UDOSTĘPNIJ
fot. flickr

Od samego rana, w białoruskiej sieci wrze od informacji na temat tajemniczej „żółtej chmury” unoszącej się nad jednym z białoruskich zakładów petrochemicznych w Grodnie. Chmura unosiła się nad miastem oddalonym o 20 km od granicy z Polską przez dłuższy czas.

Jak relacjonowali dziennikarze białoruscy, nad jednym z zakładów petrochemicznych w Grodnie pojawiła się ogromna żółta chmura. Informacje potwierdził na swoim blogu jeden z pracowników zakładu Azot-Grodno, który był na miejscu zdarzenia.

Sprawa była na tyle poważna, że białoruskie władze odniosły się do niej w specjalnym komunikacie przekonując, że nie doszło do żadnej awarii i nie ma żadnego zagrożenia dla mieszkańców.

Z kolei kierownictwo zakładu poinformowało, że tajemnicza chmura to wynik prac technicznych na wydziale kwasu azotowego i nawozów azotowych. Miało dojść do przypadkowego zagazowania niektórych pomieszczeń i okolicy.

Ani białoruskie władze, ani kierownictwo zakładu nie poinformowało o składzie tajemniczej chmury, jednak z uwagi na specjalizację zakładu można przepuszczać, że była ona toksyczna.

Po dłuższym czasie chmura została rozwiana przez wiatr.

POLUB FANPAGE PLURALISTYCZNEGO, BEZSTRONNEGO SERWISU O POLITYCE, BY BYĆ NA BIEŻĄCO


bh, źródło: belsat

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również