kolumna MON miała włączone sygnały dźwiękowe, a na jej czele poruszał się radiowóz Żandarmerii.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również