UDOSTĘPNIJ
źródło: wikimedia.org/Ryszard Hołubowicz

Śmierć Andrzeja Leppera, mimo że minęło od niej wiele lat, nadal jest jedną z największych zagadek III RP. Wciąż pojawiają się nowe informacje i szczegóły dotyczące tej tragedii. Wiele osób wątpi w stwierdzone przez prokuraturę samobójstwo.

Jedną z takich osób jest wieloletni bliski współpracownik wicepremiera, Sławomir Izdebski. Uważa on, że śmierć przewodniczącego Samoobrony była zabójstwem na zlecenie. I chociaż nie przedstawia na to żadnych pewnych dowodów – stawia wiele pytań, które uwiarygadniają jego hipotezę.

Jak twierdzi Izdebski, śledztwo prowadzone w sprawie śmierci Leppera było kuriozalne. Nie brano w ogóle pod uwagę możliwości zabójstwa. Śledztwo prowadzono jedynie pod kątem samobójstwa. Umorzono je po bardzo krótkim czasie.

– Wstrzymano sekcję zwłok, nie wykonano jej natychmiastowo. Większość tych ”samobójstw” to najprawdopodobniej podanie ofiarom Pavulonu, który odbiera wszelkie możliwości ruchu. To okropna śmierć. Wykrycie tej substancji w ciele jest możliwe tylko 24h po fakcie – stwierdza Izdebski.

Wspomina równocześnie najczęściej podnoszony argument przeciwko natychmiastowej sekcji zwłok. Lepper zmarł w piątek, zatem aż do poniedziałku niemożliwa była sekcja zwłok. Zdaniem Izdebskiego ten argument jest fałszywy.

– Ludzie giną w każde dni, w weekendy też są dyżury prokuratorskie, kiedy chce się sprawdzić okoliczności śmierci, sekcję zwłok przeprowadza się natychmiast – podkreślił Izdebski.

Zdaniem współpracownika Leppera, jego śmierć była spowodowana posiadaną przez polityka dokumentacją.

– Andrzej Lepper miał wiele informacji, które wstrząsnęłyby wymiarem sprawiedliwości, miał ujawnić szokujące dokumenty Jarosławowi Kaczyńskiemu. Te dokumenty zostały skradzione. Następnie jego prawnik, który posiadał kopie, również został zamordowany – przypomina Sławomir Izdebski.

Źródło: telewizjarepublika.pl

12 szokujących faktów o śmierci, które zmrożą ci krew w żyłach

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również