UDOSTĘPNIJ
Fot. flickr.com/Daniel Kurczynski

W życiu popularnego dziennikarza i satyryka dobiegł końca długi i istotny etap. Artur Andrus po 23 latach odchodzi z Programu Trzeciego Polskiego Radia. Można stwierdzić, że Andrus stał się kolejną ofiarą „dobrej zmiany” w mediach publicznych, gdyż kierownictwo stacji postawiło przed nim ultimatum, na które dziennikarz nie mógł przystać. 

Zwierzchnikom Andrusa nie spodobał się fakt, że ich gwiazda występuje również w „Szkle Kontaktowym” na antenie nieprzychylnego obecnemu establishmentowi TVN24. Kierownictwo Trójki jako warunek przedłużenia współpracy postawił odejście satyryka z programu TVN24. Andrus zadecydował, że opuści Polskie Radio na rzecz telewizji.

Trudny wybór

Andrus zauważa, że pracę w Trójce i TVN24 łączył przez 12 lat i dotąd nikomu jego podwójne zatrudnienie nie przeszkadzało, a zgodnie z podpisaną umową powinien mieć zgodę na każdy występ publiczny. Dziennikarz stwierdził, że postanowił odejść z Trójki, by zachować wolność i wciąż móc decydować o swojej karierze. Podjęcie decyzji kosztowało go bardzo wiele.

– To nie był dla mnie wybór pomiędzy TVN24 a Trójką. To jest dla mnie wybór pomiędzy tym, czy ja mogę coś o sobie decydować, czy nie. (…) Postanowiłem, że jeżeli stanowisko radia będzie nieugięte i nie znajdziemy możliwości porozumienia w tej sprawie, odejdę. I tak się stało. Nie wiem, czy jeszcze wystąpię na antenie Trójki. Być może jeszcze się pojawię, żeby poprowadzić ostatnią audycję. Poprosiłem o szybkie rozwiązanie umowy za porozumieniem stron – tłumaczy Artur Andrus.

Przez prawie ćwierć wieku dziennikarz prowadził w Trójce m.in. takie audycje jak Powtórka z rozrywki”, „Teraz śmieszniej”, „MUR – Magazyn Uzupełnień Rozrywkowych” oraz „Akademia Rozrywki”.

Źródło: onet.pl

Podarte spodnie Prokopa, buty Ziemca i u*** stół Durczoka - największe wpadki w polskiej telewizji [ZOBACZ!]

Pamiętacie pierwszego "Big Brothera"? Tak zmienili się uczestnicy programu [ZDJĘCIA]

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również