UDOSTĘPNIJ

Minął już tydzień odkąd Polska została po raz pierwszy zalana przez falę, która wdarła się do cyrku o nawie „Polska Polityka” podtapiając kilku czołowych cyrkowców i zalewając przy okazji buty jego dyrektora a zarazem naczelnego aktora- Donalda T. co doprowadziło tego ostatniego do niemałej irytacji i frustracji jako, że w mokrych butach nie lza na scenie występować.
Od tego czasu Polskę zalewają kolejne fale nagrań uchylających coraz większy skrawek kurtyny za którą aktorzy polskiej sceny politycznej przygotowują się do hipnotyzowania zebranej na sali gawiedzi za pomocą starych, sprawdzonych sztuczek. Krążą pogłoski, że Dyrektor po cichu zastanawia się nad wprowadzeniem Stanu Powodziowego z związku z pogłębiającym się kryzysem i coraz mokrzejszymi butami.
Dyrektor nie powinien się jednak zbytecznie zamartwiać bowiem przed laty stąpał po tej ziemi inny Dyrektor, który 22 czerwca 1941 stanął w obliczu znacznie poważniejszego kryzysu, i znacznie poważniejszej powodzi, której błyskawiczne postępy groziły zalaniem nie tylko butów Dyrektora, ale nawet jego Dyrektorskich Wąsów wraz z głową.

73 lata temu polskie kresy sadystycznie ugniatane sowieckim buciorem, zostały zalane bowiem przez zgoła inną falę niż ta, która obecnie obmywa polski cyrk. Falę, która swoimi rozmiarami przewyższała wszystko z czym człowiek do tej pory się spotkał. Brunatną falę, zdolną obracać w perzynę wszystkie napotkane po drodze miasta i wsie, porywać za sobą tysiące ludzi i zostawiać po sobie miliony trupów. Fala ta stanowiła niejednorodną mieszaninę złożoną z 3 milionów żołnierzy różnych nacji, 3580 czołgów, 7184 działa artyleryjskie 1945 samolotów scalonych w jedność dzięki żelaznej dyscyplinie, niezachwianej wierze w zwycięstwo, pogardzie dla słabości i szowinistycznemu przekonaniu o własnej wyższości nad przeciwnikiem.
Potęga ta z oszałamiającą łatwością przebiła się przez wał przeciwpowodziowy uformowany przez 5 000 000 żołnierzy, 23 197 czołgów,
18 000 samolotów i parła błyskawicznie naprzód zbierając po drodze krwawe żniwo.
Wał, który w zamierzeniach Stalina miał niebawem rozbić się na czerepie zajętego walką na froncie zachodnim Hitlera, przygniatając swoim ciężarem całą Europę w myśl fundamentalnej dla komunizmu idei „eksportu rewolucji”, rozbił się od uderzenia niemieckiej pięści przekształcając się w kupę gruzów.
W ciągu zaledwie kilku miesięcy Rosjanie stracili około 6.5 miliona żołnierzy, z czego 3 miliony zginęło, zaginęło, bądź odniosło poważne rany a pozostałe 3.5 miliona dostało się do niemieckiej niewoli podczas gdy siły osi straciły „zaledwie” 743.000 ludzi.
Niemiecka ofensywa zakończyła się jednak niepowodzeniem.
Pomimo zajęcia olbrzymich połaci terenu, pomimo trwałego wyeliminowania z areny walk ponad 6,5 miliona żołnierzy przeciwnika, pomimo przedarcia się na przedpola Moskwy i Leningradu, brunatna fala stopniowo traciła impet ginąc w rosyjskich błotach i bezdrożach.
Pomimo szaleńczego tempa narzucanego przez naczelne dowództwo, aryjski sprinter, przyzwyczajony do wzorowej infrastruktury, nie zdołał prześcignąć Dziadka Mroza- parchatego acz czerstwego dziada w łapciach, świetnie czującego się na rosyjskim stepie.
Dodatkowo postępy sił osi były stale hamowane przez rosnący proporcjonalnie do strat opór przeciwnika, posiadającego niemal nieograniczone zasoby ludzkie i zagrzewanego do walki za pomocą specjalnych, tyłowych brygad NKWD, które strzelając w plecy swoim rodakom dbały o odpowiednią motywację bojową w myśl zasady „ani kroku w tył” i „ludiej u nas mnogo!”*
Pogromca Napoleona i wielokrotny zbawca Mateczki Rosji wygrał więc wyścig i całkowicie zaskoczył Niemców serwując im jedną z najsroższych zim w historii.
Po raz kolejny najlepszym obrońcą Rosji okazał się surowy i dziki klimat stanowiący wierne odzwierciedlenie duszy rosyjskiego narodu- z jednej strony tak pięknej, otwartej i wrażliwej, a z drugiej niespotykanie dzikiej, dwulicowej, i bestialskiej.
Naturalne czynniki geo-klimatyczne były jednak tylko jednym z elementów składających się na całościowy obraz niemieckiej klęski.
Jeszcze większe znaczenie okazały się mieć cechy charakterystyczne dla oddziałów Wehrmachtu i Waffen-SS.
Cechy, które w warunkach wojny błyskawicznej stanowiły spoiwo niemieckiej machiny wojennej i jej główny motor, w realiach wojny totalnej okazały się jednak tragiczne w skutkach.
Niemcy, nieorientujący się w sowieckiej rzeczywistości i przekonani o własnej niezachwianej potędze zdolnej powalać na kolana największe imperia, nie byli w stanie wykorzystać nastrojów rozsadzających ZSRR od środka i przysparzających Stalinowi ataków paranoi.
Przewrażliwieni na punkcie partyzantki, ze względu na stale powiększające się problemy logistyczne, Niemcy nakładali wyjątkowo brutalne przepisy na mieszkańców ziem okupowanych (min. 100 ?tubylców? za 1 Niemca) celem odstraszenia potencjalnych ?terrorystów?.
Efekt jednak okazał się odwrotny od zamierzonego jako, że komuniści celowo wykorzystywali niemiecką ignorancję i na wyraźny rozkaz Stalina organizowali krwawe prowokacje, które kończyły się eksterminacjami całych powiatów.
Dodatkowo Niemcy stosując się do zasady ?w tej wojnie, lepiej jest żeby zginęło stu Rosjan niż jeden Niemiec?** traktowali większość dezerterów radzieckich i kolaborantów (których nie brakowało) z nieukrywaną pogardą i nieufnością.
Niemcy nie potrafili również wykorzystać karty narodowościowej i ideologicznej, świadomie obnosząc się ze swoim szowinizmem przez co wpychali szerokie rzesze ?narodu radzieckiego? w troskliwie objęcia ojczulka Stalina, który przeczuwając swój niechybny koniec i świetnie znając własny naród, który ciemiężył już od przeszło 20 lat, całkowicie zmienił ton komunistycznej propagandy.
Znienawidzony, internacjonalistyczny komunizm został celowo ubarwiony rosyjskim nacjonalizmem a sowiecki dyktator zmienił się w kogoś w rodzaju dobrotliwego, lecz jednocześnie twardego cara, dzięki czemu wielu prostym Rosjanom jawił się odtąd jako jedyna alternatywa dla nazistowskiej machiny śmierci, niszczącej każdego kto stanie jej na drodze.
Tory po których pędził pancerny pociąg spod znaku swastyki, wysadzali sami Niemcy za pomocą najsilniejszego ładunku wybuchowego: skrajnego szowinizmu, bezwzględności i drakońskich praw narzucanych okupowanej ludności.
Rosjanie zawsze uginali karku pod knutem, plując jednocześnie na swoich dobroczyńców, ale naziści zaserwowali im nie knuta lecz fizyczną eksterminację.
Gdy napotykali większy opór niczym jeźdźcy apokalipsy zostawiali po sobie tylko trupy i płonące zgliszcza.
Niemcy zmienili częściowo kierunek swojej polityki dopiero po klęsce moskiewskiej, która była dla nich olbrzymim szokiem i pierwszą w historii tej wojny tak znaczącą porażką sił osi.
Wtedy jednak było już za późno.
Brunatna fala rozbiła się o mury Kremla i pomimo rozpaczliwych wysiłków nigdy już ich nie sforsowała.
Tymczasem nadeszła zima i rozpoczął się odpływ…

* Cytaty zaczerpnięte ze złotych myśli Wąsatego Dyrektora- I.W. Dżugaszwiliego
** Słowa, które wypowiedział H. Himmler podczas konferencji w Poznaniu w 1943 r.

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również