UDOSTĘPNIJ
fot. flickr - wikipedia (thor hestnes)

W północnej Japonii znajduje się wioska, której mieszkańcy wciąż wierzą, że Jezus wcale nie umarł śmiercią krzyżową, a zamiast tego… uciekł, by zamieszkać razem z nimi. Znajduje się tam nawet jego grób oraz tajemnicze dokumenty, które rzekomo potwierdzają tę historię. Miejsce stało się więc niesamowitą atrakcją turystyczną.

Według miejscowej legendy Jezus uniknął śmierci krzyżowej, zamieniając się ze swoim bratem. Sam miał uciec przez Syberię aż do prefektury Aomori. Tam za to rzekomo osiadł, założył rodzinę, zajął się rolnictwem i dożył 106 lat. Według miejscowych w wiosce wciąż mieszkają jego potomkowie.

To nie jest jedyna legenda łącząca historię Jezusa z Japonią. Inna mówi o tym, że odwiedził on ten kraj, mając około 20 lat, by tam studiować. Po powrocie do Judei miał opowiadać nawet o „ziemi obiecanej”, którą była Japonia. Według mieszkańców nauczył się on także ich języka i dobrze poznał tamtejszą kulturę.

Dowodami na prawdziwość tej historii mają być tzw. „Dokumenty Takenouchi”, które rzekomo zawierały m.in. kontynuację opisu życia Jezusa po tym znajdującym się w Nowym Testamencie. Zwoje odnaleziono w 1930 roku, jednak miały one zaginąć, a do dziś zachowały się jedynie kopie.

Wielu naukowców od razu odrzuciło nieprawdopodobną wręcz teorię. Przyciągnęła ona jednak do tajemniczej wioski i drugiego grobu Jezusa wielu turystów, których zaintrygowała historia stojąca w opozycji do nauk Kościoła.

Zobacz również