UDOSTĘPNIJ

To historia, która może przypominać fabułę „Skazanych na Shawshank”. Mężczyzna niemal połowę swojego życia spędził w więzieniu, choć był kompletnie niewinny.

W 1988 roku Clarence Moses-El został skazany za gwałt i pobicie. Choć od początku twierdził, że jest niewinny, w więzieniu spędził 27 lat – pół swojego życia. A wszystko to przez jeden sen.

Kobieta, która faktycznie została zgwałcona niemal 3 dekady temu, wielokrotnie zmieniała wersje wydarzeń i wskazała trzech różnych mężczyzn jako sprawców gwałtu. Ostatecznie padło na Clarenca, gdyż ten… przyśnił się kobiecie w nocy.

W 2012 roku do Mosesa napisał współwięzień. Treść listu sugerowała, że to on, a nie Moses, popełnił przestępstwo. Choć później wycofał się z tego stanowiska, proces wznowiono, a Moses – po 27 latach w zakładzie karnym – wyszedł na wolność.

Poza niefortunnym snem, Mosesa na więzienie skazało także niechlujstwo policjantów. Funkcjonariusze z Denver nieumyślnie zniszczyli próbki DNA, które mogły zagwarantować Mosesowi wolność już dawno temu. Przez ich kompromitujący błąd, mężczyzna stracił pół życia w więzieniu.

fot. Hellen H. Richardson/ The Denver Post/ Getty Images
fot. Hellen H. Richardson/ The Denver Post/ Getty Images

Polub fanpage jedynego bezstronnego portalu informacyjnego

źródło: tvn

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również