UDOSTĘPNIJ
fot. flickr.com

Im więcej czasu tam spędzą, tym szybciej maleje szansa na przeżycie. Jeśli eksplozja nie zabije ich od razu, to będą powolnie oczekiwać na śmierć w ciemności, zimnie i desperacji, zamknięci w stalowej trumnie.

Taki los czeka na członków załogi okrętu podwodnego, jeśli dojdzie w nim do jakichkolwiek usterek. Istnieje minimalne prawdopodobieństwo uratowania załogi po tym, jak łódź osadzi się na dnie. To właśnie dlatego trwają bardzo intensywne poszukiwania okrętu San Juan i jego 44-osobowej ekipy marynarzy, z którymi utracono kontakt w minioną środę.

ZOBACZ TAKŻE: Tragedia w Hiszpanii! Rozbił się samolot (video)

Brak sygnału SOS

Łączność z okrętem utracono, kiedy znajdował się 432 km od wybrzeża Patagonii. Wtedy prawdopodobnie jednostka miała problemy komunikacyjne, które mogły być spowodowane awarią elektryczną. 13 listopada okręt opuścił port Ushuaia i zmierzał w kierunku Mar del Plata – to właśnie tam mieści się baza marynarki wojennej.

Według informacji zamieszczonych w „La Nacion” doszło do krótkiego spięcia w akumulatorach, dlatego załoga nie miała jak przesłać komunikatu SOS. Zdaniem ekspertów, tlen dla załogi wystarczał do przeżycia przez 7 kolejnych dni po katastrofie, zatem marynarze na dzień dzisiejszy nie mają szans na przeżycie. Poza tym wczoraj pojawiła się informacja podana przez marynarkę wojenną Argentyny, która mówi o prawdopodobnej eksplozji na pokładzie okrętu podwodnego na Atlantyku.

ZOBACZ TAKŻE: Tragedia w Meksyku. Przerażeni ludzie, potworne zniszczenia, zawalone budynki (video)

Wszyscy dążą do wspólnego celu

Bez względu na to, co się stało z okrętem, trwają bardzo intensywne poszukiwania zaginionych marynarzy na Atlantyku. Argentynie pomagają nie tylko ekipy z Brazylii, Kolumbii, Peru, Chile i Urugwaju, ale również ze Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Rosji i Niemiec.

Zabija ich własny oddech

Co może stać się z 44-osobową ekipą? Marynarze narażeni są na zmiażdżenie przez wodę, utonięcie, eksplozję, pożar albo śmierć przez zatrucie dwutlenkiem węgla, który sami wydychają. Oznacza to powolną agonię w metalowej trumnie, jaką jest podwodny okręt. Dopóki jednak ten nie zostanie odnaleziony, nie można jednoznacznie orzec, co się stało i dlaczego kontakt z ekipą został zerwany.

 

Źródło: tvn24.pl

12 szokujących faktów o śmierci, które zmrożą ci krew w żyłach

Tego świat nie widział! Unikalne zdjęcia Korei Północnej

Wspomóż pracę Pikio.pl
Jesteśmy jedynym dużym portalem informacyjnym, który NIGDY nie pobierał publicznych pieniędzy.
Dziękujemy!
Wesprzyj nas

Zobacz również