UDOSTĘPNIJ
źródło: h-cdn.co, pexels.com

Pojawiają się nowe informacje w sprawie zmarłej we wtorek Carrie Fisher. Światowej sławy aktorka miała umrzeć z powodu powrotu do swoich nałogów. Tak przynajmniej twierdzi anonimowe źródło, jedna z osób z jej najbliższego otoczenia.

Zdaniem informatora serwisu Radar Online, bezpośrednim powodem pogorszenia się stanu zdrowia aktorki był powrót do wyniszczających ją nałogów. Fisher już od lat nie ukrywała, że po sukcesie IV części Gwiezdnych Wojen nie potrafiła poradzić sobie z ogromną sławą. Młoda wtedy aktorka wpadła więc w alkoholizm.

Jednak nie tylko napoje wyskokowe były dla niej odskocznią. Fisher uzależniła się też od leków. Nie pomagała jej także choroba psychiczna, którą leczyła właśnie lekami. Chociaż aktorka dzielnie stawiała czoła swoim demonom, ich „zwycięstwo” miało nastąpić w okolicach Święta Dziękczynienia.

 –  Nawrót nastąpił w okolicach Święta Dziękczynienia – mówi informator Radar Online. Była nawalona jak stodoła. Niektórzy z jej znajomych, z którymi rozmawiałem twierdzą nawet, że wątpią by kiedykolwiek była czysta. Stale otrzymywała od lekarza recepty na leki na dwubiegunowość, depresję i lęki – mówił anonim.

Powrót do nałogów miał być dla Fisher odskocznią od nawału pracy, w jaki wpadła po premierze Przebudzenia Mocy w 2015 roku. Multum obowiązków, jakie miała na głowie, nie pozwalał jej choćby na chwilę zwolnić tempa.

Aktorka od momentu ukazania się VII epizodu stale była w pracy. Dużo przesiadywała na planie serialu Catastrophe, cały czas przygotowywała premierę swojego pamiętnika i na dodatek zajmowała się redagowaniem swojej kolumny w gazecie The Guardian. Dużo też podróżowała, by promować swoją nową książkę. To właśnie w trakcie powrotu z akcji promocyjnej doznała zwału serca.

pt

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również