Pracownicy szpitala napisali list. Opisali uwłaczające warunki i ile wynosi ich wynagrodzenie

Autor Mateusz Sidorek - 24 Marca 2021

Do mediów dotarł list otwarty napisany przez pracowników szpitala powiatowego w Sochaczewie. Przedstawiciele personelu pomocniczego piszą o wycieńczającej pracy i tragicznie niskiej płacy. Za pracę w trudnych warunkach spowodowanych pandemią koronawirusa sanitariusze, opiekunowie medyczni i salowe chcą otrzymać podwyżki. Dyrektor placówki zapowiedział już zorganizowanie spotkania.

List otwarty, który został wysłany przez pracowników szpitala powiatowego w Sochaczewie, pokazuje, w jakich trudnych warunkach muszą obecnie funkcjonować pracownicy placówki. Personel pomocniczy jest wykończony, pracuje niemal non stop, zarabiając około dwa tysiące złotych brutto miesięcznie. Rozpaczliwy apel trafił do dziennikarzy.

Z listu otwartego wynika, że obowiązków jest coraz więcej, natomiast zaczyna brakować sił, jedynie płaca utrzymuje się na niskim – aczkolwiek stałym – poziomie. Personel pomocniczy w oświadczeniu domaga się podwyżek i docenienia ciężkiej pracy, jaką wykonuje przy pacjentach – nie przy łóżkach, bo to tylko meble, jak powiedziała jedna z lekarek na łamach Radia ZET.

Personel sochaczewskiego szpitala opisał w liście, jak wygląda praca przy pacjentach

Czytając list otwarty pracowników szpitala powiatowego w Sochaczewie, trudno pozostać obojętnym na ogrom pracy, jaki obecnie ma personel pomocniczy. Jak zaznaczają w treści, są przy pacjentach już od porannej toalety, później ich karmią i wożą od sali do sali na zaplanowane badania.

Pracownicy personelu pomocniczego segregują bieliznę pacjentów,  która ma trafić do pralni, sprzątają i dezynfekują pomieszczenia, zmieniają pacjentom pampersy, pomagają im w myciu, obcinaniu paznokci i goleniu. Podkreślają, że są z nimi najdłużej i – jak zaznaczają w liście – zazwyczaj muszą radzić sobie bez pielęgniarek, które także mają zbyt wiele dodatkowych obowiązków.

Od soboty zamknięte tysiące sklepów, salony fryzjerskie i kosmetyczne. Nieoficjalne ustalenia dziennikarzy RMF FMCzytaj dalej

Dyżur dzienny rozpoczynamy od toalet pacjentów, w 90 proc. robimy to same bez pomocy pielęgniarek, gdyż one też są obłożone dodatkowymi obowiązkami. Po toaletach jest karmienie, transport pacjentów na badania, uzupełnianie płynów w butlach do tleno-terapii. Nade często same pobieramy materiał do badań (kał, mocz) następnie transportujemy pobrany materiał na parter do laboratorium. Potem odbywa się segregacja bielizny i pościeli do pralni, po czym przystępujemy do sprzątania sal, ciągów komunikacyjnych, pomieszczeń służbowych i sanitarnych. W międzyczasie jesteśmy wysyłane po krew i pochodne płyny oraz dostarczanie na oddział próbówek […] Jak wiadomo, na tego typu oddziale są pacjenci w starszym wieku i często schorowani, w większości leżąc, załatwiający swe potrzeby fizjologiczne w łóżku, co wiąże się z tym, iż toaleta takiego pacjenta odbywa się kilkanaście razy na dobę, ze zmianą pampersa i pościeli, jak również podawaniem basenów i ich dezynfekcją – treść listu cytuje RMF24.

Trudna praca na oddziałach covidowych opisana w otwartym liście personelu pomocniczego

Personel przekazał w liście, że na oddziałach, na których leżą osoby chorujące na COVID-19, pracy jest jeszcze więcej. Pracownicy nie mogą liczyć na odpoczynek, ponieważ jest ich zbyt mało. Nie ma czasu na regenerację sił, których zaczyna brakować.

Jeśli chodzi o odcinek covidowy za reguły nie mamy czasu na odpoczynek, ponieważ nie ma osoby, która by nas zmieniła na czas przerwy, każdy, kto choć raz przepracował cały dyżur w kombinezonie rozumie, jak bardzo ważne jest zregenerowanie sił i odpoczynek, by praca była efektywniejsza, a przede wszystkim bezpieczna dla nas i pacjentów – czytamy w liście.

W komunikacie pracownicy szpitala zauważają, że coraz częściej przygotowują zwłoki do transportu w wyniku rosnącej umieralności na COVID-19. Ciągły kontakt ze śmiercią natomiast wywołuje duży stres, którego nie rekompensują żadne pieniądze, a już na pewno nie te, które otrzymują za wykonywanie obowiązków.

Za wszystkie te obowiązki i pacę, którą wykonujemy, nasza płaca zasadnicza oscyluje w granicach 1900 do 2100 złotych brutto – dodają w liście.

Warto pamiętać, że salowym, sanitariuszkom czy opiekunom medycznym nie należy się dodatek covidowy, który przysługuje lekarzom walczącym na pierwszej linii frontu z pandemią koronawirusa. Pisząc ten list, persona postanowił przypomnieć o sobie.

Gdyby nie my personel pomocniczy oddział covidowy, jak również inne oddziały, nie mogłyby funkcjonować, jednak za nasze oddanie i poświecenie czujemy się pokrzywdzone, że nikt z dyrekcji i władz samorządowych nie docenia naszego zaangażowania i ciężkich warunków pracy, co jest odbiciem w naszych pensjach […] Mamy już dość nierównego traktowania. Jeśli nie odymamy żadnej pomocy i nasza sytuacja finansowa nie zmieni się, zastanowimy się nad podjęciem dalszych kroków co do pracy na oddziale covidowym – piszą pracownicy.

Dyrektor szpitala powiatowego w Sochaczewie oświadczył już, że zamierza spotkać się z przedstawicielami personelu pomocniczego w przyszłym tygodniu.

Artykuły polecane przez redakcję Pikio:

Krystyna Janda mieszka w pałacu jak z bajki. Trudno uwierzyć, w jakich pławi się luksusachCzytaj dalej

Źródło: RMF24

[EMBED-9]

Następny artykułNie przegap najciekawszych artykułów! Kliknij obserwuj pikio.pl na: Google News