UDOSTĘPNIJ

fotografia z fanpage Marsz Niepodległości, rzekomo hołdującego ideałom chrześcijańskim Ruchu Narodowego

Dzisiejsze zamieszanie w związku z rzekomą (zdementowaną już) śmiercią generała Wojciecha Jaruzelskiego, totalnie mnie zszokowało. Od razu zaznaczę, że nigdy nie broniłem go jako polityka i komunisty. Ocenę tego, czy faktycznie było zagrożenie wejścia Sowietów do Polski pozostawiam komu innemu. Nie będzie to przedmiotem mojego tekstu.

Powtarzając, nigdy nie broniłem generała. Natomiast nie mogę pozostać obojętny wobec tego co robią katolicy w chwili obecnej. Oczywiście nie mówię o wszystkich, w żadnym wypadku, roboczo nazwijmy ich pseudo-katolikami.  Fala gnoju jaką wyrzucili na umierającego człowieka jest przerażająca. Teksty na temat otwierania szampana, zdychania w męczarniach, zamawiania kapeli cygańskiej czy wieszaniu póki ciepły, są dla mnie nie do przyjęcia. A dla pseudo-katolików? No właśnie.

Chrześcijaństwo naucza, że nikogo, nawet największego zbrodniarza, nie wolno obedrzeć z należnej każdemu człowiekowi godności. Każdemu, powinniście ponoć potrafić wybaczyć. A tu co? Festiwal nienawiści i chamstwa. Drzecie się jak kundle nad człowiekiem, który kroczy właśnie po ostatniej drodze życia. Tacy z Was bogobojni chrześcijanie, a zapewne nie obszczalibyście płonącej istoty ludzkiej, której odmawiacie godności. Kto Wam dał takie prawo? Niechaj Bóg go osądzi. Pogrzebaliście wszelkie nauki Chrystusa, cisnęliście w kąt ideały którym hołdujecie.

Jezus mówił „Miłujcie nieprzyjaciół swoich”. Głosił także, że nie siedem ale siedemdziesiąt siedem razy macie wybaczać. Pamiętacie jak Palikot obrażał śp. Lecha Kaczyńskiego? Dla niego to gorsza postać niż Jaruzelski. Wtedy obsypaliśmy go argumentami, że zachował się jak bydlak obrażając zmarłego. Właśnie postawiliście się w szeregu z Palikotem. Gratuluję.

„Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Bo takim sądem, jakim sądzicie, i was osądzą; i taką miarą, jaką wy mierzycie, wam odmierzą. Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a nie dostrzegasz belki we własnym oku?” Mt 7,1-3

 

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ